Siadam na łóżku i patrzę na mojego męża. Tak słodko śpi, że nie chce go budzić. Jest weekend, więc nie musimy iść do pracy. Wstaję i idę do łazienki po drodze wyjmując dżinsy i bluzkę oraz bieliznę. Biorę szybki prysznic i ubieram się. Gdy wychodzę z toalety mój ukochany opiera się o ścianę plecami do mnie. Jest cały spięty.
- Wszystko w porządku ?- pytam podchodząc bliżej.
- Głowa mnie boli i kręci mi się w głowie- odpowiada. Jest cały spięty. Coś jest nie tak. Czuję to !
-Może lepiej chodźmy do lekarza- proponuje zmartwiona. Kładę mu dłoń na ramieniu. Odwraca się do mnie twarzą. Jest biały jak marmur. To nie zwykły ból głowy.
- Nie. Samo przejdzie. Wezmę tabletkę i pójdziemy nad jezioro- mówi uśmiechając się do mnie. Widzę, że ledwo trzyma się na nogach.
- Nie! Sebastian jezioro zaczeka. Musisz iść do lekarza- mówię stanowczo. Dotyka dłonią mojego polika.
- Przejdzie. Daj.... mi chwilę- mówi.
- Lepiej sprawdzić. Proszę cię. Nie każ mi zaprowadzić cię do szpitala siłą- mówię biorąc go za rękę.
- No dobrze- mówi ulegając Sebastian. Nagle ściska bardzo mocno moją dłoń a potem przechyla się w moją stronę. Ledwo co go utrzymuję. Bełkocze coś, że da rade, ale ja wiem swoje. Pomagam mu usiąść na łóżku.
-Zadzwonię po karetkę.- mówię wyciągając telefon.
- Nie... Przejdzie..... daj.... mi chwilę- mówi jąkając się.
- Nie, nie przejdzie.- mówię. Rozmawiam z lekarzem a potem odkładam słuchawkę.- Wytrzymaj- zwracam się do Sebastiana. Jest strasznie blady. Dotykam jego czoła. Jest rozpalony. A ciało mu drży. Zamyka oczy i pada na łóżko.
-Sebastian ?-pytam siadając obok. Nie odpowiada.- Sebastian?! Powiedz coś. Proszę- mówię panikując. Mówi coś nie wyraźnie.
-Ko.... cha..... Kocham cię- mówi w końcu z trudem. Dotykam jego czoła. Boże jakie gorące !
- Sebastian proszę cię wytrzymaj jeszcze chwilę. Nie zasypiaj- mówię. Nie może zasnąć nie może.
-Mó... mów.. do mnie- mówi z trudem trzymając otwarte oczy. Widzę, że ledwo utrzymuje przytomność.
- Co mam ci mówić?- pytam dotykając jego polika.
- Opo...wiedz... mi.. coś- mówi z trudem.
- Pamiętasz jak nasze pierwsze spotkanie ? Byłam załamana po zerwaniu, a ty się pojawiłeś. Jak mój anioł stróż. Pocieszyłeś mnie i rozśmieszyłeś. Przy tobie o wszystkim zapomniałam...- mówię gładząc jego polik- Wtedy wiedziałam, że ty jesteś tym jedynym. Nie spodziewałam się, że ty też mnie kochasz, a jednak... Po paru dniach umówiliśmy się. Wiedziałam, że chce z tobą być do końca życia. Kocham cię i nie możesz mnie zostawić- mówię ze łzami w oczach. Patrzy na mnie pół otwartymi oczami. Próbuje coś powiedzieć, ale zamykam mu usta palcem.- Nic nie mów. Wiem. Oszczędzaj siły- mówię odgarniając kosmyki jego blond włosów.
************************
W szpitalu lekarze od razu zabrali Sebastiana na badania, a mi kazali czekać na korytarzu. Boję się. Boję się jak nigdy w życiu!
-Panie doktorze co z nim?- pytam gdy widzę lekarza zajmującego się Sebastianem.
- Pani mąż musi mieć operacje- odpowiada lekarz dobijając mnie.
- Jak to ?- pytam z przerażeniem.
- Pani mąż ma guza mózgu musi go operować. Za godzinę odbędzie się operacja- mówi lekarz spokojnym tonem. Jak on może być spokojny ? Ja umieram z przerażenia!
- Czy mogę go zobaczyć ?- pytam drżącym głosem.
- Tylko chwilę....- mówi lekarz a ja reszty słów już nie słucham. Lekarz odchodzi a ja wchodzę do sali. Sebastian siedzi na łóżku ze spuszczonymi nogami. Patrzy w podłogę. Ma przypiętą kroplówkę.
- Sebastian ?- odzywam się niepewna podchodząc bliżej.
- Kochanie...- mówi Sebastian patrząc na mnie. Nie wytrzymuje. Po policzkach spływają mi pierwsze łzy.
- Ej to nic poważnego-mówi spokojnym głosem. Nie wytrzymuję siadam na jego kolanach i przytulam się do niego.
- Przestań! To nie prawda. To jest śmiertelnie poważne. Boję się. Boję się, że cię stracę. - mówię wtulona w jego klatę.
- Ej, dasz sobie radę- mówi delikatnie podnosząc mój podbródek i ocierając moje łzy.
- Nie. Nie bez ciebie- mówię. Sebastian wydaję się posmutnieć. To bosko !On ma operację a to on mnie pociesza. Powinno być na odwrót.
- Obiecaj mi coś- odzywa się w końcu- Obiecaj, że nie zrobisz nic głupiego. Obiecaj, że będziesz szczęśliwa. Obiecaj, że nie załamiesz się i będzie dalej żyć szczęśliwie- prosi Sebastian.
-Nie. Nie potrafię.- mówię ze łzami.
-Obiecaj-nalega.
- Obiecuję- mówię chowając twarz w jego klatę.
- Kocham cię- mówi po dłuższym czasie. Podnoszę głowę i całuję go.
- Ja ciebie też- mówię gdy lekko odsuwamy się od siebie.
Operacja trwa już 4 godziny. Boję się. On nie może umrzeć. Nie może. Po prostu nie może! Siedzę przed salą i czekam. Czekam i czekam. Czas wlecze się jak nigdy.
- Przepraszam, czy wszystko w porządku ?- pyta pielęgniarka.
- Nie. Mój mąż jest operowany.- odpowiadam patrząc na pusty kubek po kawie.
- Na pewno wszystko będzie dobrze- Łatwo mówić. To jej bliski jest operowany.- Ale czy z panią jest wszystko dobrze ? Nie wygląda panie najlepiej- mówi pielęgniarka.
- Boli mnie brzuch. Pewnie ze stresu. Dam radę- mówię.
-Może jest panie w ciąży.- mówi żartobliwie pielęgniarka. Jednak mi nie jest do śmiechu.- No cóż. Na pewno wszystko będzie dobrze- dodaje odchodząc. W ciąży? Coś mi nie gra. Może faktycznie, ale to raczej niemożliwe. Lepiej to sprawdzę.
Czekam w szpitalnej toalecie już 14 minut. Jeszcze minuta. Denerwuję się. To głupota. Powinnam czekać pod salą a nie robić sobie testy. To idiotyzm. Sprawdzam test..... To niemożliwe ! Dwie kreski. Jestem w ciąży !!! Będę mamą! Będziemy mieli dziecko! Boże jak się cieszę, ale zaraz Sebastian. Co z nim ?? Operacja się skończyła ? Muszę to sprawdzić. On nie może mnie zostawić. Nie teraz. Nie dam rady bez niego.
Lekarz akurat wychodzi z sali.
- I jak ?- pytam od razu. Lekarz wydaję się smutny. O nie ....
- Były komplikacje. Pani mąż zapadł w śpiączkę...- nie. Nie wieże. To nie może być prawda. To musi być jakiś koszmar!
- I co teraz ?- pytam zachrypniętym głosem. Ledwo co powstrzymuje łzy.
- Będziemy robić wszystko aby go obudzić, ale .... to może potrwać- mówi lekarz.
- Jak to??- pyta ktoś za moich pleców. Odwracam się i widzę moich rodziców i teściów. I co mam powiedzieć ? Będziecie dziadkami, ale Sebastian jest w śpiące ? Nie dam rady. Lekarz mówi im to samo. Mama i tata przytulają mnie. Nie wytrzymuje zaczynam szlochać.
************************
Minęły już dwa tygodnie a Sebastian się nie obudził. Codziennie chodzę do szpitala, ale słyszę to samo " Stan jest stabilny, ale musimy czekać" . Nie powiedziałam o ciąży. Nie mam odwagi. To dobra wiadomość, ale chcę aby to Sebastian pierwszy ją usłyszał. Tylko to, że będę matką nie pozwala mi się załamać. Muszę być silna. Muszę mieć nadzieję. On musi się obudzić musi !!!
Kiedy wchodzę do sali przy łóżku z Sebastianem stoi lekarz:
- Nie możemy go tak trzymać w nieskończoność- mówi drugi lekarz.
- Jeszcze parę dni. Ten chłopak ma po co żyć. Ma żonę w ciąży.- Skąd on to wie ? Byłam u ginekologa, ale czy to możliwe, że on się od niej dowiedział. Wchodzę do sali i udaję, że nic nie słyszałam choć mam ochotę krzyczeć, że nie mogą go odłączyć.
- Może pani zostać. My musimy iść- mówi lekarz mijając mnie a za nim ten drugi. Siadam przy łóżku i patrzę na Sebastiana. Wygląda tak spokojnie. Jego zabandażowana głowa jest głodna.
- Sebastian musisz się obudzić. Musisz !- mówię drżącym głosem. Czuję słone łzy płynące po polikach. - Kocham cię . Nie możesz mnie zostawić samej. Nie możesz nas zostawić ! Nie możesz ! Rozumiesz ?! - móię zachrypniętym głosem od łez.
- Sebastian będziesz tatą !!! Nie możesz umrzeć. Będziemy rodziną. Kocham cię i musisz żyć. Dla nasz . Dla mnie i dla naszego dziecka !- mówię ściskając jego dłoń.
Budzi mnie czyiś dotyk na ramieniu. Otwieram oczy i nie wieże w to co widzę. Łzy lecą mi po policzkach. Sebastian..... żyje. Żyje. Siedzi na łóżku i wpatruje się we mnie zmartwionym głosem.
- Kochanie...- mówi czułym głosem rozkładając ręce. Więcej mi nie trzeba. Wpadam w jego ramiona i wtulam się w jego ciepłe ciało. Czuję bicie jego serca.
- To prawda ?- pyta po chwili. Odchylam głowę by na niego spojrzeć. Uśmiecha się lekko.
- Co ?- opowiadam pytaniem na pytanie. Również uśmiecham się lekko.
- Jesteś w ciąży ?- pyta
- Tak. Sebastian będziemy rodziną- odpowiadam. Sebastian momentalnie podnosi mnie a ja siadam na jego kolanach. Całuję mnie tak czule i namiętnie. Zapominam o całym świecie. Liczy się tylko on!! Nie ważne co będzie jutro. Liczy się tylko on. Tylko nasza miłość ! Bedziemy rodziną !!! Kocham go i nic tego nie zmieni. Teraz już wszystko będzie idealnie !!! Będziemy rodziną !!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz