Cz.6. Zły chłopiec
Momentalnie w sali pojawiły się pielęgniarki i lekarz. Jak przez mgłę widziałam ich. Ból coraz bardziej mnie opanowywał. Czułam jakbym zaraz miała spłonąć. Zaczęłam się rzucać na łóżku jakby to mogło pomóc. Pielęgniarki siłą unieruchomiły mnie. Poczułam, że coś przywiązuję mnie do boków łóżka. Nogi tak samo. Przerażona wspomnieniami i bólem zaczęłam jęczeć.
- Musimy zatamować krwotok- usłyszałam zdenerwowany głos lekarza. Spojrzałam na drzwi. Zamazane postacie stały tam i próbowały dostać się do środka. Co się działo ? Przecież było już dobrze. Poczułam, że już dłużej nie dam rady pozostawać przytomna....
Nie wiem co się działo. Czułam jakieś ukłucia, a potem ból zaczął znikać. Otworzyłam oczy. Wzrok zaczął mi się wyostrzać. Zobaczyłam salę. Jakieś rurki przyczepione do mojego ciała. Przez jedną z nich przechodziła krew. Podniosłam się do pozycji pół leżącej. Do sali weszła Tessa. Na mój widok rozpłakała się i przytuliła do mnie. Objęłam ją i starałam uspokoić.
- Co się stało ?- spytałam gdy już mnie puściła i usiadła na brzegu łóżka.
- Miałaś krwotok wewnętrzny. Ale już po wszystkim- odpowiedziała Tessa drżącym głosem. Ale coś mi się nie zgadzało. Miałam grupę krwi 0,a Tessa i tata mieli A+. Więc skąd mieli krew. Wiem, że to najrzadsza krew.
- Skąd wzięli krew ?- spytałam. Przygryzła dolną wargę.
- Nie wiedziałam jak ci powiedzieć. Jace ją oddał i....- zamilkła.
- I ??? Tessa powiedz mi - powiedziałam lekko przestraszona. To, że Jace oddał dla mnie krew to był cudowne, ale gdzie on teraz był ?
- Dał mi ten list dla ciebie- powiedziała podając mi zgiętą kartkę. Wzięłam ją od niej. Cały czas patrzyła na mnie i widziałam, że się martwi. Jednak ja chciałam wiedzieć co się teraz dzieje z nim ? Otworzyłam kartkę i zaczęłam czytać
" Kochana Agatko
Wiesz, że cię kocham, ale dla ciebie będzie lepiej gdy zapomnisz o mnie. Kiedy widziałem jak umierasz wiedziałem, że muszę zrobić wszystko, aby to się już nigdy nie powtórzyło. Widziałem twojego tatę i siostrę. Ich ból i cierpienie. Wiem, że to wszystko co ci się stało to moja wina. Odkąd się w tobie zakochałem twoje życie stało się koszmarem. Wiem to. I wiem, że będzie ci lepiej bezemnie. Chcę dla ciebie jak najlepiej. Chcę abyś spełniła marzenia. A wiem, że na pewno je spełnisz i zostaniesz sławną piosenkarką. Masz anielski głos, który zawsze będę kochał tak jak ciebie. Jednak podjąłem decyzję. Znikam z twojego życia, abyś była bezpieczna i szczęśliwa. Proszę nie szukaj mnie. Przepraszam za te wszystkie wydarzenia i cierpienie.Nie zasłużyłem na ciebie ! W życiu podjąłem mnóstwo złych decyzji, ale jest słuszna. Nie wybaczę sobie nigdy tego, że cię naraziłem. Proszę cię zapomnij o mnie!!!!!!!
Twój Jonathan Briel "
Łzy same znalazły drogę do moich oczu i na zewnątrz ich. Nie mogłam w to uwierzyć. Odszedł ! Zostawił mnie ! Dla mojego dobra ? Nie. To nie może być prawda. Nie może ! Nie będę bezpieczna, a już na pewno nie będę szczęśliwa bez niego ! Nie chcę bez niego.
Łzy leciały strumieniem po moich polikach i kapały na piżamę. Tessa przytuliła mnie, ale to nic nie dało. Chciałam tylko aby on wrócił. Aby mnie przytulił. Chciałam jeszcze raz usłyszeć jego głos. Nie mógł mnie zostawić. Nie mógł ! To musi być głupi żart.
- Przykro mi. Poprosił abym ci to dała, bo sam nie potrafił tego powiedzieć. - powiedziała Tessa.
- Wiesz dokąd poszedł ?- spytałam załamana.
- Nie. Powiedział tylko, że znika z miasta i.... twojego życia- odpowiedziała cicho.- Aga wiem, że cierpisz, ale może faktycznie będzie lepiej. Przez niego tylko cierpiałaś- powiedziała a ja momentalnie się od niego odsunęłam i spojrzałam zapłakana na nią ze złością.
- Nie mówisz poważnie ? Ja go kocham i nie chcę aby znikał z mojego życia !- krzyknęłam. Nie mogłam uwierzyć, że to powiedziała. On był najważniejszy !
- Wyjdź ! Chcę zostać sama!- krzyknęłam pokazując ręką na drzwi. Tessa wstała i niepewna wyszła. Położyłam się i zamknęłam oczy. Zaczęłam cicho szlochać. Nie mogłam uwierzyć, że z nami koniec. Że już nigdy go nie zobaczę.
******************************
Dwa lata później. Pałac Dworski. Lato.
Szykowałam się na swoją imprezę z okazji wydania mojej pierwszej płyty. Po ukończeniu szkoły dostałam kontrakt z wytwórnią płytową. Bardzo się cieszę, że mogę robić to co kocham, ale wciąż nie mogę zapomnieć o Jace'sie. Po wyjściu ze szpitala próbowałam odnaleźć Jace'a, ale nie udało mi się. Wciąż śni mi się po nocach. On i jego głos. Nie potrafię zapomnieć, a to zżera mnie od środka.
Szykowałam się na swoją imprezę z okazji wydania mojej pierwszej płyty. Po ukończeniu szkoły dostałam kontrakt z wytwórnią płytową. Bardzo się cieszę, że mogę robić to co kocham, ale wciąż nie mogę zapomnieć o Jace'sie. Po wyjściu ze szpitala próbowałam odnaleźć Jace'a, ale nie udało mi się. Wciąż śni mi się po nocach. On i jego głos. Nie potrafię zapomnieć, a to zżera mnie od środka.
- Wyglądasz ślicznie- powiedziała Tessa stając w drzwiach. Obróciłam się w lustrze. Miałam sukienkę w kolorze krwi nad kolano na ramiączkach. Uśmiechnęłam się do niej w lustrze.
- Goście czekają
- Zaraz zejdę- powiedziałam. Kiedy zniknęła za drzwiami odwróciłam się i podeszłam do łóżka. Byłam w hotelu. Nie wyprowadziłam się ale, że impreza jest w Pałacu kawałek od miasteczka to wynajęto mi pokój.
- Kochanie gratulacje - powiedział tata wchodząc do pokoju.
- Dziękuję- powiedziałam i uśmiechnęłam się.- Idziemy ?- spytałam i wyszłam przed tatą.
Da dole czekało mnóstwo ludzi. Większości nie znałam. Była Tessa, tata i Marcin. Mój stylista, menadżer i paru innych z wytwórni. Reszta to bogacze i sławni. Widziałam mojego ulubionego piosenkarza Rafała Brzozowskiego i paru innych. Parkiet był za środku, a po bokach eleganckie stoliki. Wszystko wyglądało bajecznie. Tylko ja się nie czułam jak księżniczka.
- Moja gwiazdeczka, jak ci się podoba ?- spytał mój stylista Marko. Był z pochodzenia Latynosem.
- Podoba się.- odpowiedziałam krótko.
- Coś cię trapi- stwierdził. Polubiłam go od razu i dobrze nam się rozmawiało, jednak o historii z przed dwóch lat wiedzieli tylko moi bliscy.
- Nie nic. Trochę się denerwuję- skłamałam
- Teraz się denerwujesz, a na koncertach przed milionami ludzi to nie ?- zażartował. Uśmiechnęłam się.
- No widzisz. Pójdę się przewietrzyć- powiedziałam i skierowałam się do drzwi na balkon. Przed wyjściem mój telefon za wibrował. Wyjęłam go. Jakaś plota. Chciałam zamknąć, ale moją uwagę przyciągnęło jedno słowo "Jace". Przeczytałam i omal się nie przewróciłam. Jace. Mój Jace podpisał kontrakt z jakąś wytwórnią i będzie nagrywać album. Wyszła już jego jedna piosenka.
Wyszłam na przepiękny balkon. Z marmuru i z zielonymi krzewami. Podeszłam do poręczy. Wyjęłam z torebki słuchawki i włączyłam piosenkę. Wspomnienia mnie zalały. Myślałam, że po dwóch latach będzie łatwiej, ale myliłam się. Wciąż go kochałam ! Przypomniały mi się wszystkie spędzone chwilę. Próby. Impreza. Kłótnia. Noc. Nasze rozmowy. A potem list na pożegnanie. Miałam ochotę płakać. Tęskniłam. I to jak ! Usłyszałam jakiś ruch za sobą. Odwróciłam się i zamarłam....
Stał tam. Ubrany w garnitur i eleganckie spodnie. W jednej dłoni trzymał różę. Jego czarne włosy były takie jak kiedyś. Opadały mu na czoło. Jego piwne oczy wpatrywały się we mnie. Uśmiechnął się delikatnie.Nie wiedziałam co zrobić. Serce zaczęło walić jak oszalałe, a żołądek zaczął się skręcać.
- Gratulacje- powiedział podając mi różę. Wzięłam ją nie pewna. Lekko dotknął mojej dłoni. Przeszły mnie dreszcze.
- Dlaczego przyszedłeś ?- spytałam w końcu. Mój głos łamał się. Miałam ochotę przytulić się do niego i powiedzieć jak bardzo go kocham i jednocześnie wykrzyczeć wszystkie smutki.
- Chciałem cię zobaczyć.- powiedział. Poczułam pierwszą łzę na policzku.
- Nie płacz. Już idę- powiedział i odwrócił się. Złapałam go za rękę i nie pozwoliłam odejść. Odwrócił się twarzą do mnie. Jeżeli teraz czegoś nie zrobię znów go stracę.
- Nie odchodź proszę ! Nie chcę abyś odchodził- powiedziałam drżącym głosem.
- Wiesz, że tak będzie lepiej. - powiedział i wyrwał swoją ręką z mojego uścisku.
- Nie ! Nie będzie ! Kiedy ty to zrozumiesz !?!?!- krzyknęłam zła.- Nie chcę cię tracić. Przez te dwa lata chciałam tylko abyś wrócił. Płakałam po nocach, bo ciebie nie było obok. !- dodałam już spokojniej. Podeszłam do poręczy i złapałam się jej. Świat wirował. Nie chciałam widzieć jak znika.
- Wiesz co powstrzymywało mnie od zabicia się ? Ty. Przez te dwa lata widziałam się na zdjęciach. Słyszałam twój głos w piosenkach. Tylko dlatego nie zabiłem się. Chciałem wrócić, ale nie wiedziałem czy ty tego chcesz ?- powiedział Jace, a ja poczułam, że stoi za mną.
- Dlaczego nie próbowałeś ze mną rozmawiać? Zniknąłeś jak zwykły tchórz. Nawet nie porozmawiałeś ze mną- powiedziałam odwracając się do niego i patrząc mu w oczy.
- Przepraszam. Powinienem porozmawiać, ale tak wydawało mi się lepiej- powiedział. Dotknął mojego policzka.
- Źle ci się wydawało. Nigdy więcej nie podejmuj decyzji bez gadania ze mną- powiedziałam i przytuliłam się do niego. Objął mnie i zaczął głaskać po plecach.
- Przepraszam za wszystko- powiedział. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy,
- Jeszcze raz to usłyszę, a przywalę ci- powiedziałam z uśmiechem. Nachylił się i pocałował mnie. Krótko choć czulę i namiętnie.
- Kocham cię-szepnął chowając głowę w moje włosy.
- Ja ciebie też- odpowiedziałam...
Wiem, że długo czekaliście, ale mam problemy z internetem. Nie wiem jak to będzie. Mam nadzieję, że będzie. No i wreszcie ostatnia część. Mam nadzieję, że się podobało. Czekam na wasze opinie i życzę miłego dnia :D
Jest cudownie!!! Kurczaczki, dziewczyno, najlepsze opowiadanie EVER :D Podoba mi się, że on od niej odszedł i to spotkanie po latach, przeprosiny i powrót. Tak powinno być. W każdej historii... Tej prawdziwej znaczy się :D
OdpowiedzUsuńNie zauważyłam błędów. Prawdopodobnie są jakieś literówki, czy coś (na komputerze zawsze się trafią ;) ), ale tekst zbyt mocno mnie wciągnął, żebym zwracała na to uwagę :)
Czekam na kolejne opowiadanie :)
Dużo weny i żelków życzę
Żelcio
Dziękuję. Mam nadzięje, że do końca tygodnia uda mi się wstawić kolejne opowiadanie. :D
Usuń