Część 2. : Nie z tego świata
Z szokowana weszłam po schodach. Stanęłam przed drzwiami. Cały czas dźwięczały mi słowa Kami w głowie " Jest upadłym aniołem". Nie wierze ! Jednak Kamila nigdy mnie nie okłamała. Więc... to musi być prawda. Ale jak ??? Zapukałam i czekałam. Muszę z nim pogadać.- Proszę- usłyszałam i otworzyłam drzwi. Scott stał przy blacie i kroił coś, na mój widok od razu się uśmiechnął tym boskim uśmiechem.
- To prawda ?- spytałam od razu. Podszedł do mnie i objął.
- Ale co?- zapytał uśmiechając się.
- To co Kamila mi powiedziała. Jesteś aniołem ?- spytałam patrząc mu w oczy. Uśmiech znikł z jego twarzy. Stał się poważny.
- Ja.... Nie.... Jestem upadłym aniołem- poprawił mnie.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?- spytałam drżącym głosem. Puścił mnie i podszedł do okna stając plecami do mnie. O nie... Tak łatwo mu nie odpuszczę.
- Bo byś uciekła. Nie chciała mnie znać- powiedział patrząc w okno. Widziałam w oknie jego odbicie i swoje. Podeszłam bliżej, ale zatrzymałam tuż przed nim.
- A u ciekłam teraz ? Nie! Scott spójrz na mnie- powiedziałam i dotknęłam jego pleców.
- Bo chciałaś się upewnić. Ale, tak to prawda ! Teraz już możesz iść. Zrozumiem- powiedział Scott. Czułam, że jest cały spięty,
- Nigdzie się nie wybieram. Nie zostawię cię- powiedziałam i przytuliłam się do jego pleców. Poczułam jak gwałtownie bierze wdech, a potem się odpręża. Odwrócił się i objął mnie patrząc w oczy.
- Przepraszam- powiedział. Nie byłam zła. Może przez chwilkę, ale rozumiem go. Przybliżyłam się do niego i pocałowałam go.
- Już nigdy cię nie okłamie- przyrzekł mi. Uśmiechnęłam się do niego. Chwila....
- Skąd Kamila wiedziała o tym ? Też jest upadłym aniołem ?- spytałam lekko przestraszona.
-Nie.-powiedział z uśmiechem- Jest Nefilim- dodał.
- Czym ?- spytałam.
- Jest dzieckiem upadłego anioła i śmiertelnej kobiety- powiedział spokojnie Scott.
- Ale twoim ?- spytałam przestraszona, że Scott może mieć dziecko. Uśmiechnął się szerzej.
- Nie- powiedział- Nie miałem żadnej innej prócz ciebie- dodał całując mnie w czoło.
- To mi ulżyło. A mogę cię o coś spytać ?- spytałam.
- Tak. Ale może lepiej usiądźmy, bo coś czuje, że na jednym się nie skończy.- powiedział. Kiwnęłam głową. Faktycznie miałam do niego mnóstwo pytań ! Usiadłam na skurzanej kanapie, a on obok mnie.
- Pytaj- zachęcił mnie. Od czego zacząć ?
- Ile masz naprawdę lat ?- spytałam. Uśmiechnął się szeroko.
- Na ziemi jestem ponad 750 lat.-odpowiedział. Łał !!! A wygląda na 20.
- Nie wyglądasz.- powiedziałam. Teraz to gorsze pytanie, bo nie wytrzymam. Muszę je zadać. Wzięłam jego dłoń.- Dlaczego upadłeś ?- spytałam ciszej. Uśmiech znikł z jego twarzy. Spojrzał przed siebie i zamyślił się.
- Nie chciałem walczyć w Wielkiej Wojnie-odpowiedział w końcu. Gdzieś o tym czytałam. Bóg kazał swoim aniołom zjeść na ziemię i strzec ludzie. Jeden z nich nie chciał tego. Poparty przez niektóre anioły sprzeciwił się Bogu i wypowiedział wojnie. Oczywiście Bóg wygrał, a ich strącił do piekieł. Tak Lucyfer Poranna Gwiazda stał się pierwszym demonem. Nazywano ich upadłymi. No tak !
- Ale zostałeś strącony do piekła ?- spytałam bezmyślne.
- Nie. Ale Najwspanialszy zesłał tych, którzy nie walczyli po żadnej stronie na ziemię. Niestety nie tylko nas. Niektóre dały radę wydostać się z piekła. Upadli zaczęli żyć tak jak ludzie, a nie którzy nawet zakładali rodziny.- powiedział Scott patrząc niewidocznym wzrokiem w przestrzeń.
-Czyli dlatego wiedziałeś o mnie wszystko ?- spytałam przerywając ciszę. Spojrzał na mnie i znów się uśmiechnął tym zabójczym uśmiechem.
- I tak i nie. Od paru lat obserwowałem cię i czuwałem nad tobą. -powiedział.
- Czyli mnie szpiegowałeś ?- spytałam z uśmiechem.
- To brzydkie słowo. Raczej obserwowałem z pewnej odległości i dbałem aby nic cie się nie stało- odpowiedziałam.
- A dlaczego tak się zachowywałeś ?- spytałam ciekawa.
- Myślałem, że może się odkocham lub ty nie poczujesz nic do mnie. Jednak jak widać nie poszło mi najlepiej.- powiedziałam ściskając moją dłoń. Zapomniałam, że cały czas ją trzymałam.
- No widzisz, ja też myślałam, że cię nie zakocham,ale wyszło inaczej.- powiedziałam.
- A dlaczego Kamila tu była i wyszła taka zdenerwowana ?- spytałam. Ciekawiło mnie to.
- Nie znała swojego biologicznego ojca, ale wie kim jest. Jej matka jej to powiedziała. Jakimś cudem odkryła, że ja jestem z tego samego gatunku co jej tatuś. Gadaliśmy. Pytała czy nie wiem kto jest jej ojcem, ale ja nawet się nie domyślam. Powiedziałem jej, że się z tobą umówiłem....
- Powiedziałeś co robiliśmy ?- spytałam przerażona.
- Nie, ale sama się domyśliła. Strasznie się zdenerwowała. Nie wiem czemu. Wybiegła, a potem ty się pojawiłaś- dokończył. Ulżyło mi. Ale... O Boże ona wie. To to będzie rozmowa.Ojoj....
- Kocham cię- powiedział dotykając mojego polika.
- Ja ciebie też- powiedziałam i pocałowaliśmy się. Całowaliśmy się coraz namiętniej gdy zadzwonił mój telefon.
- Halo ?- odezwałam się do słuchawki.
- Aga. Gdzie jesteś ? Chce pogadać- odezwała się już spokojniejsza Kamila.
- Hej. U... Scotta.- odpowiedziałam. Nie ma co kłamać. I tak już wie.
- Możemy pogadać ?- spytała.
- Tak..
- Super. Wpadnę do ciebie do domu za godzinę. Będziesz ?- spytała. Czułam, że jej ulżyło.
- Tak. Do zobaczenia- powiedziałam i schowałam telefon. Scott przyglądał mi się.
- Kami. Chcę się ze mną spotkać. Muszę lecieć- wytłumaczyłam. Uśmiechnął się smutno.
- Zadzwonisz ? spytał pochylając się.
- Nie wiem. Nie wiem. Może...- widząc jego smutny wzrok dodałam- żartuje. Oczywiście. Spotkamy się potem.- powiedziałam całując go krótko na pożegnanie.
******************************
Siedziałam u siebie w pokoju gdy do drzwi zapukała Kamila.
- Dzień dobry panie Night. Ja do Agi- powiedziała z dołu.
- Proszę jest na górze w swoim pokoju- powiedział tata, a ja usłyszałam kroki na schodach.Zamknęłam szkicownik kiedy weszła do pokoju.
- Cześć- powiedziała speszona.
- Cześć- odpowiedziałam. Usiadła naprzeciwko mnie na łóżku.
- Przepraszam za moje zachowanie, ale.....
- Nie jestem zła. Wszystko wiem.- przerwałam jej. Uśmiechnęła się do mnie.
- Bałam się, że cię wykorzysta, ja ten upadły moją mamę- powiedziała Kami.
- Nie. Scott to nie twój...- nie wiedziałam czy mam powiedzieć "ojciec". Od zawsze znała pana Roberta Gray i to on był jej tatą. Przynajmniej ja tak myślałam.
- Ojczulek. Wiem, ale po prostu emocje wzięły górę- wytłumaczyła się Kami
- Spokojnie. Nie jestem zła- powiedziała. Kamila uśmiechnęła się tak jak zawsze gdy nie mogła się powstrzymać od śmiechu lub zadania jakiegoś pytania.O nie...
- Zrobiliście to ?- spytała z tym uśmieszkiem. Wiedziałam, że nie wytrzyma
- Tak....
- Wiedziałam. Jak było ? Bolało? Całował cię? Przytulał? Został na noc ???- wypytywała Kamila.
- Było najlepiej na świecie. I tak został- odpowiedziałam szczerze. Nigdy się nie okłamywałyśmy, więc teraz też nie będę kłamać.
- Twój ojciec go widział ? Było przesłuchanie ? O co pytał ?- nie dawała za wygraną Kamila.
-Nie. Jeszcze nie- powiedziałam. Muszę przedstawić go tacie, bo i tak w końcu się dowie. Tylko kiedy ??? I jak???
- Ohhohoh będzie grubo- powiedziała żartobliwie Kami.
- Jakbym nie wiedziała. Dobra dość o moim życiu. Co u ciebie?- Spytałam
- Myślałam, że nie spytasz. A jest taki jeden- powiedziała tajemniczo.
- Nie gadaj. Kto ?- spytałam ciekawska
- Blondyn. Wysoki. Umięśniony. Boski. Ciacho jakich mało.- opisała go Kamila.
- Jak ma na imię ?
- Eliot. Nie chodzi do naszej szkoły. Pracuje.- powiedziała Kamila.- Ma 23 lata i pracuje w firmie- dodała. 23. Nie tak dużo. Trzy lata różnicy.
- Nono- powiedziałam z uśmiechem.
- Może kiedyś pójdziemy na podwójną randkę. Ja i Eliot i ty i Scott- zaproponowała.
- Pewnie...- zgodziłam się. Jednak myślami byłam o wiele dalej. Mój chłopak. Mój chłopak upadły anioł. Muszę go niedługo przedstawić tacie. O Boże, ale wpierw chyba pozbędę się wszystkich ostrych rzeczy z domu. Przezorny zawsze ubezpieczony. Głupi Scott. Taki słodki i boski a zarazem taki głupi. Jak mógł pomyśleć, że go zostawię. Upadły czy nie Anioł czy człowiek. Kocham go i tyle !!!
*********************************
Trwają wakacje. Od trzech miesięcy jesteśmy parą. A dzisiaj...... Poznają się. Mój ukochany Scott i mój jedyny na świecie tata. Mam stresa jak nigdy. No może równa się z pierwszą randką. Ma przyjść na kolacje do nas. To już za chwilę. Nie wiem co się stanie,ale skoro mój chłopak to anioł to jest nieśmiertelny, więc raczej nic mu tata nie da rady zrobić. Chodź ciężko by było wytłumaczyć dlaczego przeżył z nożem w brzuchu. Wiem, że można zabić Anioła, ale bardzo ciężko, bo w każdej chwili może "pożyczyć" siłę życiową od kogoś i przeżyć. No dobra. Mam nadzieję, że nie dojdzie do ręko czynów.
- Witaj księżniczko- powiedział Scott całując mnie w czoło. Ubrałam się w tunijkę i leginsy, a on w czarne spodnie i koszulę w kratkę. Bardzo elegancką.
- Witaj misiu- powiedziałam. Wzięłam go za rękę i uśmiechnęłam się do niego.
- Chyba nie ma broni?- spytał szeptem.
- Nie. A dlaczego ?- spytałam lekko przestraszona. Tata nie ma broni, ale kto wie czy sobie jej nie sprawi.
- Bo gdyby trafił w serce lub w głowę było by ciężko- powiedział. Uśmiechnął się do mnie uspokajająco. Ruszyłam idąc z nim za rękę do salonu, gdzie czeka kolacja.
- Witam panie Night. Miło mi wreszcie pana poznać- powiedział oficjalnie Scott poddając rękę mojemu tacie.
- Mi ciebie również- powiedział sztywno tata ściskając jego dłoń.
- To co siadamy ?- przerwałam ciszę. Ojoj nie zaczęło się tak źle.
Usiedliśmy. Tata obok niego ja, a obok mnie Scott.
- Więc od kiedy się... spotykacie ?- spytał tata gdy jadłam sałatkę a Scott kawałek mięsa przygotowany przez tatę. Oczywiście pochwalił tatę od razu po pierwszym kęsie. Odkaszlnęłam i spojrzałam na tatę. Kiedy miesiąc temu powiedziałam mu, że się z kimś spotykam nie był zbyt szczęśliwy. Od razu chciał go poznać i wiedzieć wszystko. Na szczęście udało mi się go uspokoić. Oczywiście nie obyło się bez pogadanki na temat "Młodzieńcza nieodpowiedzialność"
- Od trzech miesięcy- odpowiedział spokojnie Scott. Tata spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się. No i się zacznie.
- Chodzicie na jeden rok ?- spytał. Kiwnęłam głową- A co chcesz potem robić?- spytał tata Scotta.
- Od września mam zapewnioną pracę w szpitalu - odpowiedział Scott. Zapomniał dodać, że w tym samym co ja.
- A wakacje ?- nie dawał za wygraną
- Będę dorabiał w barze.- odpowiedział Scott.
- A jakie masz zainteresowania prócz ratownictwa ?- spytał tata. Po co mu to ? Nigdy nie zrozumiem.
- Lubię grać na pianinie i pływać. No i łowię ryby- powiedział. Bingo. Tata jest rybakiem
- Ooo. To kiedyś musimy się wybrać razem- zaproponował tata. Scott uśmiechnął się życzliwie.
- Bardzo chętnie- powiedział. Nie jest źle. Nie jest źle !
- Mam tylko nadzieję, że nie zranisz mojej córki, bo wiesz mam różne dojścia- powiedział tata patrząc prosto w oczy Scotta. Poczułam rumieńce na twarzy.
- Nigdy. Kocham Agatę i chcę z nią być do końca mych dni- powiedział Scott biorąc i ściskając moją dłoń. Tata... uśmiechnął się. Ciekawe czy szczerze ? Chyba tak.
Resztę wieczoru gadali o rybach i odpowiedzialności. Słuchałam, ale nie za bardzo. Patrzałam to na tatę to na Scotta. Nie mogłam uwierzyć, że tak swobodnie rozmawiali. Jak starzy kumple.
********************************
Na sobotę umówiliśmy się z Kamilą na podwójną randkę. Mieliśmy pójść do kina, a potem na plaże. Szykowałam się. Na wszelki wypadek pod bluzkę i spodenki ubrałam kostium. No co ??? Równo o 16 przyszedł Scott. Oczywiście wpierw pogadał chwilę z tatą o ich wyjeździe na ryby za parę dni. Zaczynam się martwić, że tata odbiję mi chłopaka! Muszę przyznać Eliot brzydki nie jest .Poszliśmy do kina i wybraliśmy film. Horror, bo uparła się na niego Kamila.Czasem boję się tych jej myśli. Jak to ja przez większość filmu wtulałam się w Scotta ze strachu, ale nie tyko.... Po kinie poszliśmy na plaże.
- To co kąpiel?- spytała Kamila ściągając swoją sukienkę. Pod spodem miała kostium w paski. Eliot od razu do niej dołączył i obaj byli już w wodzie. Spojrzałam na Scotta, ale on już był na bokserkach. Szybko ściągnęłam ciuchy i wpadłam do wody. Nie była zimna. Pływałam "uciekając" przed Scottem.
W pewnym momencie podniósł mnie a ja objęłam go nogami w pasie. Całowaliśmy się przez dłuższą chwilę. I jak zawsze w takich momentach zapominałam o wszystkim innym. Liczył się tylko Scott!!!
- Będziemy się zmywać- powiedziała Kamila wstając z Eliotem gdy leżeliśmy na kocu na plaży.
- Okej.Pa- powiedziałam. Kiedy zniknęli nam z widoku Scott pocałował mnie i już po chwili byłam na nim.
- Lepiej wracajmy.- powiedział siadając. Siedziałam okrakiem na jego kolanach.
- Tak. A gdzie ? spytałam. Powiedziałam, że mogę zostać na noc u Scotta, a... on od razu się zgodził. To dziwne, ale mi pasowało.
- Do ciebie?- spytałam przybliżając się.
- A twój tata ?- spytał obejmując mnie.
- Wie- powiedziałam całując go.
*******************************
Dzisiaj tata pojechał z Scottem na ryby.Dokładnie tydzień przed końcem roku. Umówiłam się, więc z Kamilą na zakupy.
- Ta będzie idealny- powiedziała Kamila gdy oglądałam sukienkę na koniec roku. Ona już wybrała.
- Tak. Wezmę ją- powiedziałam podając ja kasjerce. Uśmiechnęła się do mnie i wzięła pieniądze.
Gdy wyszłyśmy ze sklepu zakręciło mi się w głowie.
- Aga wszystko dobrze ?- spytała
- Kręci mi się w głowie.- powiedziałam opierając się o ścianę sklepu.
- Ty a może jesteś w ciąży- powiedziała ze śmiechem Kami. Jednak mi nie było do śmiechu. Od dwóch miesięcy nie miałam miesiączki, ale nie martwiłam się tym. Ale teraz ...
- Ej. Nie mów mi, że nie miałaś cioci- pokiwałam głową- o Kurde to trzeba się lepiej upewnić- powiedziała- Poczekaj tu. Kupie test i sprawdzimy- powiedziała Kami i pobiegła do apteki.
- A co jak jesteś ?- spytała gdy czekałam w ubikacji na wynik.
- Nie wiem- powiedziałam. Naprawdę nie miałam pojęcia co zrobić. Mam 20 lat. Od września miałam zacząć pracę w karetce. Co jak będę w ciąży ? Tata mnie zabije ! A Scott ? Przecież mówił..... Jak będę w ciąży to moje dziecko będzie Nefilim. I co wtedy ? W sumie to nic. Kiedy zadzwonił alarm w moim telefonie spojrzałam na test.
- Nie Nie Nie !! Cholera! Cholera! Cholera!- powiedziałam.
- Co jest ? -spytała Kami gdy wyszłam z ubikacji. Podałam jej test i podeszłam do umywalki. Obmyłam twarz zimną wodą i spojrzałam w swoje odbicie w lustrze. Zrobiłam się blada. Jestem w ciąży !!!
- No to się Scott zdziwi -powiedziała Kami oddając mi test. Wywaliłam go do kosza i spojrzałam na Kamilę.
- A ni słowa Scottowi i tacie. Nikomu. Rozumiesz ?1- spytałam łapiąc ją za ramiona.
- Rozumiem, ale to i tak się wyda. Nie ukryjesz dzidziusia- powiedziała z uśmiechem. Dla niej to takie łatwe,ale nie dla mnie!
- Wiem. Powiem im, ale nie teraz- powiedziałam. Sama nie wiedziałam jak to zrobić. Tata mnie zamorduje. Może nie mnie, ale Scotta ! Dlaczego ? Chciałam mieć dziecko, ale nie w tej kolejności.
- Obiecaj? -powiedziałam stanowczo
- Obiecuje-powiedziała z szerokim uśmiechem Kamila.- Będzie dzidziuś !- krzyknęła radośnie. Tak.. Będzie dzidziuś !
*********************************
Następnego dnia, kiedy siedziałam w pokoju słuchając muzyki wpadł Scott.
- Hej śliczna. Nie odzywałaś się, więc się martwiłem- powiedział gdy ściągnęłam słuchawki.
- Hej. Wiem, nie za dobrze się czuje- powiedziałam. Scott spojrzał na mnie od stóp do głów. Wstałam i usiadałam na skraju łóżka.
-Musimy pogadać- powiedziałam, a on usiadł obok mnie.Wzięłam jego dłoń i głęboki wdech.
- Scott ja..... Jestem w ciąży- powiedziałam. Spojrzał na mnie prześwitując swoim wzrokiem. Nie widziałam go bardziej poważnego.
- Jak to ?- spytał w końcu.
- Tak. Jestem. W drugim miesiącu- powiedziałam szczerze. Zaraz po tym jak się dowiedziałam poszłam z Kami do ginekologa a on to potwierdził. Scott wstał i zaczął chodzić po pokoju.
- Scott powiedz coś. Ja też się boję, ale .....
- Ja się nie boję. Musze iść.- powiedział i wyskoczył przez okno. Patrzyłam z niedowierzaniem jak odjeżdża. Nie wierzę! Uciekł !?!? Jak mógł !? Osunęłam się na podłogę i zaczęłam płakać. Myślałam, że choć trochę się ucieszy, a on..... ZWIAł. Jak mógł mnie tak zostawić ?!?!?!? Nie dam sobie rady bez niego. Jak mam to powiedzieć tacie ??? Jak ???? Nie dam rady. To mnie przerasta!!!!
********************************
Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze. Nie było widać, że jestem w ciąży. Jeszcze. Dzisiaj jest zakończenie roku. Scott nie odzywał się do mnie. Dzwoniłam. Pisałam, ale to na nic. Boję się, że już go nie zobaczę ! Nie dam rady wychować dziecka samej. Nie powiedziałam tacie, bo ... bo ... Boje się jego reakcji. Nie wiem czego się spodziewać. Biorąc telefon spojrzałam na nasze zdjęcie z lunaparku. Pojechaliśmy tam we dwójkę w maju. Byłam taka szczęśliwa, a teraz.... Nie wiem czy dam radę się jeszcze uśmiechnąć szczerze. Kami mnie wspiera, ale ona to nie Scott. Tęsknie tak za nim! Chciałabym aby był przy mnie. Ale on zwiał ! Nie odezwał się do mnie odkąd powiedziałam mu o ciąży.
Koniec roku przebiegał tak jak zawsze. Jednak ja ani chwilę nie mogłam się skupić.
- Kamila Gray- wyczytała pani dyrektor. Kamila wstała i poszła po świadectwo. Spojrzałam w okno i omal nie krzyknęła. Na parapecie stał...... Scottt. Ubrany jak co dzień. Kiedy tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały na jego twarzy pojawił się smutny uśmiech. Przepraszający.
- Agata Night- ocknęłam się i wstałam. Scott wciąż tam stał. Odebrałam świadectwo i wróciłam na miejsce, ale go już nie było. Wzdychnęłam i znów się zamyśliłam. Może nie wszystko stracone!
Po powrocie do domu i gratulacjach od taty podjęłam decyzje.
- Tato muszę cie coś powiedzieć- odezwałam się wychodząc już w zwykłych ciuchach na dwór.
- Słucham skarbie ?- powiedział tata. Teraz nie ma odwrotu.
- Ja.. Jestem w ciąży- powiedziałam. Momentalnie cały się spiął i zdenerwował,
- CO?! Nie żartuj...
- Nie żartuje- powiedziałam
- Jak mogłaś być tak nie odpowiedzialna?!?! Jak mogłaś!??!? Przecież ci mówiłem o zabezpieczeniach!!- krzyczał tata.
- Wiem, ale ja....- mówiłam drżącym głosem z trudem powstrzymując łzy.
- Gdzie Scott?!? Powinien tu być ! Jest ojcem, tak!?!??! Więc czemu go nie ma... Aaa wiem zwiał!!! I co teraz !?!?! Jak mogłaś być tak głupia !!?!?!?!?!?- krzyczał tata. Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się i wybiegłam. Biegłam chodnikiem płacząc. Łzy zasłaniały mi pole widzenie. W pewnym momencie zatrzymałam się. I co teraz ? Co mam zrobić ? Gdzie pójść? Nagle zorientowałam się gdzie jestem . W samym środku akcji policyjnej. Policjanci starali się powstrzymać jakiegoś świra, a ja wbiegłam między nich. Facet spojrzał na mnie i wycelował bronią we mnie, ale....... W tym momencie gdy usłyszałam wystrzał ktoś zasłonił mnie własnym ciałem. Od razu wiedziałam kto !! Padłam na kolana i przytuliłam Scotta do siebie.
- Nie odchodź-mówiłam płacząc i tuląc mnie. On nie mógł umrzeć. Nie mógł !!!
- Weź moją energię- powiedziałam ściskając jego dłoń.
-Nie.... Ja....Przepraszam za moje zachowanie- wykrztusił. W kącikach jego ust pojawiła się krew. Nie !!!
- Scott proszę. Nie odchodź- powiedziałam płacząc coraz bardziej.
- Przepraszam -powiedział i zamknął oczy.
- Wybaczam ci-powiedziałam płacząc i tuląc jego martwe i zimne ciało do siebie. Nie!! Nie zgadzam się !!! On nie może !!! Kiedy wstałam pod przymusem i odeszłam na bok. Ciało Scotta zapakowano w czarny worek. Nie mogłam na to patrzeć. W ciąż to do mnie nie docierało. Odeszłam na bok i oparłam się o drzewo wciąż płacząc.
- Nie !!!!!!!!!!!!!!-krzyknęłam do nieba. Nagle przed moimi oczami pojawiła się jaśniejąca postać. Scott! Ubrany cały na biąły, a z pleców wyrastały mu .... ogromne, białe i piękne skrzydła. Anioł!!!
- Scott ?- spytałam niepewna
- To ja.... Kochanie przepraszam za wszystko.- powiedział zbliżając się. Powinnam się bać, ale tak nie było. To mój Scott!
- Jak?
- Dzięki tobie. Dzięki tobie przebaczono mi-odpowiedział dotykając mojego policzka. Czyli teraz znów był Aniołem. Mógł wrócić do Nieba. I spotkać Stwórcę. Ale ja chciałam aby był tu. Jednak wiedziałam, że on bardzo pragnie wrócić do Raju. Wiedziałam jak o tym marzy. Nie mogłam mu tego zabrać !
- Idź- powiedziałam. Uśmiechnął się do mnie.
- Mogę zostać...
- Nie. Już za długo na to czekałeś. Idź.
- Będę nad wami czuwał- powiedział biorąc moją twarz w swoje dłonie. Nie chciałam pożegnania, ale wiedziałam jak tęsknił za Niebem.
- Mam nadzieję. Idź- powiedziałam
- Kocham cię- powiedział i pocałował mnie po raz ostatni. Po czym wzbił się w Niebo i znikł. Poczułam świeże łzy na policzkach. Już go nie zobaczę. Mój ukochany odszedł do Królestwa Niebieskiego jako Anioł.
-Kocham cię- wyszeptałam do siebie.
**************************
Stałam przy oknie w swoim pokoju. Pogodziłam się z tatą. Powiedział, że razem damy radę. Wiedziałam to. Ale strasznie za nim tęskniłam.Teraz stałam przy oknie i wspominałam nasze wszystkie wspólne chwile. Wiedziałam, że kiedyś się zobaczymy.
- Wiem, że tam jesteś- powiedziałam patrząc w niebo- Wiem, że czuwasz nad nami- konynuowałam dotykając mojego brzucha To już niedługo. Za dwa tygodnie.-Tęsknie. Wiesz o tym. Ale ja wiem, że się jeszcze zobaczymy. A puki co będę tu i opiekowała się naszą córeczką. A kiedy przyjdzie ten dzień, znów się zobaczymy i zawsze będziemy razem. Na zawsze ! Wiem to !!!.......
Mówiłam, że mogą być trzy, a jednak są dwie. Taka ja :D Mam nadzieję, że się spodobało. Naprawdę czekam na komentarze.
jej! genialne!! z początku strasznie podobne do Szeptem, ale potem nie mogłam się oderwać
OdpowiedzUsuńczemu takie smutne zakończenie?? :'(
Nie wiem. Po prostu taki mi się pomysł w głowie utworzył :D Cieszę się, że się podoba <3
Usuń