środa, 2 lipca 2014

                               Opowiadanie 4.                                               Do końca 
              Jestem prze szczęśliwa.Mam 22 lata i za dwa miesiące wychodzę za mąż za mężczyznę mojego życia. Kocham Sebastiana. Jestem z nim od dwóch lat, a od pół roku jestem z nim zaręczona. Od samego początku wiedziałam, że to ten jedyny !  Te dwa miesiące przed ślubem są najbardziej stresujące. Trzeba wszystko przygotować. Ślub i wesel odbędą się w wiejskim domku nad jeziorem, który kupiliśmy niedawno. Zaproszonych jest około 100 gości. Ale dla mnie najważniejszy jest Sebastian. Mogła bym się wyjść za niego za mąż nawet teraz. Bez gości,bez specjalnych ozdób. Tylko my !            Dzisiaj razem ze swoją mamą, przyszłą teściową i moją druhną, a zarazem najlepszą przyjaciółką Anią kupujemy suknie ślubną. Jestem bardzo podekscytowana.- Ta jest śliczna- mówi mama gdy stoję na środku salonu sukien ślubnych ubrana w białą suknię z długim rękawem i bez szczególnych ozdób. Jest ładna, ale to nie ta. Nie ta dla której się urodziłam. - No nie wiem.- mówię przeglądając się w lustrze. Nie to nie ta. Moje długie brązowe włosy upięte w koka nie za bardzo pasują. Nie nie chce tej.- Może ta- mówi sprzedawczyni. Sukienka, którą trzyma jest piękna. nie to za małe słowo. Jest biała z koronkowymi złotymi ozdobami. Jest bez ramiączek a duł jest lekko rozszerzony.  Tak to ta ! To ta w której wyjdę za Sebastiana ! Za mojego ukochanego. - Ta jest idealna- mówię z uśmiechem przeglądając się w lustrze.- W takim razie bierzemy ją- mówią równocześnie moja mama i przyszła teściowa. Ania ciągnie mnie do przebieralni i pomaga ściągnąć suknię. - Zazdroszczę ci - mówi gdy ściągam suknię. Delikatnie odwieszam ją i odwracam się do mojej druhny.- Nie martw się. Staniesz na ślubnym kobiercu.- mówię uśmiechając się. Podaję i mi bluzkę.- Tylko kiedy ?- pyta wzdychając i trzymając moją suknię ślubną.- Niedługo- odpowiadam szczerze. Wiem coś czego ona nie. Jej chłopak Kacper... a zresztą to niespodzianka. Nie powinna się martwić.- Oby. Okej lepiej chodźmy, bo twój narzeczony znowu mnie oskarży, że cię porywam jak ostatnim razem- mówi. Pamiętam. To było po naszych zaręczynach. Po naszej nocy Ania zabrała mnie na imprezę aby to opić. Wróciłam po północy. Sebastian nie był zły, ale potem żartował. Ania jak zwykle wzięła to zbyt serio. Na to wspomnienie uśmiecham się.- Ale i tak porwę się na wieczór przed ślubem. Może i będzie poler, ale ja chce babski wieczór. Twój ostatni przed tym jak będziesz za mężna- mówi uśmiechając się. No nie wiem czy pójdę wole spędzić ten czas z Sebastianem.- Hej chodźmy-mówi ciągnąc mnie.            Gdy wchodzę do domu Sebastian rozmawia przez telefon. Uśmiecha się do słuchawki. Ciekawe co go tak cieszy ? Mój kochany blond anioł. Patrzy na mnie po czym znowu mówi coś do słuchawki. Pewnie się zastanawia gdzie suknia. Moja mama ją wzięła, bo twierdzi, że jeżeli przyszły pan młody ją zobaczy przed ślubem to będziemy mieli pecha. Nie za bardzo wieże w te zabobony, ale no cóż.- Kto dzwonił ?- pytam gdy chowa komórkę. Podchodzi do mnie i obejmuje.- Nikt taki. Gdzie suknia mojej przyszłej żony ?- pyta ze swoim zniewalającym uśmiechem. - Nie możesz jej widzieć przed ślubem- odpowiadam. - Na pewno jest piękna tak jak jej właścicielka- mówi całując mnie. Przechodzi mnie przyjemny dreszcz. Mój ukochany narzeczony.- A dlaczego jesteś taki zadowolony?- pytam gdy odsuwa się delikatnie.- Bo mam najcudowniejszą dziewczynę w świecie- mówi całując mnie w czoło. Uśmiecham się.- Z kim rozmawiałeś ?- dopytuje.- Dowiesz się. To niespodzianka- odpowiada. No cóż trzeba wytrzymać. Zarzucam mu ręce na szyję i całuję.                                                                                                                            ************************                
   Po poltże wszyscy rozeszli się. To już jutro. Jutro będę mężatką. Jest dopiero 19, więc wcześnie.- Kocham cię, wiesz? -szepcze mi do ucha Sebastian przytulając od tyłu.-Wiem. Ja ciebie też- odpowiadam obracając się w jego ramionach. Całuje mnie czule i namiętnie. Zaczynam rozpinać guziki jego koszuli gdy ktoś delikatnie lecz stanowczo odciąga mnie do tyłu.- O nie, nie. Ona jest dzisiaj nasza. Zabieramy ją.- mówi Ania trzymając mnie za nadgarstek. Jestem zakłopotana. Jest jeszcze Marta i Aga. Sebastian uśmiecha się. - Dziewczyny dzięki. My porywamy pana młodego- mówi Daniel wchodząc do pokoju razem z Patrykiem i Oskarem. - A czy ktoś się pytał nasz o zdanie?- pytam choć nie mogę przestać się uśmiechać tak jak Sebastian. Jego koszula jest do połowy rozpięta, ale on patrzy na mnie.- Chyba nie mamy szans.- odzywa się Sebastian.-  Nie nie macie- mówi razem Daniel i Ania. Podchodzę do Sebastiana i całuję go.- Tylko nie wróć za późno- szepcze. Uśmiecha się. Wiem, że zrozumiał. Zawsze mnie zrozumie.- Nie martw się nie będzie nic niestosownego -zapewnia mnie Daniel. Posyłam mu uśmiech i wracam do dziewczyn.          Zabrały mnie do klubu, gdzie tańczyłyśmy do północy.- Będę wracać. Nie chcę jutro wyglądać jak trup- mówię przy barze. Robią smutną minę, ale potem uśmiechają się.- Idź. Wiem, że nie możesz już bez niego wytrzymać.- mówi Ania. Uśmiecham się i biorę kurtkę. Wychodzę z klubu i idę do domu.  Nie ma Sebastiana. Ciekawe gdzie go zabrali ? No cóż. Idę do sypialni i biorę prysznic. Wychodzę z łazienki i kładę się do łóżka. Kiedy prawie zasypiam słyszę ciche chodzenie po pokoju. Nie otwieram oczu. Sebastian kładzie się do łóżka i przytula mnie od tyłu.- Gdzie tyle byłeś?- pytam uśmiechając się i obracając się do niego twarzą.- Nie chcieli mnie wypuścić.- odpowiada. Całuję go. Obraca się na plecy a ja siadam na nim.- Kocham cię- szepcze gryząc lekko jego ucho.- Ja ciebie bardziej- mówi kreśląc pocałunki na mojej szyi.            
                                 ***************************             
  Budzę się wtulona w nagą klatę Sebastiana. Mój narzeczony słodko śpi. Na szczęście nie mam żadnych dolegliwości po wczoraj.- Panu młodemu dziękujemy- mówi Ania wparowując do sypialni. Sebastian otwiera zaspane oczy. Jest zaskoczony tak jak ja. Zakrywam się kołdrą.- O co chodzi ?-pyta zaspanym głosem.- Nie wiem- odpowiadam siadając otulona kołdrą i patrząc na uśmiechniętą od ucha do ucha Anię.-Panu dziękujemy- mówi podchodząc do łóżka i próbując wyciągnąć z niego Sebastiana.- Dasz mi minutę sam na sam z moja ukochaną ?- pyta. Kiwa głową i kieruje się do drzwi.- Minuta. Będziesz ją miał na całe życie, więc nie przesadzaj- mówi Ania zamykając drzwi. Uśmiecham się. Wieczność z moim ukochanym. Odwracam się do Sebastiana, ale on nie śmieje się na słowa Ani.-Wszystko gra?- pyta przysuwając się bliżej.-Tak. Jestem zdenerwowany. Lepiej się ubiorę.- mówi wstając.- Sebastian na pewno wszystko w porządku ?- pytam martwiąc się.-Tak. Na pewno.- odpowiada całując mnie w czoło.- Widzimy się na ślubnym kobiercu panno Light.- mówi znikając za drzwiami. Panna Light to ja ! Znaczy się za chwilę. Oficjalnie będę nią po ślubie. Sebastian i Maja Light. Pasuje. Tak jak my do siebie.    - Zestresowana ?-pyta Ania robiąc mi fryzurę i makijaż. Jest fryzjerką, więc zna się na rzeczy. Suknię mam już na sobie.- Bardzo.-odpowiadam -Gotowe- mówi zadowolona Ania cofając się trochę. Patrzę w lustro. Wyglądam pięknie. Delikatne loki i makijaż. Wszystko idealnie pasuje do siebie. Wszystko jest idealnie! Wstaję i poprawiam suknię.Nadszedł ten czas.         Na początku czerwonego dywanu stoi Sebastian. Przed nim kawałek do przodu siedzą goście po obu stronach. Nie chcieliśmy ślubu w kościele. Woleliśmy na świeżym powietrzu.  Jestem zdenerwowana jak nigdy. Ręce mi drżą a serce wali co najmniej tysiąc razy za szybko. Sebastian na mój widok uśmiecha się. Ja także. Przy nim nic nie może się zepsuć.- Gotowa?- pyta oferując swoje ramię.- Tak.- mówię przyjmując ofertę. Przed nami stoi pięcioletnia siostra Sebastiana Martyna, a za nami Ania i Daniel. Ruszamy do ołtarza. Tam czeka na nas ksiądz. -Ja Sebastian Light biorę sobie Ciebie Majo Briel  za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.-mówi drżącym głosem Sebastian. Ledwo co powstrzymuje łzy. Ja nie daje rady i pozwalam im płynąć po moich policzkach.-Ja Maja Briel  biorę sobie Ciebie Sebastianie Light  za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci- mówię drżącym głosem do Sebastian. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Jego zielone oczy wpatrują się w moje i uśmiecha się do mnie.-Majo  przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego- mówi Sebastian wsuwając mi na palec złotą obrączkę z wygrawerowanym napisem "Miłość ponad śmierć".-Sebastianie  przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego- mówię wsuwając obrączkę na jego palec.     Na koniec ksiądz powiedział:-Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą- Sebastian objął mnie jedną ręka, a drugą podniósł mój podbródek i pocałował mnie czule i namiętnie. Jesteśmy małżeństwem ! Na zawsze !!! Kocham mojego męża i będę z nim do końca i jeszcze dłużej. Podczas pocałunku zapominam o całym świecie. Istnieje tylko Sebastian. Wesele jest idealne. Prawię cały czas jestem z Sebastianem prócz tego gdy tańczę z gośćmi. Wszyscy nam gratulują.   Kiedy goście zaczynają znikać szukam Sebastiana, ale nigdzie go nie ma. Podchodzę do stolika. Wtedy mój mąż obejmuję mnie od tyłu i kładzie głowę na ramieniu.-Pójdzie pani ze mną panno Light- szepcze mi do ucha.- Gdzie ?- pytam uśmiechając się.- Niespodzianka- mówi i zamyka mi oczy swoimi ciepłymi dłońmi. Prowadzi mnie gdzieś. Nie boje się. To mój Sebastian. Ufam mu. W końcu dochodzimy a on zdejmuje swoje dłonie z moich oczu. Widzę piękne jezioro. A na plaży duży koc z łukiem oplecionym różami. Jest pięknie.- Może popływamy- mówi Sebastian stając za mną. Szybko pozbywa się koszuli i spodni po czym wchodzi do wody. Ściągam swoją suknie i odrzucam ją na piasek. Zostaję w samej czerwonej i koronkowej bieliźnie. Wchodzę do wody. Włosy Sebastiana w świetle księżyca lśnią jak złoto. Staję obok niego i patrzę na ogromny księżyc.-Wiesz, że cię kocham i kochać cię będę do końca moich dni, a jeżeli potem jest jakieś życie to także będę cię kochał- mówi Sebastian biorąc mnie w ramiona.- Ja ciebie także- mówię. Całuję mnie najpierw wolno i czule potem coraz namiętniej. Zaczynam wędrować dłońmi po jego nagiej klacie. Nagle podnosi mnie wciąż całując. Obejmuje go nogami w tali. Całuję jego szyję gdy on niesie mnie na koc. Delikatnie kładzie mnie na nim, a potem sam przykrywa mnie sobą. Całuje mnie w każdym miejscu mojego ciała sprawiając nie wyobrażalną rozkosz. Kreśli pocałunki na mojej szyi po woli dochodząc do ust. Moje ręce swobodnie błądzą po jego ciele. W końcu wplatam je w jego złote włosy i całuję go. Delikatnie przygryza moją wargę a ja robię to samo. To mój mąż. Tylko mój ! Na wieczność !!!                                                                                     ****************************
                     Budzę się przytulona do nagiej klaty Sebastiana w naszym łóżku w naszym domu. Jesteśmy małżeństwem od 2 miesięcy. Jestem najszczęśliwsza w świecie z moim Sebastianem ! 
Siadam na łóżku i patrzę na mojego męża.  Tak słodko śpi, że nie chce go budzić. Jest weekend, więc nie musimy iść do pracy. Wstaję i idę do łazienki po drodze wyjmując dżinsy i bluzkę oraz bieliznę. Biorę szybki prysznic i ubieram się. Gdy wychodzę z toalety mój ukochany opiera się o ścianę plecami do mnie. Jest cały spięty.
- Wszystko w porządku ?- pytam podchodząc bliżej. 
- Głowa mnie boli i kręci mi się w głowie- odpowiada. Jest cały spięty. Coś jest nie tak. Czuję to !
-Może lepiej chodźmy do lekarza- proponuje zmartwiona. Kładę mu dłoń na ramieniu. Odwraca się do mnie twarzą. Jest biały jak marmur. To nie zwykły ból głowy. 
- Nie. Samo przejdzie. Wezmę tabletkę i pójdziemy nad jezioro- mówi uśmiechając się do mnie. Widzę, że ledwo trzyma się na nogach.
- Nie! Sebastian jezioro zaczeka. Musisz iść do lekarza- mówię stanowczo. Dotyka dłonią mojego polika.
- Przejdzie. Daj.... mi chwilę- mówi.
- Lepiej sprawdzić. Proszę cię. Nie każ mi zaprowadzić cię do szpitala siłą- mówię biorąc go za rękę.
- No dobrze- mówi ulegając Sebastian. Nagle ściska bardzo mocno moją dłoń a potem przechyla się w moją stronę. Ledwo co go utrzymuję. Bełkocze coś, że da rade, ale ja wiem swoje. Pomagam mu usiąść na łóżku.
-Zadzwonię po karetkę.- mówię wyciągając telefon.
- Nie... Przejdzie..... daj.... mi chwilę- mówi jąkając się. 
- Nie, nie przejdzie.- mówię. Rozmawiam z lekarzem a potem odkładam słuchawkę.- Wytrzymaj- zwracam się do Sebastiana. Jest strasznie blady. Dotykam jego czoła. Jest rozpalony. A ciało mu drży.  Zamyka oczy i pada na łóżko.
-Sebastian ?-pytam siadając obok. Nie odpowiada.- Sebastian?! Powiedz coś. Proszę- mówię panikując. Mówi coś nie wyraźnie.
-Ko.... cha..... Kocham cię- mówi w końcu z trudem. Dotykam jego czoła. Boże jakie gorące ! 
- Sebastian proszę cię wytrzymaj jeszcze chwilę. Nie zasypiaj- mówię. Nie może zasnąć nie może. 
-Mó... mów.. do mnie- mówi z trudem trzymając otwarte oczy. Widzę, że ledwo utrzymuje przytomność. 
- Co mam ci mówić?- pytam dotykając jego polika. 
- Opo...wiedz... mi.. coś- mówi z trudem. 
- Pamiętasz jak  nasze pierwsze spotkanie ? Byłam załamana po zerwaniu, a ty się pojawiłeś. Jak mój anioł stróż. Pocieszyłeś mnie i rozśmieszyłeś. Przy tobie o wszystkim zapomniałam...- mówię gładząc jego polik- Wtedy wiedziałam, że ty jesteś tym jedynym. Nie spodziewałam się, że ty też mnie kochasz, a jednak... Po paru dniach umówiliśmy się.  Wiedziałam, że chce z tobą być do końca życia.  Kocham cię i nie możesz mnie zostawić- mówię ze łzami w oczach. Patrzy na mnie pół otwartymi oczami. Próbuje coś powiedzieć, ale zamykam mu usta palcem.- Nic nie mów. Wiem. Oszczędzaj siły- mówię odgarniając kosmyki jego blond włosów. 
                                       ************************
                   W szpitalu lekarze od razu zabrali Sebastiana na badania, a mi kazali czekać na korytarzu. Boję się. Boję się jak nigdy w życiu! 
-Panie doktorze co z nim?- pytam gdy widzę lekarza zajmującego się Sebastianem.
- Pani mąż musi mieć operacje- odpowiada lekarz dobijając mnie.
- Jak to ?- pytam z przerażeniem.
- Pani mąż ma guza mózgu musi go operować.  Za godzinę odbędzie się operacja- mówi lekarz spokojnym tonem. Jak on może być spokojny ? Ja umieram z przerażenia!
- Czy mogę go zobaczyć ?- pytam drżącym głosem.
- Tylko chwilę....- mówi lekarz a ja reszty słów już nie słucham. Lekarz odchodzi a ja wchodzę do sali. Sebastian siedzi na łóżku ze spuszczonymi nogami. Patrzy w podłogę. Ma przypiętą kroplówkę. 
- Sebastian ?- odzywam się niepewna podchodząc bliżej. 
- Kochanie...- mówi Sebastian patrząc na mnie. Nie wytrzymuje. Po policzkach spływają mi pierwsze łzy.
- Ej to nic poważnego-mówi spokojnym głosem.  Nie wytrzymuję siadam na jego kolanach i przytulam się do niego.
- Przestań! To nie prawda. To jest śmiertelnie poważne. Boję się. Boję się, że cię stracę. - mówię wtulona w jego klatę.
- Ej, dasz sobie radę- mówi delikatnie podnosząc mój podbródek i ocierając moje łzy.
- Nie. Nie bez ciebie- mówię. Sebastian wydaję się posmutnieć. To bosko !On ma operację a to on mnie pociesza. Powinno być na odwrót. 
- Obiecaj mi coś- odzywa się w końcu- Obiecaj, że nie zrobisz nic głupiego. Obiecaj, że będziesz szczęśliwa. Obiecaj, że nie załamiesz się i będzie dalej żyć szczęśliwie- prosi Sebastian.
-Nie. Nie potrafię.- mówię ze łzami.
-Obiecaj-nalega.
- Obiecuję- mówię chowając twarz w jego klatę.
- Kocham cię- mówi po dłuższym czasie. Podnoszę głowę i całuję go.
- Ja ciebie też- mówię gdy lekko odsuwamy się od siebie.
          Operacja trwa już 4 godziny. Boję się. On nie może umrzeć. Nie może. Po prostu nie może! Siedzę przed salą i czekam. Czekam i czekam. Czas wlecze się jak nigdy. 
- Przepraszam, czy wszystko w porządku ?- pyta pielęgniarka. 
- Nie. Mój mąż jest operowany.- odpowiadam patrząc na pusty kubek po kawie.
- Na pewno wszystko będzie dobrze- Łatwo mówić. To jej bliski jest operowany.- Ale czy z panią jest wszystko dobrze ? Nie wygląda panie najlepiej- mówi pielęgniarka.
- Boli mnie brzuch. Pewnie ze stresu. Dam radę- mówię.
-Może jest panie w ciąży.- mówi żartobliwie pielęgniarka. Jednak mi nie jest do śmiechu.- No cóż. Na pewno wszystko będzie dobrze- dodaje odchodząc. W ciąży? Coś mi nie gra. Może faktycznie, ale to raczej niemożliwe. Lepiej to sprawdzę.
         Czekam w szpitalnej toalecie już 14 minut. Jeszcze minuta.  Denerwuję się. To głupota. Powinnam czekać pod salą a nie robić sobie testy. To idiotyzm.  Sprawdzam test..... To niemożliwe ! Dwie kreski. Jestem w ciąży !!! Będę mamą! Będziemy mieli dziecko! Boże jak się cieszę, ale zaraz Sebastian. Co z nim ?? Operacja się skończyła ? Muszę to sprawdzić. On nie może mnie zostawić. Nie teraz. Nie dam rady bez niego. 
             Lekarz akurat wychodzi z sali.
- I jak ?- pytam od razu. Lekarz wydaję się smutny. O nie ....
- Były komplikacje. Pani mąż zapadł w śpiączkę...- nie. Nie wieże. To nie może być prawda. To musi być jakiś koszmar! 
- I co teraz ?- pytam zachrypniętym głosem. Ledwo co powstrzymuje łzy.
- Będziemy robić wszystko aby go obudzić, ale .... to może potrwać- mówi lekarz.
- Jak to??- pyta ktoś za moich pleców. Odwracam się i widzę moich rodziców i teściów. I co mam powiedzieć ? Będziecie dziadkami, ale Sebastian jest w śpiące ? Nie dam rady. Lekarz mówi im to samo.  Mama i tata przytulają mnie. Nie wytrzymuje zaczynam szlochać. 
                                                  ************************
                Minęły już dwa tygodnie a Sebastian się nie obudził. Codziennie  chodzę do szpitala, ale słyszę to samo " Stan jest stabilny, ale musimy czekać" .  Nie powiedziałam o ciąży. Nie mam odwagi. To dobra wiadomość, ale chcę aby to Sebastian pierwszy ją usłyszał. Tylko to, że będę matką nie pozwala mi się załamać. Muszę być silna. Muszę mieć nadzieję.  On musi się obudzić musi !!!
       Kiedy wchodzę do sali przy łóżku z Sebastianem stoi lekarz:
- Nie możemy go tak trzymać w nieskończoność- mówi drugi lekarz.
- Jeszcze parę dni. Ten chłopak ma po co żyć. Ma żonę w ciąży.- Skąd on to wie ? Byłam u ginekologa, ale czy to możliwe, że on się od niej dowiedział. Wchodzę do sali i udaję, że nic nie słyszałam choć mam ochotę krzyczeć, że nie mogą go odłączyć.
- Może pani zostać. My musimy iść- mówi lekarz mijając mnie a za nim ten drugi. Siadam przy łóżku i patrzę na Sebastiana. Wygląda tak spokojnie. Jego zabandażowana głowa jest głodna.
- Sebastian musisz się obudzić. Musisz !- mówię drżącym głosem. Czuję słone łzy płynące po polikach. - Kocham cię . Nie możesz mnie zostawić samej. Nie możesz nas zostawić ! Nie możesz ! Rozumiesz ?! - móię zachrypniętym głosem od łez.
- Sebastian będziesz tatą !!! Nie możesz umrzeć. Będziemy rodziną. Kocham cię i musisz żyć. Dla nasz . Dla mnie i dla naszego dziecka !- mówię ściskając jego dłoń. 
           Budzi mnie czyiś dotyk na ramieniu. Otwieram oczy i nie wieże w to co widzę. Łzy lecą mi po policzkach. Sebastian..... żyje. Żyje. Siedzi na łóżku i wpatruje się we mnie zmartwionym głosem.
- Kochanie...- mówi czułym głosem rozkładając ręce. Więcej mi nie trzeba. Wpadam w jego ramiona i wtulam się w jego ciepłe ciało. Czuję bicie jego serca. 
- To prawda ?- pyta po chwili. Odchylam głowę by na niego spojrzeć. Uśmiecha się lekko. 
- Co ?- opowiadam pytaniem na pytanie. Również uśmiecham się lekko.
- Jesteś w ciąży ?- pyta
- Tak. Sebastian będziemy rodziną- odpowiadam. Sebastian momentalnie podnosi mnie a ja siadam na jego kolanach. Całuję mnie tak czule i namiętnie. Zapominam o całym świecie. Liczy się tylko on!! Nie ważne co będzie jutro. Liczy się tylko on. Tylko nasza miłość ! Bedziemy rodziną !!! Kocham go i nic tego nie zmieni. Teraz już wszystko będzie idealnie !!! Będziemy rodziną !!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz