piątek, 25 lipca 2014

                                 Zły chłopiec

              Tańczyłam z Marcinem na parkiecie w Pandemonium. Naszym ulubionym klubie. 
- Pójdę po coś do picia. Chcesz coś Aga ?- spytał mnie Marcin stając w tłumie.
- Zaskocz mnie. Pójdę zająć miejsce-powiedziałam i rozeszliśmy się. Poszłam szukać wolnego stolika i na szczęście nie musiałam długo szukać. Jakaś para opuszczała jeden. Poczekałam aż odejdą, a potem usiadłam przy nim.
- Witam laseczko- odezwał się chłopak siadając naprzeciw mnie przy tym samym stoliku. Podniosłam wzrok na niego i zaniemówiłam. Był jak mroczny książę z moich snów. Czarne włosy. T-shirt także czarny z zdjęciem zespołu Metaliki. I jego oczy..... czarne jak noc.
- Chyba mnie pomyliłeś z kimś- powiedziałam starając zachować się obojętny ton.
-Nie. Jesteś tutaj najseksowniejszą laską- powiedział z uśmiechem. Ten uśmiech nie wróżył nic dobrego.
- Lepiej spadaj- powiedziałam i wskazałam mu ręką aby odszedł.
- Daj spokój. Nie wybieram się nigdzie- powiedział i rozwalił się na krześle. Ręce założył za głowę tak, że widziałam jego napięte muskuły.
- Wiesz co, nie mam ochoty cię oglądać, więc spadaj- powiedziałam obojętnym tonem patrząc na niego.
- I dlatego nie możesz oderwać ode mnie wzroku ? Nie bądź taka. Może wyjdziemy na zewnątrz?- spytał ze złowieszczym uśmieszkiem. 
- Chyba nie. Spadaj.- powiedziałam. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się szerzej. Wiedziałam, gdzie patrzy
- Hm oczy mam wyżej- odezwałam się. Przeniósł wzrok leniwie na moje oczy.
- Posłuchaj. Nie jestem dziwką, więc spadaj, albo zacznę krzyczeć i ochrona cię wywali- powiedziałam chłodno. Co ten Marcin robił tyle czasu?
- Bardzo się boję- powiedział udając rękami jak się broni.- Idziesz ?- spytał wstając
- Chyba ci powiedziałam, że nie jestem twoją dziwką ani nikogo, więc NIE. Zrozum to idioto- powiedziałam. Wzruszyła ramionami.
- Będę czekał w zaułku- szepnął, a mnie przeszły dreszcze. Rzuciłam mu zdenerwowane spojrzenie, ale on z tym chamskim wyrazem twarzy odszedł. Co on sobie myślał ? Dupek. Nie to za małe słowo. On jest wariatem. Pewnie uciekł z psychiatryka. 
- Czego ten facet chciał ?- spytał Marcin podając mi drinka i siadając na wcześniejszym miejscu tego wariata.
- Nie wiem. Jakiś wariat.- powiedziałam biorąc łyk drinka. Wariat...., ale seksowny.  Marcin nie mógł się z nim równać. Chodził na siłownie, ale nie miał takich mięśni jak tamten. Byli całkowitymi przeciwieństwami. Marcin ma blond włosy a tamten jak węgiel. Tamten ma czarne oczy, a Marcin niebieskie jak ocean. Wariat lubi być ubrany na czarno, a Marcin nosi koszule i raczej nie w kolorze czarnym. Nic ich nie łączyło. Oczywiście Marcin to mój przyjaciel i jest przystojny, ale nie aż tak......
- O czym myślisz ?- spytał Marcin przyglądając mi się.
- Że powinnam wracać do domu. Tata nie będzie zadowolony. Obiecałam, że wrócę przed 2.- powiedziałam. Taka była umowa. Jeżeli chodzę na imprezy mam mu meldować gdzie, z kim i o której wrócę. I tak nie chętnie się zgadzał, więc wolałam przestrzegać zasad.
- Odwiozę cię- zaproponował
- Piłeś- upomniałam go.
- Sok. - powiedział pokazując mi szklankę. Faktycznie.
- Okej to jedźmy- powiedziałam biorąc torebkę.
         Podjechaliśmy pod dom przed drugą. Widziałam zgaszone światła, prawie wszędzie.Tylko nie u mnie w pokoju. Tessie. Pewnie siedzi u mnie i gra. Muszę założyć hasło na laptopa.
- Dzięki. Widzimy się jutro w szkole-powiedziałam uściskając go i wychodząc z samochodu.
 Weszłam do domu i po cichu odłożyłam kurtkę. Mamy maj, ale i tak wolę brać kurtkę. Zakluczyłam dom i poszłam na górę schodami. Po cichu weszłam do pokoju i zobaczyłam Tessie leżącą na moim łóżku. Jej blond włosy zakrywały jej twarz, ale widziałam, że ma na uszach moje słuchawki. Podeszłam do łóżka. Śpi.Moja siostrzyczka..... 
Poszłam do łazienki i ubrałam się w piżamę. Zmyłam makijaż i wyszłam. Tessa siedziała na łóżku czekając na mnie.
- Co robiłaś tak długo ?- spytała. Usiadłam obok niej uśmiechając się.
- Bawiłam się, a ty czemu nie śpisz ? Tata wie ?- spytałam
- Nie mogłam spać. Czekałam. Kiedy tata poszedł spać przyszłam do twojego pokoju. Kiedy zabierzesz mnie ze sobą ?- spytała oburzonym tonem.
- Tessie mówiłam ci. Jak skończysz 18 lat.- powiedziałam odgarniając kosmyk jej włosów za ucho.
- To za dwa lata. Ty chodzisz od swojej 16. A ja czemu nie mogę ?- spytała udając oburzoną. Za dobrze ją znam.
- Nie prawda. Od szesnastych urodzin wolno mi wychodzić po zmroku. Znasz tatę.A na imprezy chodzę od paru miesięcy i to nie cały czas...
- Ja chcę iść z tobą i Marcinem. Proszę- powiedziała robiąc słodkie oczy. 
- A dlaczego z Marcinem ?- spytałam przyglądając jej się. Zarumieniła się i spuściła głowę.,, Nie wierzę....
- Zakochałaś się w Marcinie- stwierdziłam.
- Nie. Po prostu go lubię- powiedziała pod nosem.
- Tak, tak. Lubisz lubisz- powiedziałam śmiejąc się.
- Nie. Wcale nie- zaprzeczyła.
- Dobra, dobra. Wracając do imprezy to nie tylko ja muszę się zgodzić, a tata ?- powiedziałam wiedząc, że go nie pytała. Odkąd 4 lata temu mama umarła na raka strasznie się o nas boi. Mnie puszcza tylko dlatego, że dobrze zna Marcina i ufa mu. No i, że mam parę sztuczek w zanadrzu, na upartych gości. Ale Tessa nie. A w dodatku kocham ją, ale ona jest lekkomyślna.Szybko wpadła by w tarapaty, a ja nie chcę by coś się jej stało. Straciłam mamę nie stracę siostry. Co jeżeli trafiłaby na takiego gościa jak ja dzisiaj ? Na tego wariata ? Przecież mogłoby by się to skończyć bardzo źle....
- A jeżeli on się zgodzi ?- spytała wyrywając mnie z rozmyśleń.
- Wtedy pogadamy. A teraz idź spać- powiedziałam. Wstała uśmiechając się. Wiedziałam, że daję jej nie potrzebną nadzieję. Ja musiałam się kłócić prawie rok, a co dopiero jego mała córeczka.. ..... 
Po parunastu minutach Tessie zasnęła. Poszłam zajrzeć do taty. Spał. Jego książka leżała na podłodze. Pocałowałam go w czoło.
- Kocham cię- szepnęłam i wyszłam. Wślizgnęłam się pod kołdrę w swoim łóżku i zamknęłam oczy.
                                   ******************************************************
            Weszłam do szkoły.Marcin pewnie czekał przy szafkach. Skierowałam się w stronę ich. Nie myliłam się.
- Robisz się przewidywalny- powiedziałam do jego pleców. Odwrócił się i uśmiechnął.
- To źle ?- spytał. Ubrany był w dżinsy i koszulę. Podkreślała jego ciało. Dobrze mu w niej....
- Zależy.- powiedziałam otwierając szafkę.
- Od czego ?- nie dawał spokoju.
- Od tego dla kogo jesteś przewidywalny. Kiedyś cię to może zgubić Earth- powiedziałam do niego po nazwisku zamykając szafkę. Spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem.
- O mnie się nie martw- powiedział- Chodźmy na lekcje.- dodał.
Weszliśmy do klasy. Pierwsze miałam zajęcia ze śpiewu. Od dwóch lat chodzę do szkoły artystycznej. Z Marcinem znam się od małego. Obaj marzyliśmy o tym, że zostaniemy sławni i... puki co idzie nieźle. Usiadłam na krześle obok Marcina. To nasz ostatni rok. Potem, jeżeli nie zdobędę kontraktu to idę do szkoły zawodowej. Taka była umowa z tatą....
- Witam wszystkich- odezwała się pani Maria.- Poznajcie nowego ucznia.- powiedziała wskazując na chłopaka przy drzwiach. Nie....! To ten z klubu. Te same oczy i włosy. Tylko koszulkę z krótkim miał inną. Tym razem cała czarna. Nie to musi być jakiś żart ! 
- Jace- powiedział chłodno i usiadł w kącie. Nauczycielka tylko uśmiechnęła się i wróciła do lekcji. Zjechałam na krześle, aby mnie nie rozpoznał. Za co ?....
- Dostaniecie zadanie. Ocena z niego będzie jedną z najważniejszych. Przydzielę was w pary. Dostaniecie piosenkę do wykonania w duecie....- powiedziała nauczycielka.
- Sami możemy się wybrać ?- spytał Marcin
- Nie. Ja was przydzielę- powiedziała pani Maria i rozejrzała się po klasie. 
- Marcin ty będziesz z ....... Karoliną.- powiedziała pani Maria. Usłyszałam jak Marcin wzdycha. Karolina jest naprawdę dobra, ale nie za bardzo lubi duety. 
- Dasz radę- szepnęłam klepiąc go w ramię.
- Agata..- powiedziała ja ja cała zesztywniałam. Nie słyszałam kogo dostali inni, - Z ... Jace'm- powiedziała,a mi zabrało oddech. 
- Nie... Tylko nie on- szepnęłam. Poczułam jak krew odchodzi mi z twarzy. Za co ??? Co ja takiego zrobiłam ? Każdy tylko nie on !!! 
- Dobrze. Wszystko gra ?- spytała nauczycielka
- Nie. Nie chce mieć tego dupka za partnera. Już wolę oblać- pomyślałam, ale oczywiście nie powiedziałam tego.
- Dobrze. Teraz powiem wam jakie macie piosenki, a potem usiądźcie w parach i zacznijcie pracować- dodała. Spojrzała na swój notes.
- Marcin i Karolina... macie "Love the way you lie"- powiedziała. Marcin zaczął coś mruczeć pod nosem. Miał szczęście. Proszę tylko nie coś o miłości! Proszę....
- Agata i Jace..- widziałam, że ciężko jej mówić jego imię.Jak każdy domyśliła się, że to przezwisko. A ona albo mówi po nazwisku lub pełnym imieniem.- Wy macie "nie zmieniajmy nic" wersja angielska- powiedziała. Za co ? Czy wszystko jest dzisiaj przeciwko mnie ?  Nienawidzę od dzisiaj pani Mari !
- Muszę iść do demona- powiedział do mnie Marcin.
- Ty masz dobrze.- powiedziałam wzdychając. Za co ? Wstałam i poszłam do mojego partnera. Gdy tylko mnie rozpoznał uśmiechnął się tym chamskim uśmiechem.
- Co cię bawi ?- spytałam siadając naprzeciwko niego. Nie miałam ochoty go widzieć, ale wiem, że nasza nauczycielka nigdy nic nie zmienia. Nie no nienawidzę jej.
- Ty. Czemu nie przyszłaś ?- spytał.
- Mówiłam, nie jestem jakąś dziwką- powiedziałam tak, że tylko on to usłyszał. Pochylił się i przybliżył do mnie. Za bardzo !...
- Na pewno. Chyba jednak jesteś- powiedział.
- Skąd to wnioskujesz ?-spytałam. Miałam ochotę wybiec i wyrzygać się. Na sam jego widok rzygać mi się chce. Jak ja mam z nim śpiewać ?
- Masz wygląd. Umalowana też jesteś. No i miałaś sukienkę ledwo zasłaniającą to i owo- powiedział z uśmiechem. To, że dobrze wyglądam oznacza, że jestem dziwką ? Dobre !
- Haha. Jesteś psychicznie chory- powiedziałam. Może udałoby mi się przekonać panią Marie.
- Jeszcze jedno!- powiedziała- Nie ma żadnych zmian ! Więc nawet nie pytajcie!- powiedziała. Ubiegła mnie.
- O boże ona zna mój sekret- powiedział udając przejęcie.
- Wszystko cię bawi, prawda ?- spytałam
- Tak- odpowiedział rozwalając się na krześle.
- Może zaczniemy myśleć nad występem- powiedziałam.
- Tak ci spieszno. Myślałam, że lepiej się poznamy...
- Chcę tylko zdać Więc lepiej zacznijmy- wtrąciłam się. Zadzwonił dzwonek.
-Oj chyba nic nie idzie po twojej myśli- powiedział i wstał. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo wyszedł. Co za cham !!!
- Idziesz ?- spytał Marcin. 
- I jak z Karoliną ?- spytałam gdy staliśmy pod ścianą.
- Jakoś idzie. A u ciebie ?- spytał.
- Lepiej nic nie powiem. Z nim się nie da pracować. Ja się poddaje- powiedziałam.
- Ty?Ty się nigdy nie poddajesz ! Nie daj mu satysfakcji. Dasz radę zawsze dajesz-powiedział trzymając mnie za ramiona. Westchnęłam. Ma racje. Nigdy się nie poddałam. Po śmierci mamy nie poddałam się. Wiedziałam, że nie mogę zostawić taty z tym wszystkim. Dałam radę wtedy to i dam teraz z jakimś chłoptasiem.
Po dzwonku wróciliśmy do klasy. Jace już czekał z tym uśmieszkiem. 
- Dobra zaczynajmy-powiedziałam nim zdążył się odezwać.
- Łał coś ty taka oschła- powiedział.
- Nie lubię cię. Chcę tylko dobrze zrobić zadanie. Umiesz śpiewać ?- spytałam. 
- Inaczej bym tu nie siedział- odpowiedział. Poddałam mu tekst, który wydrukowałam na przerwie.
- Okej. Rozumiem, że ja jestem Demi...
- Możesz przestać żartować. Jesteś Joe, a ja Demi.- powiedziałam spokojnie. Jak dziecko...
- Dobra, nie bij- powiedział zasłaniając się kartką. Nie powstrzymałam śmiechu, ale zaraz zamilkłam.
- To zacznijmy- powiedział studiując kartkę. Wiedziałam, że udaje. Nagle w oczy rzuciło mi się coś na jego szyi.
- Co to za naszyjnik ?-spytałam przyglądając się wisiorkowi. 
- Oj nie ładnie.- pogroził mi palcem- Nic takiego. Zwykły wisior- powiedział chowając go pod koszulkę.
                                                ***********************************************
               Resztę lekcji próbowaliśmy duet. I muszę przyznać tylko ja śpiewałam. On tylko mruczał pod nosem. Na następnym lekcjach na szczęście nie mieliśmy żadnych duetów. Mam przygotować choreografię do jednego utworu co mnie cieszy. Bo robię to bez Jace'a. 
Szłam chodnikiem i miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuję. Jednak kiedy się obracałam ulica i chodnik za mną były puste. Chyba jestem przewrażliwiona. Obróciłam się znowu i mignął mi jakiś cień. Jednak znikł tak szybko, że uznałam to za zwidy. Ale gdy usłyszałam ciche kroki przyspieszyłam i weszłam na podjazd przed domem. 
 Spojrzałam skrycie przez ramię i prawie na sto procent widziałam jakąś postać. Niestety tak szybko zniknęła za drzewami lasku przy moim domu, że nie zobaczyłam szczegółów. Chyba jestem przemęczona.... 
Weszłam do domu.Tata był jeszcze w pracy, ale usłyszałam telewizor w salonie.
- A ty nie miałaś dzisiaj być później ?- spytałam stając w drzwiach. Odwróciła się z szerokim uśmiechem do mnie.
- Próby do balu skończyły się wcześniej. Ach ta 3 gimnazjum. Ma coś dobrego...- wyszczerzyła się. Pamiętam jak ja w ostatniej klasie gimnazjum szykowałam się na bal. Próby, sukienka, makijaż. Poszłam wtedy ze swoim obecnie byłym chłopakiem Dominikiem. Bawiłam się świetnie. Nigdy tego nie zapomnę.
- Jest dopiero czwarta. Może pojedziesz ze mną kupić sukienkę na bal.- zaproponowała Tessa.
- No nie wiem. Mam trochę lekcji....
- Proszeeeee- powiedziała składając dłonie jak aniołek
- No dobrze. Odłożę plecak i wezmę kluczyki.- powiedziałam i poszłam do pokoju zostawić plecak. Mój samochód. Nie jechałam nim dzisiaj do szkoły, bo miałam pusty bak, ale tata go napełnił. Wzięłam kluczę z biurka i zeszłam na dół. Tessie czekała już przy drzwiach ze swoją torebką.
- O nie Tessie. Ja biorę pieniądze. Jeszcze znowu je zgubisz- powiedziałam. Podała mi portfel, ale torebki i tak nie odłożyła. Schowałam portfel do swojej torebki i wyszłyśmy na podwórek.
- Masz już wybraną konkretną ?- spytałam gdy zapinałam pas na miejscu kierowcy. Moje bmw odpaliło i wyjechałam na ulicę.
- Nie, ale widziałam parę ciekawych w galerii- powiedziała uśmiechając się. Wiedziałam o którą galerię chodzi, bo tylko do tej jednej chodziła z koleżankami po szkole.
- Coś ciekawego w szkole ?- spytałam
- Nie nic takiego Mikołaj mnie zaprosił na bal- powiedziała obojętnie. Aż mi kopara opadła. To nie jest "nic"...
- Moja blond siostrzyczka ma partnera na bal... Coś niewiarygodnego- powiedziałam z uśmiechem. Wzruszyła ramionami.
- Tessie co jest ?- spytałam. Od razu wiedziałam, że coś nie daję jej spokoju. Miała zamyślony wyraz twarzy. Za długo ją znam aby zdołała coś przede mną ukryć
- Nic. Zgodziłam się, ale nie wiem czy to dobry pomysł
- Przecież zawsze mówiłaś, że jest słodki i fajny i, że chciałabyś z nim gdzieś wyjść. Co się stało ? Kim jesteś i co zrobiłaś z moją małą Tessie ?- zażartowałam.
- Nic. Kobiety zmienne są- powiedziała.
- Tessie widzę, że coś cię trapi. Mów- powiedziałam. Wzięła głęboki wdech.
- Przyszły wyniki i nauczyciele choć nie powinni to powiedzieli nam...- powiedziała w końcu.
- I co ? Tak źle ?- spytałam wjeżdżając na parking przed galerią.
- Mam 100 % z wszystkiego- powiedziała kiedy wysiadłyśmy. Aż upuściłam kluczki. Podniosłam je i spojrzałam jej w oczy.
- Siostrzyczko jestem zazdrosna. Ja miałam 90%. Powinnaś się cieszyć. Gratulacje- powiedziałam ściskając ją.
- Wiem, ale czuję się jak kujon- powiedziała. Nie zdołałam się powstrzymać i wybuchnęłam śmiechem.
- Tessie mówię ci, że to powód do dumy. Jak jeszcze zobaczą się w pięknej sukni to w ogóle będziesz królewną- powiedziałam. Uśmiechnęła się szeroko.
- Masz rację. Chodźmy po sukienkę wartą królewny- powiedziała i pociągnęła mnie za rękę do galerii. Przymierzała sukienki. Różne. Krótkie, długie. Kolorowe i w jednym kolorze. Nie mogła się zdecydować choć w każdej wyglądała pięknie. W mojej torebce zabrzęczała piosenka Skillet-" Monster". Wyjęłam telefon kiedy Tessa była w przebieralni. 
- Hej- powiedziałam do Marcina w słuchawce.
- Cześć. Jesteś zajęta ?- spytał.
- Oglądam z Tessą sukienki na bal, a co ?- odpowiedziałam.
- A nic. Tak spytałem. Ma niedługo bal ?
- Tak. Za miesiąc.
- To nie będę przeszkadzał. Pa- powiedział i się rozłączył. Dziwne. Może jest zajęty, albo ma próbę z Karoliną.  
Tessie wyszła z przebieralni ubrana w piękną sukienkę w kolorze oceanu. Była przed kolano i na ramiączkach.
- Pięknie. Pasuje idealnie- powiedziałam z uśmiechem.
- Też tak myślę- powiedziała przeglądając się w lustrze.
-Bierzemy ?- spytałam.
-Bierzemy- powtórzyła z szerokim uśmiechem i weszła do przebieralni.
               W domu zastaliśmy tatę w kuchni robiącego kolację.
- Tato, tato zobacz jak śliczna !- krzyknęła Tessa wpadając tacie w ramiona z torbą.
- Dobrze kochanie. Pokaż- powiedział tata. Widziałam, że jest zmartwiony. W czasie gdy Tessa wyjmowała ostrożnie sukienkę ja przytuliłam tatę. Pokazała ją tacie, a ten uśmiechnął się.
-Piękna. Będziesz moją księżniczką- powiedział tuląc ją.
- Idź ją schowaj w szafie...- powiedziałam. Tessa cała w skowronkach poszła po schodach na górę.
- Tato co się dzieję ?- spytałam gdy już nie widziałam Tessy.
- Praca- powiedział krótko. Pracował jako policjant. Bardzo się boję. Za każdym razem gdy wychodzi do pracy myślę czy wróci do domu. Nie mogę go stracić. Nie dałabym sobie rady!
- Coś nie tak ?- spytałam biorąc kawałek jabłka z miski.
- Złapaliśmy jednego takiego, ale on nam uciekł. Szef strasznie się denerwuję- powiedział tata mieszając spaghetti.
- Na pewno go złapiecie- powiedziałam klepiąc go po ramieniu.
- Kochanie bądź ostrożna i jeżeli zobaczysz coś niepokojącego to od razu dzwoń, dobrze ?- powiedział tata.
- Zawsze jestem ostrożna....
- Padam z głodu- powiedziała Tessa siadając na krześle.
                  Po kolacji poszłam na górę i wzięłam się za lekcje. Prócz zadania ze śpiewu i choreografii miałam jeszcze inne przedmioty. Po zrobieniu zadań wyjęłam zeszyt i zaczęłam myśleć nad zadaniem muzycznym. Nie mogę unikać Jace'a. Musimy mieć próby. Ale na pewno nie będzie na jego warunkach ! Co to to nie...  
Nieświadoma nie zauważyłam, że rysuję w swoim zeszycie. Spojrzałam myśląc, że ujrzę bazgroły, ale ja zobaczyłam co chwila poprawiane imię.  Z furią zamknęłam zeszyt. NIE. Czemu nie mogę go sobie wybić z głowy. Jego mięśni. Jego twarzy. Włosów. I tych niesamowicie ciemnych oczu.  Są takie niebezpieczne a zarazem.... seksowne i zmysłowe......
              Zbudziły mnie jakieś szelesty. Powoli obróciłam się w stronę okna. Zobaczyłam cień. Nie. Jakąś ciemną postać za moim oknem. Podniosłam się, ale jej już nie było. Czy to jakieś omamy. Może to po prostu cień. Tylko czemu czuję, że ktoś mnie obserwuję. Nie to po prostu cień i tyle.....
                                       ****************************************************
                 Pożegnałam się z tatą i Tessie i ruszyłam do szkoły. Tata potrzebował mojego samochodu, więc poszłam pieszo. Dobrze mi to zrobi. Szłam chodnikiem gdy zaczepił mnie jakiś chłopak.
- Hej ślicznotko- powiedział łapiąc mnie za nadgarstek.
- Spadaj- powiedziałam wyrywając się. Stanęłam wyrywając swoją dłoń. Chłopak miał brązowe włosy, krótko ostrzyżone. Ubrany na czarno wyglądał jak morderca.
- Oj, bo się pogniewam- powiedział podchodząc do mnie i dotykając polika, aż przeszedł mnie dreszcz obrzydzenia.
- Bo zwymiotuje- powiedziałam cofając się. Złapał mnie jednak za rękę i przygwoździł do muru w zaułku Wyrywałam się, ale na marne. Był z trzy razy silniejszy ode mnie.
- Cały tydzień haruję. Chce sobie odreagować. Zabawimy się- powiedział uśmiechając się złowieszczo. Przybliżył głowę do mojej szyi. Omal się nie zrzygałam.
- Odwal się ! Zostaw mnie !- krzyknęłam. Zamknął mi usta ręką. Drugą ręką doszedł do mojego biustu. Zaczęłam się rzucać, aż kopnęłam go w krocze. Cofnął się przeklinając. Wykorzystałam moment i pobiegałam przed siebie. Przestraszona i nie miałam odwagi spojrzeć za siebie. W końcu przemogłam się i odwróciłam. Nikogo nie było. Zwróciłam głowę przed siebie i wpadłam na kogoś. Jego silne ramiona objęły mnie i nie pozwoliły upaść.
- Wiedziałem, że na mnie lecisz- powiedział po chwili. Od razu rozpoznałam głos. Jace. Odsunęłam się od niego.
- Przepraszam nie zauważyłam cię- powiedziałam. Spojrzałam na jego twarz. Jak zawsze ten mroczny uśmiech.
- Zorientowałem się. Uciekałaś ?- spytał. Nie miałam zamiaru mu się zwierzać. Ale byłam przestraszona i nie chciałam dłużej tutaj stać.
- Bałam się, że się spóźnię- skłamałam.- Idziesz do szkoły ?- spytałam. Nie czekając na rozmowę włożyłam ręce w kieszenie bluzy i ruszyłam przed siebie.
- Spieszno ci tak ?- spytał doganiając mnie.
- Nie chcę wylecieć.- powiedziałam.
- O idealna uczennica. Nie potrafisz się bawić. Cały dzień się uczysz. Zgadłem ?- spytał z drwiącym uśmieszkiem.
- Nie. Potrafię się bawić. Ale nie z tobą. Po za tym czemu o tym mówimy ?- spytałam.
- Nie lubię ciszy, więc wolę gadać....
- To może o tobie a nie o mnie- wcięłam mu się.- Niech zgadnę. Non stop imprezujesz. Pewnie uprawiasz hazard. Palisz ? Ćpiesz ? Zgadłam ?- spytałam szczerząc się do niego nie miło.
- Boże, ona mnie przejrzała- powiedział wznosząc ręce do nieba. Wiedziałam, że drwi ze mnie.
- Posłuchaj..- powiedział łapiąc mnie za rękę i obracając tak, że nasze spojrzenia się skrzyżowały. Nie potrafiłam oderwać wzroku od jego oczu i ust. Nagle przypomniało mi się jak ten typek zaczął się do mnie dobierać. Jego obleśne łapska na moim ciele. Jego drwiący głos. Myślałam, że sobie poradzę, ale teraz poczułam łzy napływające do oczu. Zamknęłam je chcąc odegnać łzy. To nic takiego. Potrafię sobie radzić. Nic się nie stało... 
Nagle poczułam nacisk na moich wargach. Momentalnie otworzyłam oczy.Jace pochylał się i całował mnie. Momentalnie odsunęłam go.
- Co to miało być do cholery ?!- spytałam zła.
- Nie mów, że nie chciałaś-powiedział przybliżając się i oblizując wargi.
- Wyobraź sobie, że nie. Jesteś dupkiem i tyle !- krzyknęłam i skierowałam się w stronę szkoły.
 Nawet raz się nie obróciłam aby spojrzeć czy idzie za mną. Co za dupek ! Co on sobie myślał ? Przypomniał mi się dotyk jego warg. Mocny i ciepły. Nie zauważyłam, że dotykam palcem ust. Spuściłam ręce po obu stronach ciała. Byłam zła. Najpierw ten facet w zaułku, a teraz jeszcze ten durny żart Jace'a. Co on chciał udowodnić ? Że może mieć każdą ? Sorry, ale nie mnie !!! 
- Łoł Aga co jest ?- spytał Marcin stając naprzeciw mnie. Nawet nie zauważyłam go.
- Nic- skłamałam. Jakiś facet chciał się zabawić ze mną. Uciekłam i pocałował mnie ten dupek. Ha. Dobre. Co jeszcze się dzisiaj stanie ? Może ufo nawiedzi ziemię ?
- Nie wierzę mów- powiedział Marcin.
- Nic. Jakiś typek mnie zaczepił i tyle. Nic poważnego- powiedziałam.- Tata zabrał mi samochód, bo go potrzebował i musiałam iść pieszo- dodałam.
- Wszystko w porządku ?- spytał chwytając mnie za ramiona i przyglądając uważnie.
- Tak. Trochę się zdenerwowałam. Nic więcej- powiedziałam. Marcin przytulił mnie, a ja jako, że to mój przyjaciel wtuliłam się w niego...
          Na lekcji śpiewu usiadłam w kącie. Idealne przed nauczycielką pojawił się Jace siadając obok mnie wyraźnie zadowolony z siebie. Odsunęłam się od niego.
- Nie podpalę cię- powiedział cicho. Nie byłabym tego taka pewna-pomyślałam
- Nie, ale znowu może ci przyjść do głowy jakiś durny pomysł- skomentowałam.
- Proszę o skupienie...- powiedziała pani Maria i zaczęliśmy za nią powtarzać. 
 - Kiedy robimy próbę ?- spytał beztrosko Jace pod koniec lekcji.
- Nigdy.- powiedziałam. Wiedziałam, że musimy, ale nie miałam najmniejszej ochoty. Może lepiej oblać ? Tylko, że to to ostatnia klasa....
- Czyli chcesz oblać. Spoko- powiedział zakładając ręce za głowę.
- Nie nie chce.- wzdychnęłam.- Musisz wszystko utrudniać ?- powiedziałam po chwili
- Co ja robię ? Chciałem się umówić na próbę. Tyle- powiedział.
- Co robisz? Zachowujesz się jak pan świata- odpowiedziałam.
- A oto chodzi. Wybacz, ale ja nie przepraszam. To kiedy ?- spytał. Za co ???Czy on  nie może przez chwilę zachować się normalnie ? Przestać być dupkiem ?
- Możesz dzisiaj do mnie wpaść po piątej- powiedziałam zanim zdążyłam odciąć sobie język.Po co ja go do siebie zapraszam ? To nie dobry pomysł ! 
-Super. Będę- powiedział gdy zadzwonił dzwonek. Wstał i wyszedł nim zdążyłam się odezwać. Jako, że to ostatnia lekcja to czas do domu. Powoli wstałam i skierowałam się od wyjścia.
        Ruszyłam chodnikiem patrząc przed siebie. Nie miałam ochoty spotkać tego typa. Proszę, niech go nie zobaczę-mówiłam w myślach. Byłam jakiś kilometr od domu kiedy znów poczułam, że ktoś mnie śledzi. Odwróciłam się, ale zobaczyłam tylko jak cień znika za drzewem. To jakaś paranoja ! Usłyszałam kroki. Zerknęłam do tyłu. Za mną szedł zakapturzony mężczyzna. Pod kurtą coś się odciskało. Kiedy zdałam sobie sprawę co to przeszły mnie lodowate ciarki, a po plecach spłynęła strużka potu. On ma broń ! Kiedy jego dłoń przesunęła się do broni wystrzeliłam jak strzała do przodu. Słyszałam, że biegnie za mną. Usłyszałam dźwięk spustu i broń wystrzeliła..........
                                                 





4 komentarze:

  1. ...
    Czy ty zamierzasz zabić połowę bohaterów swoich opowiadań???
    ;)
    Nie żeby coś, ale po raz kolejny apeluję: NIE ZABIJAJ ICH. Możesz komplikować życie, bo piszesz o trudnych tematach, ale nie przesadzajmy. Chcemy realizmu ;) A więc:
    a) pisz historie skomplikowane, ale o normalnym zakończeniu (nie zawsze musi się miłość udawać ;D)
    b) pisz historie o problemach (rozchwianie psychiczne itp) i wtedy zakończenie nie musi być szczęśliwe.
    Dzięki temu zachowasz realizm sytuacji :) Czekam na dalszy ciąg/kolejne opowiadanie :)

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    Ps. Zapraszam do mnie tkaczemarzen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. Teraz przeczytałam swój kom i stwierdzam, że mimo dobrych chęci wyszedł taki... zgryźliwy i pretensjonalny ;) Więc dodam:
      Opowiadanie jest świetne :) Coraz lepiej wychodzą ci opisy akcji :) Przeczytałam z zapartym tchem. Główna bohaterka trochę mi przypomina mnie: też mam nocą schizy ;P
      Proponuję jedną rzecz, z którą sama mam problem - więcej opisów ;) Ja nie narzekam, wyobraźnia pracuje, ale niektóre osoby wolą z opisami. Dzięki temu też opowiadanie będzie dłuższe ;) Nie bój się tego :)
      Cóż... mam nadzieję, że teraz jest lepiej... niestety, nie potrafię pisać dobrych recenzji :( Ale Opowiadanko, serio, cudowne :)

      Usuń
    2. Dziękuje właśnie o to mi chodzi. Chcę znać wasze opinie aby móc się poprawić. Dziękuje. Wiem, że uśmiercam, ale po prostu tak mam w głowie. Spróbuję zmienić coś. Dzięki tobie rodzi się pomysł na następne opowiadania, ale wpierw skończę to :D A to jeszcze parę części. Jeszcze raz dziękuje i postaram się poprawić :)

      Usuń
  2. Podoba mi się imię Jace i odrazu te skojarzenia :) Zapraszam do mnie http://mybook3213.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń