piątek, 27 czerwca 2014

                                   Opowiadanie 3.                            Poświęcenie
                             Dziewczyna od paru lat była nie widoma.Straciła wzrok w wypadku. Po tym jak się dowiedziała, że jest niewidoma nie raz próbowała przejść na drugą stronę dopiero gdy poznała pewnego chłopaka. Znów spróbowała. wzięła wszystkie lekki i połknęła je popijając wódką. Kiedy była ledwo świadoma przybył on. Osiemnastoletni chłopak z którym poznała się w technikum. Polubiła go mimo,że nie widziała go. Zakochała się, ale nie myślała,że on może także coś do niej czuć prócz współczucia. A jednak. Uratował ją. Kiedy obudziła się w szpitalu on siedział przy jej łóżku. Nie mogła uwierzyć, że znów ją odratowano. Najpierw była zła, potem smutna. Jednak gdy tylko on ją przytulił poczuła się lepiej. Nie widziała go, ale oczami wyobraźni wiedziała jak wygląda. Brunet o niebieskich oczach. Przystojny i wysoki. Nie liczył się jednak dla niej wygląd lecz jego piękna dusza. Nie mogła uwierzyć gdy powiedział :
- Nie możesz odejść. Nie możesz. Jesteś dla mnie najważniejsza. Zrozum to Viola ja cię KOCHAM.
Nie mogła uwierzyć w to co on jej powiedział. Od tego czasu nie odstępował jej na krok. Był przy niej 24 godziny na dobę. Cały czas powtarzał jak bardzo ją kocha. Przy nim zaczęła tętnić życiem i cieszyć się nim. To on pokazał jej co znaczy miłość. Co znaczy kochać. Kochał ją mimo tego, że była niewidoma. Nauczył się dla niej pisma dla niewidomych. Zrobiłby dla niej wszystko !
           Viola umówiła się ze swoim chłopakiem na wieczór na randkę. Przyszedł do jej domu punktualnie o 19.00. Dziewczyna mieszka z rodzicami, bo ma 18 lat i wciąż się uczy. Jednak jej chłopak ma własne mieszkanie i tam często bywa.
- Hej śliczna ! Gotowa?- powiedział do niej i objął. Przy nim czuła się całkowicie normalna i szczęśliwa. Zapominała, że nie widzi.
- Hej ! Tak.- odpowiedziała i wzięła go za rękę. 
      Cały wieczór był piękny. Cudowna kolacja a potem film. A na sam koniec spacer. Czuła lekki wiatr na twarzy. Na swoich ciuchach miała jego ciepłą skużaną kurtkę. 
- Może chcesz herbaty?- zapytał gdy usiadła na krześle w jego kuchni. Pokiwała głową i wstała. Przeszła przez kuchnię i wyszła do salonu, w którym stało jego łóżko. Znała jego mieszkanie na pamięć. Doskonale wiedziała gdzie leżą jego stosy zeszytów z rysunkami. Bardzo żałowała, że nie może ich zobaczyć. Tak chciała wiedzieć jak piękne one są. Stanęła przy rogu łóżka i zamyśliła się. Od jakiegoś czasu chciała coś zrobić, ale nie wiedziała czy on także chce. Nagle poczuła, że jej ukochany ją przytula od tyłu kładąc głowę w zagłębieniu jej szyi i ramienia. 
-Nad czym myślisz ?- zapytał. Odwróciła się wciąż  w jego ramionach. Nie odpowiedziała. Zarzuciła mu ręce na szyję i zbliżyła swoje usta do jego. Pocałował ją czule i namiętnie, po czym to powtórzył. Zaczęli się całować coraz namiętniej. Kiedy całował jej szyję zaczęła rozpinać guziki jego koszuli. Choć była niewidoma szło jej to bardzo sprawnie. Czuła pożądanie i żar. Jej serce waliło bardzo bardzo za szybko. Kiedy zrzucił swoja koszulę ona ściągnęła z siebie sukienkę i rzuciła ją gdzieś za siebie. Zaczęła wędrować dłońmi po jego klacie i plecach. Nagle podniósł ją nad ziemię. Nogi splotła  na jego biodrach. Położył ją na łóżku i zaczął całować każdy skrawek jej ciała. Sprawiał jej nieopisywalne rozkosze. Kiedy doszedł do jej twarzy spojrzał w jej niewidome oczy i uśmiechnął się.
- Nie musimy jeżeli nie jesteś pewna- powiedział.
- Jestem- odpowiedziała i przyciągnęła go jeszcze bliżej całując. Wplotła ręce w jego miękkie włosy. Całowali się tak jeszcze długo. Kochali się pierwszy raz, a ona chciała aby to trwało wieczność !
                                                    *****************************
                        Viola obudziła się na kanapie przed telewizorem. Wróciła wczoraj  przed południem. Chciała zostać cały dzień ze swoim chłopakiem, ale ten musiał iść do pracy. Wróciła do domu i zasnęła oglądając telewizję.  Nawet przez sen się uśmiechała. Cały czas miała przed oczami żywe wspomnienia zeszłej nocy. Może i nie widziała, ale wszystko widziała w swojej głowie. Ten żar i miłość! Wstała i chciała pójść gdy dostała esmsa od swojego chłopaka. Całe jej szczęście minęło kiedy aplikacja z telefonu przeczytała treść na głos. "Przepraszam. Koniec z nami. Dawid" Nie mogła uwierzyć. Upuściła telefon i poczuła pierwsze łzy na policzkach cieknące na jej bluzkę. Całe szczęście z niej uszło. Nie chciała już żyć. Nie miała dla kogo. Nie miała po co. Ruszyła po omacku do toalety. Wyciągnęła schowany nóż z szafki i zaczęła ciąć swoje ręce. W końcu podcięła sobie żyły jak najgłębiej. Wiedziała, że nie powinna. Ale nie miała już dla kogo żyć ! Osunęła się na podłogę i oparła o ścianę. Czuła jak uchodzi z niej krew i życie! Ale mimo bólu fizycznego gorszym był ten w sercu. W jej połamanym sercu! Zamknęła oczy i czekała.... Czekała aż trafi do Raju !
                            Obudziła się w sali szpitalnej. Nie musiała otwierać oczu aby to wiedzieć. Znała ten okropny zapach na pamięć. Musiała parę razy zamrugać, aby zorientować się co się dzieje. Widziała niebieskie ściany sali. Przezroczyste drzwi za którymi jej rodzice rozmawiali z lekarzem. Widziała fioletową kołdrę którą była okryta. WIDZIAŁA !!!! Nie mogła to uwierzyć. Znów miała wzrok. Uśmiechnęła się sama do siebie. Już tak dawno nic nie widziała. Spojrzała na swoje dłonie. Były zabandażowane do łokci. Rozglądała się po sali. Nigdzie go nie było. Wtedy przypomniała sobie dlaczego próbowała się zabić. Zerwał z nią ! Powodem na pewno było to, że była niewidoma. Ale teraz już widzi. I jedyne czego chce to zobaczyć się z Dawidem!    Wtem do sali weszli jej rodzice. Mężczyzna o blond włosach i kobieta o włosach koloru kory drzewnej. Wiedziała po kim odziedziczyła piękne blond włosy, ale nie chciała o niczym teraz myśleć. Chciała tylko zobaczyć Dawida! Tylko go !!!
 - Córeczko...- powiedziała mama dziewczyny siadając obok na krawędzi łóżka.
- Gdzie Dawid ???- zapytała od razu. Rodzice spojrzeli po sobie i od razu posmutnieli. Wiedziała, że coś jest nie tak.
- Coś się stało? Powiedźcie ! Nie milczcie tak !- powiedziała zdenerwowana.
- Kochanie.... Dawid on..... nie żyje. Operacja usunięcia raka nie udało się. Przykro nam- powiedziała tata. Cały świat dziewczyny legł w gruzach. Nie chciała już widzieć. Chciała wrócić do tamtego czasu. Do tamtych dni gdy jej ukochany żył. Chciała znów przy nim być. Poczuła pierwsze łzy na policzkach. Podsunęła dogi do siebie i schowała w nich twarz.
- To nie prawda. Nie prawda ! On nie może nie żyć ! Nie może!- mówiła do siebie. Czuła, że rodzice ją pocieszają zapewniając, że będzie lepiej, ale ona w to nie wierzyła. Jej miłość odeszła i zostawiła ją ! Nie chciała żyć. Wzrok był nie ważny kiedy nie był obok niej jego.
 Po pewnym czasie rodzice wyszli do gabinetu lekarza a dziewczyna została sama. Spojrzała na łóżko. Leżała na niej torba podpisana " Dla Violi". Wzięła ją i wyjęła zawartość. Były tam kartki związane wstążką i koperta. Otworzyła ją i wyjęła list. Kiedy go przeczyła zaczęła jeszcze bardziej płakać.
  " Kochana Violu ....
                Przepraszam ,że musiałaś prze zemnie cierpieć. Że musiałem z tobą zerwać. Jednak wiem, że dasz sobie radę. Wiedziałem, że umrę. Wiedziałem, że mam raka, ale jedyne czego chciałem to dać ci szczęście. Wiedziałem, że dobrze robię. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Mam nadzieję, że teraz będziesz szczęśliwa.  Mam nadzieję, że moje oczy się sprawdzą. Dbaj o nie i o siebie!!! KOCHAM CIĘ ZAWSZE I NA ZAWSZE !!!!

   Ps. Wiem, że chciałaś zobaczyć moje rysunki. Oto te, które kocham.
                                                                                                             Twój na zawsze Dawid "
                Nie wiedziała co zrobić. Nic już jej nie cieszyło. Zyskała wzrok a straciła ukochanego. Oddał dla niej wzrok i życie !!! Umarł aby ona mogła żyć ! Jednak nie chciała takiego pustego życia bez niego.
  Rozwiązała wstążkę i zaczęła przeglądać rysunki. Przy każdym kolejnym płakała coraz więcej. Na prawie każdym była ONA.  Tu ona śpiąca w jego łóżku z podpisem " Moja śpiąca królewna". Tu ona stojąca przy oknie i zamyślona " Zamyślona anielica". Tu ona opalająca się na kocu na plaży. Ona na spacerze. Jej portret. Ona i on przytuleni do siebie. Wszystkie takie piękne i namalowane z sercem i pasją. Narysowane z miłością. Płakała cały czas. Na niektórych rysunkach była nie tylko ona, ale i jej rodzice czy znajomi. Ostatnią kartką była mozaika z naszymi zdjęciami. Z różnych miejsc. Złożyła wszystkie kartki i związała je wstążką po czym przycisnęła do serca. Szlochała cały czas i nadal nie wierzyła, że to prawda. Miała dość ! Dość tego życia !
                                                              ************************
            Po paru dniach Viola wróciła do domu. A dziś miała pójść na pogrzeb.  Nie chciała. Chciała mieć Dawida przy sobie, a nie widzieć go martwego w trumnie. 
- Wyglądasz ślicznie- powiedziała mama dziewczyny gdy ta stała przed lustrem. Miała oczy zmęczone od płaczu. Wzruszyła ramionami. Miała czarną sukienkę z długim rękawem. Nie mogła uwierzyć, że idzie na pogrzeb swojego chłopaka. Wzięła torebkę i coś do niej włożyła po czym wyszła z domu. 
  Cały pogrzeb patrzyła jak głupia na trumnę. Czuła na sobie wzrok rodziny Dawida. Wiedziała, domyślała się tego, że wiedzą dlaczego ona widzi a Dawid nie żyje. Zdawała sobie z tego sprawę. Gdyby tylko wiedziała. Nie zgodziłaby się aby on oddał wzrok. Kazała by mu walczyć o życie i na pewno by żył ! To wszystko moja wina myślała cały czas. Choć nie miała racji to tak się czuła. Winna. Nie chciała żyć.Nie bez niego.  Po pogrzebie podczas stypy wymknęła się i poszła na grób swojego ukochanego. Uklękła przed nim i zaczęła cicho płakać.
- Nie chcę widzieć ! Nie chcę! Jedyne czego chce to być z tobą. Nie wzrok mi da szczęście tylko ty. TY . Chce być z tobą. A skoro ty nie możesz tu być to ja będę tam- powiedziała i wyciągnęła nóż z torebki. Wycelowała go i wbija w swoje serce. Poczuła piekący ból, ale nie krzyknęła. Wyciągnęła nóż i położyła go obok. Ostatkiem sił wyciągnęła kartkę papieru na której było napisane " Przepraszam was. Nie łamcie się. Bądźcie szczęśliwi. Dziękuje wam za wszystko i przepraszam. Nie obwiniajcie się tylko bądźcie szczęśliwi. Niech moja nie narodzona siostra będzie szczęśliwa. Przekażcie jej aby nigdy nie robiła tego co ja. Tak wiem, że mama jest w ciąży i naprawdę cieszę się. Jednak przepraszam. Przepraszam, ale ja na tym świecie nie będę szczęśliwa. Teraz będę szczęśliwa z Dawidem !!!"  Zamknęła oczy i położyła się na ziemi. 
- Zobaczymy się za chwilę najdroższy- powiedziała ostatkiem sił.  Jej klatka już nie poruszała się. Ona umarła !  Z jej ciała uszło życie, a jej dusza poszła do Nieba ! Do jej jedynego Dawida !!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz