Cz.3. Zły chłopiec
Obudziłam się w swoim łóżku. Od razu rozpoznałam swoją kołdrę i sufit w który się wpatrywałam. Miałam na sobie te same ciuchy co wczoraj wieczorem tylko, że byłam bez butów. Usiadłam na łóżku i omal nie krzyknęłam z zaskoczenia. Na podłodze przy łóżku spał Jace. Siedział oparty o szafkę nocną z zamkniętymi oczami. W tym samej czarnej koszulce i dżinsach.
Wyglądał tak słodko i bezbronnie. Parę kosmyków jego czarnych włosów opadało mu na twarz. Wyglądał jak czarnowłosy anioł. Odgarnęłam kosmyki jego włosów. Dziwne. Czemu tu został ? Nie musiał. Nie nazwał mnie wariatką. Pamiętam całą noc. Tańczenie w klubie. Atak w toalecie. Jak biłam się z tym facetem. Ucieczka w klubu. Przebite opony samochodu. Jace odwożący mnie. Moje rozklejenie się. Jego silne ramiona. Jak wtulałam się w niego. A potem ? Ostatnie co pamiętam to czyjeś ramiona łapiące mnie, a potem zemdlałam. Musiał mnie przynieść do domu, ale czemu został ? Nie musiał, ale został. Nie znałam takiego Jace'a. A może ja w ogóle go nie znałam ? Może tamten to było tylko udawanie, a to jest prawdziwy on ? A może na odwrót ???
Uśmiechnęłam się na jego wczorajsze słowa "Obiecuję, że nie zrobię nic jeżeli nie poprosisz". Z rozmyśleń wyrwało mnie jego nagłe obudzenie się.
- Obudziłaś się- powiedział patrząc na mnie. Przetarł oczy ręką.
- Tak. Co się stało wczoraj ?- spytałam od razu. Przesunął ręka po włosach i wstał.
- Zemdlałaś gdy cię przywiozłem. Zaniosłem cię do twojego pokoju i położyłem do łóżka.-powiedział stojąc naprzeciw mnie.
- A dlaczego nie poszedłeś ?- Nie to, że chciałam abyś poszedł ,dodałam w myślach. Wzruszył ramionami.
- Nie chciałem zostawiać cię samej. Nie było twojego ojca, ani siostry- odpowiedział po chwili.
- Dziękuje za wszystko- powiedziałam. Wstałam i stanęłam przed nim niepewna co zrobić.
- Polecam się na przyszłość- powiedział z lekkim uśmiechem.
- A moja siostra lub tata cię widział ?-spytałam cicho. Jeżeli tata go widział to będę miała niezłe kłopoty. Jeżeli Tessa go zobaczyła to nie da mi spokoju z docinkami. A jeżeli oboje.... To nie wytrzymam!
- Nie. Twoja siostra chyba jeszcze nie wróciła, a tata zajrzał tylko i poszedł do siebie. Miałem dobry refleks, bo schowałem się pod łóżko- powiedział z szerszym uśmiechem. Odgarnął zabłąkany kosmyk moich włosów za ucho,a ja poczułam, że się rumienię.
- Twój samochód odstawie po południu- powiedział przybliżając się do mnie o krok. Zapragnęłam znów się w niego wtulić. Zapragnęłam aby mnie pocałował !!!
- Nie musisz. Dam sobie rade- powiedziałam. Uśmiechnął się i objął mnie w tali. Dotyk jego silnych dłoni sprawił, że poczułam przyjemne dreszcze. Chciałam aby był jeszcze bliżej mnie.Nasze spojrzenia się skrzyżowały, a ja miałam nadzieję, że pocałuję mnie. Zaraz. Teraz. Natychmiast !!!
- Wiem,ale i tak to zrobię.- powiedział wciąż mnie obejmując.- Pamiętam co obiecałem.-dodał cicho nachylając się . Wiedziałam, że nie zrobi nic, jeżeli nie poproszę. Ale ja właśnie tego chciałam. Chociaż rozum mówił, że to błąd, że on chce się tylko zabawić, to ja posłuchałam serca, które tak bardzo pragnęło Jace'a. Spojrzałam w jego brązowe oczy i uśmiechnęłam się lekko.
- Proszę- powiedziałam cicho. Nachylił się i nasze wargi się zetknęły. Miękkie i gorące całowały moje, a ja nie miałam dość. Zarzuciłam mu ręce na szyję. Objął mnie mocniej i przyciągnął bliżej do siebie. Pocałunki były coraz namiętniejsze. Mogłam się w nich zatracić, ale wtedy....
W pewnym momencie odsunęłam się usta od jego. Wiedziałam, że w każdej chwili może tu wejść Tessa lub tata. Wiedziałam, że wtedy będę miała kłopoty. Oparł czoło o moje i zamknął oczy.
- Nie...Chcę się spieszyć- powiedziałam cicho.
- Wiem. Pójdę nim twój tata mnie zastrzeli- powiedział otwierając oczy i odsuwając się.
- Spotkamy się potem- powiedział i nim zdążyłam zaprotestować otworzył okno i.... wyskoczył.
- Jace ?!- krzyknęłam dobiegając do okna. Stał uśmiechnięty od ucha do ucha wpatrując się we mnie.
- Świr !- rzuciłam z uśmiechem.
- Do zobaczenia- powiedział i odszedł. Zamknęłam okno i osunęłam się na podłogę ze szczęścia. Ja się zakochałam !!! Pocałowaliśmy się ! Może on nie jest taki zły. Kiedy wyszedł poczułam się samotna. Chciałam aby wrócił i został... NA ZAWSZE. Dotknęłam palcem swoich ust. Przypomniał mi się dotyk jego ciepłych i miękkich warg. Jego dłonie na mojej tali. Jego ciało tuż przy moim. Ciepło bijące od niego. Zakochałam się !!!
*********************************
Weszłam do szkoły. Mamy środę. W sobotę spotkałam się z Jace'm i poszliśmy do kina.Było cudownie. Po filmie poszliśmy na długi spacer, a potem odwiózł mnie do domu. Przed wyjściem nie powstrzymałam się. Przyciągnął mnie do siebie, a ja usiadłam na jego kolanach. W plecy wpijała mi się kierownica, ale liczył się tylko on. Całowaliśmy się jakiś czas. Jeździłam dłońmi po jego koszulce. W pewnym momencie przestał. Powiedział,że mój ojciec zaraz nas przyłapie. Pożegnałam się i poszłam do domu cały czas się szczerząc.
Tata nic nie wie, tak jak Tessa. Wiedzą, że z kimś się spotykam, ale ja puki co nie mówię, że z Jace'm.Nie było pytań o piątkową noc, a ja postanowiłam nie mówić o wydarzeniu w toalecie. Wtedy bym wpadła. Przez następne dni nie widziałam się Jace'm, ale gadaliśmy przez telefon i pisaliśmy ze sobą. Jest słodki jak się go pozna. Zabawny. Całkiem inny od tamtego....
Nic niezwykłego się nie wydarzyło, więc uznałam, że facet dał sobie spokój z próbą zamordowania mnie....
Stanęłam na progu sali. Umówiłam się z Jace'm na próbę przed lekcjami.
- Powiedziałem Nie- usłyszałam ostry ton Jace'a. Pewnie rozmawiał przez telefon.
- Nie. Zapomnij. Dobra, rób co chcesz ja odpadam- powiedział. Stanęłam za nim. Był cały spięty i zdenerwowany. Rozłączył się i schował komórkę do kieszeni. Odwrócił się i omal na mnie nie wpadł.
- Łoł co cię tak zdenerwowało ?-spytałam patrząc w jego piwne oczy. Nie wiem jak, ale nie są już czarne tylko piwne. Objął mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie.
- Nic takiego- powiedział. Przyjrzałam mu się. No kłóciłabym się. Był spięty. Coś musiało go zdenerwować. Jest moim chłopakiem, a ja chcę aby był szczęśliwy.
- Coś ci nie wierzę- powiedziałam. Nachylił się i pocałował mnie.Krótko choć namiętnie.Zamknęłam oczy rozkoszując się smakiem jego ust i jego miętowym zapachem. Kochałam gdy pachnął miętą.
- Naprawdę nic się nie stało. Zaczynamy próbę ?- spytał, kiwnęłam głową i podeszłam do laptopa. Włączyłam ścieżkę dźwiękową. Odwróciłam się i zaczęłam śpiewać. Podszedł do mnie i gdy przyszła jego kolej znów oniemiałam. Jego niesamowity głos. Mogłabym słuchać go dniami i nocami. Ten głos, tak piękny. Rozkoszowałam się nim. Jace objął mnie i przyciągnął bliżej. Zaczęłam śpiewać tuż przy nim. Poczułam ciepło bijące od niego. Dotknęłam ręką jego klaty. Śpiewał wpatrzony we mnie. Kiedy melodia umilkła nachylił się aby mnie pocałować, ale wtedy odezwała się nauczycielka śpiewu:
- Świetnie ! O to mi chodzi na lekcjach. Aby śpiewać z duszy. Z serca. Jak tak wystąpić na zaliczeniu to macie szóstki z miejsca- odskoczyliśmy od siebie. Poczułam rumieńce na twarzy. Spojrzałam na Jace'a.
- Dziękujemy. Właśnie skończyliśmy. Musimy iść na lekcje- powiedział i złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się do nauczycielki i wyszłam z sali razem z Jace'm...
Po lekcjach poszłam do parku na spotkanie z Marcinem. Nie było go dzisiaj w szkole. Jest chory ? Raczej nie.Więc co się stało ? To nie w jego stylu wagarować ? A może tylko źle się poczuł. Znam go i wiem ,że rzadko choruje. Pewnie dowiem się za chwilę...
Postanowiłam, że powiem mu o Jasie. Nie ma co ukrywać. I tak niedługo chciałam powiedzieć o nim Tessie i tacie. Nie chcę się umawiać po kryjomu. I tak by wyszło na jaw. Nie trudno się domyślić...
Marcin stał przy jednym drzewie plecami do mnie.
- Hej. Muszę ci coś powiedzieć- powiedzieliśmy równocześnie. Roześmialiśmy się, ale po chwili opanowaliśmy. Był spięty. To nie wróżyło nic dobrego.
- Mów pierwsza-powiedział Marcin. Wzięłam głęboki wdech.
- Spotykam się z Jace'm- powiedziałam jednym tchem. Uśmiechnęłam się, ale on nie. Na jego twarzy widziałam złość. Zacisnął dłonie w pięści i spojrzał mi w oczy.
- Jeżeli to prawda, to jesteś idiotką- powiedział oschle. Nic nie zrozumiałam. Myślałam, że choć trochę go to ucieszy.
- Co ?-spytałam z szeroko otwartymi oczami.
- On jest dupkiem. Nie to za miłe słowo. Jest sukinsynem. On bawi się dziewczynami. Nie kocha cię !- powiedział zły. Zraniły mnie jego słowa. Skrzyżowałam dłonie na piersi nie chcąc pokazać jak mnie rani,
- Nie znasz go ! Nie jest taki !- powiedziałam zdenerwowana.
- A on zna ciebie ?- spytał.- Nie. To ja cię znam. To ja jestem przy tobie cały czas. To ja nie on !!!- krzyknął.
- O co ci chodzi ?! Nie rozumiem !!- krzyknęłam.
- On nie zasłużył na ciebie. To ja cię kocham !!!- krzyknął, a ja omal się nie przewróciłam. Co ???? Nie wiedziałam co powiedzieć. Marcin był dla mnie bardzo ważny. Kochałam go jak brata, ale nie .... Tak. Co ja miałam mu powiedzieć. Moje serce oddałam Jace'owi. Nie potrafiłam temu zaprzeczyć. Nie chciałam zranić Marcina, ale też nie chciałam aby myślał, że mamy szanse. Ja chyba nigdy nie pokocham go w ten sposób !!!
- Marcin.... ja..., Przepraszam- powiedziałam. Odwróciłam się na pięcie i odbiegłam. Nie chciałam go ranić, ale co miałam zrobić ? Nie mogę go okłamać. Nie potrafię. Nie chcę go stracić, ale jak to ma teraz wyglądać ? Nie myślałam o tym nigdy. Nigdy nie uczułam "tego" do Marcina. To przy Jasie serce waliło mi o wiele za szybko. To przy Jasie nie mogłam logicznie myśleć. To w Jasie się zakochałam !!! Zwolniłam tępa i szłam teraz ścieżką. Tą samą gdzie próbował zastrzelić mnie ten facet. Wspomnienia nadeszły,ale szybko się otrząsnęłam. Nic ci nie grozi!...
Stanęłam jak wryta widząc Jace'a. Miał w dłoni worek na śmieci. Pełny. Worek pękł a jego zawartość rozsypała się. Stałam jak posąg. Na ziemi leżała ta sama kominiarka. Ten sam nóż. Leżał też pistolet. Nie!! To nie może być prawda. Jace spojrzał na mnie i od razu stanął na równe nogi.
- Wytłumaczę ci wszystko Aga- powiedział podchodząc do mnie. Zaczęłam potrząsać głową i cofać się. On nie mógł być.... tym zbirem ! Ale te rzeczy.... To on! To on próbował mnie zabić !!!
-Nie zbliżaj się do mnie !!! -krzyknęłam.
- Daj mi wyjaśnić to nie tak jak myślisz....
- Nie ??! A jak !?!??! To ty próbowałeś mnie zabić !!! TY !!!!- krzyknęłam- Nie chcę cię znać !!!- dodałam zła i załamana. Odbiegłam od niego przerażona.....
Wpadłam do domu i bez słowa pognałam do pokoju. Zatrzasnęłam drzwi i osunęłam się na ziemię. Nie mogłam powstrzymać łez. Jace. Jace próbował mnie zabić !! To on !! Odkąd go poznałam to wszystko się zaczęło. Nie myślałam nad tym wcześniej, ale teraz to wiem. Ten facet. On miał plan. Chciał mnie zabić, ale nie wyszło mu za pierwszym razem, więc próbował dalej. A ja głupia mu zaufałam !!! Jak mogłam dać mu się tak nabrać !??!? Po co udawał w tamtą noc. Mógł mnie wywiedź i zabić ! Mogłam zginąć... Przez niego !!! A ja się w nim zakochałam !!! Jak mogłam być taka głupia i ślepa ?! Jak mogłam zakochać się w mordercy ?!?! Jak ?!?!? Nie !! NIENAWIDZĘ GO. Chcę aby zgnił w więzieniu. Chce aby umarł !!!
Położyłam się na łóżku. Marzyłam tylko o śnie. Chciałam aby cały ten dzień okazał się tylko koszmarnym snem. Mój chłopak to złoczyńca. Mój chłopak próbował mnie zabić !Wiedziałam, że to prawda. Nie wiedziałam co zrobić. Chciałam aby zapłacił mi za wszystko, ale ..... Też nadal go kochałam. NIE !!! Muszę o nim zapomnieć !! To koniec.... Mój telefon za wibrował.
DAJ MI TO WYJAŚNIĆ - napisał Jace. Odłożyłam telefon i zamknęłam spuchnięte oczy od płaczu. Miałam dość wszystkiego. Chciałam zasnąć i spać wieczność. Chciałam zapomnieć o nim!!! O wszystkim co z nim związane !!!
*****************************
Siedziałam na łóżku słuchając muzyki i rysując w zeszycie. Powiedziałam tacie. Ale nie całkiem. Powiedziałam, że wydaje mi się ,iż to może być on. Tata obiecał, że sprawdzi wszystko i da mi znać. Poprosiłam aby pozwolił mi zostać w domu. Zgodził się. Chciał zostać, ale skłamałam, że nic mi nie jest. Tak naprawdę jestem w kompletnej rozsypce. Zakochałam się w facecie, który chciał mnie zabić. Jak mogłam być tak głupia ? Dlaczego tak łatwo wkradł się do mojego serca ??? Nie potrafiłam się pozbierać. Łzy cały czas leciały po moich policzkach. Złamał moje serce. Rozpadło się na milion kawałeczków. Nie wiedziałam co robić. Zakochałam się w nim, a on chciał mnie zabić. Nie powinnam się do niego zbliżać. Ale powinnam sama przed sobą się przyznać, że on pierwszego spotkania w Pandemonium zauroczył mnie ! Ale dlaczego chciał mnie zabić ? Co ja mu zrobiłam ??? Myślałam, że mnie polubił. Zwłaszcza po piątkowym wieczorze. Przecież zaczęliśmy się spotykać. Wydawał mi się wtedy szczery. Ale on tylko udawał ! Pewnie chciał abym się w nim do reszty zakochała, a potem... zabiłby mnie. Tylko na tym mu zależało. Na mojej śmierci. Ale dlaczego ??? Co ja mu takiego zrobiłam??? A no tak zakochałam się !!! W słuchawkach usłyszałam piosenkę "Wouldn't change a thing" Wściekła wyrwałam słuchawki i rzuciłam je na łóżku. Kolejny e-sms od Jace'a. Dostałam ich chyba z tysiąc. Może warto dać mu szanse ??? Nie !!! Nie ma mowy. Nienawidzę go !!! Kogo ja oszukuje. Mojego serca nie oszukam. Ja nadal go kocham ! Ale nie ma mowy. Nie będę mu wybaczać. Nie potrafię !!! Moje serce nadal go kocha, ale ja tym razem posłucham rozumu. Muszę o nim zapomnieć! MUSZĘ.....
Kiedy chciałam włożyć z powrotem słuchawki usłyszałam kroki na dole. Tata wraca wieczorem, a Tess za dwie godziny. Więc kto to ???? Przerażona odłożyłam słuchawki i podeszłam do drzwi. W tym samym momencie stanął w nich.... Jace. Ubrany w białą koszulkę i dżinsy wpatrywał się we mnie. Nie mogłam rozgryźć wyrazu jego twarzy. Za to zobaczyłam niewielką ranę na prawej skroni. Nie było mi go szkoda. Przerażona cofnęłam się nie odrywając od niego oczu. Co miałam zrobić ? Broń jest w szafce nocnej. Jeżeli się do niej dostanę mam szansę. Potrafię się nią posługiwać, ale nie wiem czy potrafię go skrzywdzić...
Jace ruszył w moją stronę. Nie uśmiechał się. Ręce miał wolne, ale nie ufałam mu. Już nie !!! Mógł mieć broń schowaną.
- Musimy pogadać- powiedział spokojnie. Cofnęłam się znowu. Jeszcze parę kroków do szafki. Jeszcze parę kroczków i zdobędę broń.
- Nie chcę cię znać ! Chciałeś mnie zabić !! Dlaczego !?!- krzyknęłam. Przez chwilę jego twarz się zmieniła. Jakby ktoś go uderzył. Dobrze ci tak !-pomyślałam, Rzuciłam się w stronę broni, ale on był szybszy. Złapał mnie za rękę i obrócił w swoją stronę. Zaczęłam się szamotać wypluwając stek przekleństw. Przygwoździł mnie do ściany. Moje ręce podniósł nad głowę i przytrzymał. Spojrzałam w jego piwne oczy. Poczułam zapach mięty. Jego twarz była blisko mnie. Oddychał ciężko. Ja też. Zabije mnie? Ile będzie to trwać ? Będzie bolało ? Co poczuje moja rodzina ? Czy złapią Jace'a ? Jak bardzo będę cierpieć ? Czy trafię do nieba ? Spotkam mamę ???
Nie chciałam dać po sobie poznać mojego przerażenia. Posłałam mu najzimniejsze spojrzenie na jakie było mnie stać.
- Zrób to ! Szybko! Zabij mnie !!!- krzyknęłam plując mu prosto w twarz.......
Wow... No to skomplikowałaś sprawę... :D Kurczę, jestem taka... dumna. Z ciebie. Na prawdę się poprawiłaś :) Nie napiszę o błędach, bo w sumie to zauważyłam tylko jeden ważniejszy, a tak poza tym, to tekst czysty :D
OdpowiedzUsuńZaskoczyłaś mnie. Co prawda mówiłaś, że to nie będzie ostatnia część, ale jednak... :) Przez pierwszą część szczerzyłam się jak głupia. Potem kiwałam w zrozumieniu głową, bo moja przyjaciółka też ma taki problem ze swoim dobrym znajomym. Znam te uczucia. A na samym końcu, to byłam po prostu w szoku. Jednak nadal wydaje mi się, że to nie Jace. Zapewne ten jego znajomy, z którym rozmawiał i zobaczyła ich raz. Cóż... Czekam na nn. Z niecierpliwością. Dawaj jak najszybciej :D
Dużo weny i żelków życzę (tych drugich to należy ci się kilka paczek :D)
Żelcio
Ps. Dziękuję za miłe komentarze :D Serio, podbudowałaś mnie nieco. A rano, kiedy zaspana weszłam na telefonie żeby sprawdzić jak tam mi idzie... oczy mi wyszły z orbit. Myślałam, że jeszcze śnię ;D
Cieszę się. Bardzo się starałam aby błędów nie było :D Podoba mi się twój tok myślenia. Myślę, że większość wyjaśnię w następnej części. Postaram się dodać w weekend,ale nic nie obiecuję, bo może wyjadę. Twój blog naprawdę polubiłam i czekam na następny rozdział :D
UsuńSuper blog ;) Zaciekawił mnie czekam na następny rozdział ;) Obserwuje i zapraszam do mnie http://alex2708.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń