Sierociniec
Siedziałam u siebie w pokoju. To znaczy w sierocińcu w pokoju w, którym od prawie dziesięciu lat mieszkałam. Chciałam wstać, ale wtedy coś przywiązało mnie do łóżka. Zaczęłam krzyczeć przerażona, ale niewidzialna dłoń zamknęła mi buzię. Wierzgałam się i choć nie widziałam napastnika czułam, że całym swoim ciałem przygniata mnie do łóżka. Usłyszałam śmiech. Dziewczęcy, a potem męski. Nagle poczułam straszny ból w okolicy dolnej części brzucha. Poczułam, że cieknie mi krew. Zaczęłam bardziej się wierzgać i próbowałam zrzucić napastnika. Na marne. Ból mi tego nie ułatwiał. Nie mogłam wytrzymać. Z bólu i z przerażenia, zaczęłam szlochać. Napastnik zszedł ze mnie, ale wciąż go nie widziałam. Nie mogłam się ruszyć z bólu. Przy łóżku widziałam tylko zarys dwóch postaci, a potem ciemność mnie pochłonęła.
Obudziłam się siadając momentalnie na łóżku prostu. Zaczęłam szukać ran na swoim brzuchu, ale ani ich ani bólu nie było. To był tylko sen ! Otarłam pot z czoła i łzy. Musiałam płakać przez sen. To tylko sen. Jednak nadal się trzęsłam. Rozejrzałam się po swoim małym pokoju. Odkąd w wieku ośmiu lat "wprowadziłam" się tu nadal nie mogłam się przyzwyczaić do tego miejsca. Pokój miałam na drugim piętrze z jednym oknem z widokiem na boisko z tyłu sierocińca. Starałam się uspokoić, ale nie za dobrze mi to wyszło. Wyjęłam, więc zeszyt i zaczęłam pisać to co mi się przyśniło. Puki jeszcze pamiętałam. W końcu sen sam przyszedł. Nie dane mi jednak było pospać. Po 15 minutach rozległo się pukanie do drzwi.
- 10 minut i masz być gotowa na śniadanie- powiedziała opiekunka Krystyna za drzwi. Chyba najmilsza z nich wszystkich. Inne to tylko rozkazy wydawać i pouczać. No i karać ! Nie raz dostałam o opiekunki Magdy. Najgorsza chyba z nich jest właśnie ona. Wstałam i schowałam zeszyt. Opiekunki nienawidziły kiedy ktoś w sierocińcu tracił czas na rysowanie bądź pisanie "bzdur". Wyjęłam swoje znoszone dżinsy i bluzkę z krótkim. Wzięłam z szafki obok łóżka naszyjnik. Jedyną pamiątkę po rodzicach. Tylko tyle mi zostało odkąd zginęli w wypadku. Nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego, że ich nie ma. Po ich śmierci nikt z rodziny nie "mógł" a raczej nie chciał mnie wziąć, więc trafiłam do sierocińca. Od tego czasu nie widziałam nikogo z mojej rodziny. I nie chcę widzieć ! Odwrócili się ode mnie i ja zrobiłam to samo. Zapiąwszy naszyjnik wyszłam na korytarz. Na swojej drodze spotkałam Rose. Moją jedyną przyjaciółkę. Trafiła tu dwa lata temu i nie mogła się odnaleźć. Jej rodzice zginęli razem z jej starszym bratem w pożarze. Tylko ją uratowano. Od razu się zrozumieliśmy. Tylko z nią potrafię gadać.
- Hej. Co jest?- spytałam idąc koło mnie do stołówki.
- Hej. Nic..
-Nie kłam. Widzę, że drżysz. No gadaj- powiedziała Rose. Szlak starałam się uspokoić.
- Nic. Miałam zły sen. I tyle- powiedziałam.
Po śniadaniu poszliśmy na lekcje do szkoły obok sierocińca.
- Hej czarnulo, a gdzie to się wybierasz?- odezwała się Madie ciągnąc za mój kucyk z czarnych włosów. Nienawidziłam jej od pierwszego dnia w szkole. Jest ode mnie od rok starsza. I choć ma 19 lat nie spieszy jej się stąd wychodzić.
- Spadaj- powiedziałam zabierając jej moje włosy i ruszając do przodu.
- Nasza czarnulka się spieszy ?- spytałam z tym swoim uśmieszkiem chłopak Madie Dominik. Ten uśmiech nie był słodki tylko zły i wróżył kłopoty.
- Tak i zejdź mi z drogi. -powiedziałam przepychając się do przodu i wchodząc do klasy. Jak ja ich nienawidzę !!!
********************************
Po lekcjach poszłyśmy na ławkę na boisko. Nie jest tu...... cudownie, ale da się wysiedzieć. Jest dość zadbana trawa, dwie bramki naprzeciw siebie, ogródek i ławki. Da się, więc pogadać i wyluzować się. Siedziałam z Rosą na ławce i słuchałam jak gadała o Rafale w którym się kocha odkąd się tu pojawiła.Jednak myślami byłam gdzie indziej. Nie mogłam zapomnieć tego koszmaru. Co to miało być? Zwykle śni mi się wypadek rodziców, lub rzadko wspomnienia z nimi. Ale to ?? To nic dobrego.
- Słuchasz mnie ?- spytała Rosa machając mi ręką przed twarzą.
- Tak, tak....
- Wcale nie- przerwała mi Rosa.- Mówiłam, że ten nowy ogrodnik cię podgląda.- powiedziała gestem głowy pokazując na ogrodnika klękającego przy kwiatach. Przystojny i wysoki czarnowłosy chłopak. Ciacho nie powiem. Ale czemu patrzy na mnie. Kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały nie potrafiłam oderwać wzroku od jego niesamowicie niebieskich oczu. On także nie odrywał ode mnie wzroku. Po chwili spuściłam wzrok na swoje dłonie speszona. Żołądek zaczął mnie ściskać, a na policzkach poczułam rumieńce. Cholerny rumieniec !!!
- Rumienisz się ! Widzę to!! Ty się....- nie zdążyła, bo zamknęłam jej usta ręką
- Nie. I koniec kropka- powiedziałam stanowczo. Wstałam i obróciłam się na pięcie... i....... wpadłam na ogrodnika. Przytrzymał mnie przed upadkiem obejmując.
- Przepraszam- wykrztusiłam odzyskując równowagę.
- Nic nie szkodzi- odezwał się lekko uśmiechając. Znów ten uścisk w żołądku.- Jestem Mark- powiedział podając dłoń.
- Bella- powiedziałam i ścisnęłam jego dłoń.
- A ja Rosa- odezwała się obok mnie Rosa uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Miło mi was poznać- powiedział wciąż patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Musimy iść. Mamy pracę w kuchni- zwróciła się do mnie Rosa. Kiwnęłam głową
- Mi też było miło- powiedziałam i oddaliłam się z moją przyjaciółką do kuchni.
Zmywałam naczynia w ciszy. Rosa miała dzisiaj sprzątać salę a ja zmywać. Taka jest nasz praca. Każdy musi parę razy w tygodniu pomagać. Jak nie w kuchni to w ogrodzie. A jak coś przeskrobiesz to już w ogóle masz przerąbane.
- Przepraszam. Czy mogłaby pani....- odezwał się wchodząc do kuchni Mark. Upuściłam talerz do zlewu. Na szczęście nie zbił się.
- Cześć.-powiedział po chwili ciszy.
- Hej. Szukasz kogoś ?- spytałam. Na pewno ma dziewczynę. Przestań się tak na niego gapić. Ale nie potrafię.
- Nie. Chciałem się dowiedzieć skąd mam wziąć środki przeciw owadom- wytłumaczył Mark. Uśmiechnęłam się. Opiekunki bardzo dbały o gród. Bardziej niż o nas.
- W tym schowku- powiedziałam pokazując mokrą dłonią na schowek w końcu kuchni.
- Dzięki- powiedział i ruszył do schowka.
************************************
Po skończonej pracy poszłam do toalety. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Jednak kiedy się odwracam nikogo nie widzę. Chyba wariuję. Wyszłam z toalety i zbliżyłam się do lustra. Kiedy nachyliłam się nad zlewem miałam dziwne wrażenie, że ktoś nade mną stoi. Podniosłam głowę, ale nikogo nie było. Obmywałam twarz wodą, a gdy podniosłam głowę ledwo powstrzymałam krzyk. Na końcówkach włosów miałam.... czerwoną ciecz. Kropelki tego samego były też na mojej twarzy. Zbliżyłam się do lustra. Krew. To krew. Spojrzałam w dół. Cały zlew był od krwi. Moje ręce też. Zaczęłam szukać rany, ale żadnej nie było. Co się dzieje ??? Wzięłam ręcznik.... i on też był cały od krwi. Spojrzałam na lustra i odskoczyłam jak poparzona. " Uważaj, bo źle skończysz" było napisane... krwią. Podeszłam bliżej przerażona i poczułam łzy na policzkach. Co się dzieję ?!?!?
Chciałam wybiec z toalety, ale była zamknięta. Zaczęłam walić w drzwi, ale na marne. Usłyszałam te same przeraźliwe śmiechy. Mężczyzny i kobiety.
- Czego chcecie?!- krzyknęłam do niewidzialnych postaci. Poczułam chłód na całym ciele. Spanikowana cofnęłam się i wpadałam na drzwi. Duch zaczął się zbliżać,ale nagle..... drzwi się otworzyły i wypadłam na korytarz. Podniosłam przerażony wzrok i zobaczyłam Marka. Stał nade mną wpatrując się we mnie. Podniosłam się i wbiegłam do środka. To niemożliwe ! Na lustrze nie było napisu i ani śladu krwi na mnie. Co to miało być ?!? Czy ja świruję !? Odwróciłam się i chciałam wybiec, ale zatrzymał mnie Mark
-Co się stało ?- spytał patrząc zmartwiony na mnie. Powinnam powiedzieć. Uzna mnie za wariatkę. A zresztą jaką mamy pewność, że nie zwariowałam !
- Nic musiałam się zatrzasnąć. Pójdę już- powiedziałam przechodząc obok. Cała się trzęsłam i nie mogłam tego ukryć. Pobiegłam prosto do pokoju. Przerażona skuliłam się z kącie pokoju. Co się ze mną dzieje ?! Nie mogłam się uspokoić. Nie mogłam ogarnąć myśli. Zbyt byłam przerażona. Co to miało znaczyć ? Ten napis. Co to miało być ?!? Wstałam i poszłam do naszej wspólnej łazienki. Ręcznik był czysty. Lustro też. Ani śladu po tym zdarzeniu. Czy to moja wyobraźnia płata mi figle ?!?!?
Wzięłam ukrytą pod zlewem żyletkę i przejechałam parę razy po swojej ręce. Nienawidziłam tego robić. To nie jest dobre, ale nie potrafiłam przestać. Nie robiłam tego od dwóch miesięcy i stare blizny były nie widoczne, ale dzisiaj już nie wytrzymałam. Za dużo. Wpierw ten sen teraz to. Co to ma znaczyć !?!?!? Schowałam żyletkę i spojrzałam na swoją pocięta dłoń po której leciała krew. Nienawidziłam tego, ale ten ból sprawiał, że na chwilę zapominałam o tym wszystkim. Wiem, że potem te blizny będą mi przypominały o tym, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać. Wstydzę się tego, ale.... nie potrafię przestać.
*************************************
Stałam na środku boiska w piżamie. Nie mogłam sobie przypomnieć jak się tu znalazłam. Chyba nie mogłam zasnąć i wyszłam na spacer. Na końcu boiska gdzie zaczynał się lasek zauważyłam jakiś ruch. Całe ciało się spięło. Mózg mówił "Wiej!" , ale ja uparta go nie słuchałam.Podeszłam bliżej, a postać wyszła z cienia. Zakapturzona, ale po wyglądzie i piersiach wywnioskowałam, że to kobieta. Z pod kaptura wystawały blond włosy.
- Kim jesteś ?- spytałam. Postać ściągnęła kaptur, a ja patrzyłam przerażona na twarz dziewczyny. Na "oczach miały blizny w kształcie X. Jej usta były zaszyte, a poliki i czoło całe pocięte. Jej twarz miała niezdrowy kolor a z ran kapała krew
-Kto ci to zrobił ?- spytałam cofając się. Dziewczyna uśmiechnęła się złowieszczo i ruszyła w moją stronę. Wiedziałam, że nie ma dobrych zamiarów. Potknęłam się i z impetem ruszyłam upadłam na ziemie. Próbowałam wstać, ale postać stanęła nade mną. Przerażona chciałam krzyczeć, ale głos uwiązł mi w gardle. Patrzył przerażona jak dziewczyna wyciąga nóż i pochyla się nade mną.Chciałam uciekać, ale jakimś cudem nie mogłam się ruszyć. Dziewczyna podłożyła nóż mi pod gardło i szybkim ruchem poderżnęła mi je. Zobaczyłam jak jej usta pękają, a potem gwiazdy mnie zabrały ...............
Kolejna część będzie jak najszybciej. Postaram się we wtorek ! Czekam na wasze opinie ! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz