poniedziałek, 25 sierpnia 2014

                       Uwaga!!! Ten rozdział zawiera opisy cenzuralne ! Więc, jeżeli masz słabe nerwy to uważaj :P Zapraszam do czytania i komentowania :)

Cz.5 Wampirze królestwo

   Nie dam mu tak po prostu odejść !!!
W jednej sekundzie byłam już przed nim i blokowałam mu drogę
- Nic nie rozumiesz ! Jak możesz...!- krzyknęłam ostrzej niż chciałam. Spojrzał na mnie, a w jego oczach kryła się złość, ból i rozpacz.
- Widziałem. Jesteś jego narzeczoną. Wyjdziesz, za niego. Wiem, że on coś do ciebie czuje! I ty do niego też !!!-krzyknął cofając się o krok ode mnie.- Tylko dlaczego....- powiedział pod nosem, ale nie dokończył.
- Dlaczego co ?!-spytałam zła i załamana. Co ja mam zrobić ?!?! Najchętniej przeprosiłabym go i uciekła gdzieś, jak najdalej stąd ! Błagałabym go o wybaczenie. Powiedziała wreszcie całą prawdę !!! Ale nie mogę.... Muszę kłamać. Muszę go ranić i siebie !!!...
- Dlaczego ja ci się dałem omotać ! Dlaczego całowałem się z tobą !? Dlaczego pozwoliłem ci się ugryźć ?!?! Dlaczego pozwoliłem ci niszczyć moje życie !??!?! Skoro jesteś potworem jak inne !!!!- krzyknął. Dyszał ciężko, a ręce miał zaciśnięte w pięści tak mocno, że zbielały mu kostki. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Fabian...- zaczęłam robiąc krok w jego stronę. Stał wpatrując się we mnie z bólem i rozpaczą.Złość zniknęła. O ile w ogóle była.  Stanęłam tuż przed nim.
- Nawet nie wiesz, jak mi jest trudno. Nie wiesz jak chciałabym abyś znów mnie przytulił, pocałował, abyś mnie pokochał. Ale wiem, że to niemożliwe.-powiedziałam spokojnie. Chciał coś powiedzieć, ale ubiegłam go.
- Przeze mnie ! Jestem potworem, tak to prawda, ale jestem księżniczką potworów ! I muszę robić wszystko dla królestwa !!! - Krzyknęłam. Nie wiedziałam co robić. Stał dysząc i przyglądając mi się. Co ja narobiłam ? Powinnam siedzieć cicho ! Nie powinnam się z nim widzieć !!!
- Violet.... ja.....- zaczął obejmując mnie. Stałam jak głaz. Przyciągnął mnie bliżej... jego głowa pochyliła się. Jego ciepłe i miękkie usta były tak blisko. Tak blisko....
- Nie!-krzyknęłam odpychając go- Nie mogę. Jestem z Kaspianem !-krzyknęłam. Sama bardziej chciałam uwierzyć, że dobrze robię, ale zawsze mówi się "słuchaj serca, bo serca nie uciszysz". Jednak teraz nie mogę go słuchać. Muszę słuchać rozsądku i wyjść za Kaspiana. Dla dobra królestwa !!! Fabian wpatrywał się we mnie z mieszaniną bólu, złości i nadziei. Chciał coś powiedzieć, ale byłam szybsza. Złapał sukienkę i odleciałam. Nie odwróciłam się aby zobaczyć Fabiana. Nie umiałam. Moje serce i tak już było w kawałkach nie miałam zamiaru rozbijać jego na jeszcze mniejsze. Wylądowałam przed drzwiami do ogrodu. Poprawiłam sukienkę. Zerknęłam za siebie jednak go nie było. Poczułam ulgę i ukłucie żalu. Co ja wyprawiam !?!?!
 Pozbierałam się i wymusiłam uśmiech na twarz. Muszę odegrać zakochaną w Kaspianie. Tylko o tym muszę teraz myśleć.
     Mój narzeczony stał rozmawiając ze swoim ojcem. Uśmiechnęłam się do niego i mrugnęłam. Powiedział coś do ojca, a potem podszedł do mnie.
- Lepiej ?-spytał stając przede mną. Wzięłam jego dłoń i splotłam ją ze swoją. Jakimś cudem pomogło.
-Tak. Chyba za dużo tych gratulacji- odpowiedziałam uśmiechając się.
- Wiem. Też nie lubię takich tłumów. - powiedział. Zbliżył się i nachylił- Może się gdzieś wymkniemy-szepnął. Uśmiechnęłam się szerzej i kiwnęłam głową. Pociągnął mnie na górę po schodach. Nie chciałam, ale udawałam zachwyconą i lekko speszoną. Stanął przy drzwiach od jego pokoju. Przyciągnął mnie bliżej do siebie. Objął mocno w tali i pocałował. Odwzajemniałam pocałunek i zarzuciłam mu ręce na szyję. Zsunął ręce niżej na moją pupę i złapał mocniej. Pojęłam aluzję choć wolałabym nie. Podniósł mnie a ja oplotłam nogi w jego pasie. Zaczął całować mnie coraz niżej. Jego pocałunki były nachalne, ale i namiętne. Jęknęłam cicho. Uśmiechnął się całując moją szyję.
- Kaspian...może lepiej zaczekajmy- powiedziałam cicho.Opuściłam nogi na podłogę Przestał całować moją szyję i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się chytrze
- Po co czekać ?- spytał ironicznie i jednym szybkim ruchem otworzył drzwi. Wepchnął  mnie. Zamknął drzwi na klucz i już po sekundzie przyszpilił mnie do ściany. Jego usta zmiażdżyły moje. Chciałam się wyrwać. Spróbowałam go odepchnąć, ale tylko zaśmiał się wciąż całując mnie natarczywie. Złapał moje dłonie i podniosł je nad moją głowę. Jedną dłonią unieruchomił je nad moją głową. Zaczęłam się niepokoić. Całował coraz mocniej. Choć odwzajemniałam pocałunki, jemu to nie wystarczało. Drugą dłonią zaczął jeździć po moje tali. Zatrzymał się na udzie. Pociągnął za materiał sukienki,a ten pękł ukazując moją bieliznę.Jęknęłam. Zaczął kreślić pocałunki na mojej szyi. Całował mocno i nachalnie. Zaczęłam się wiercić.
- Kaspian nie chcę się spieszyć- powiedziałam lekko drżącym głosem. Nie zwracał na mnie uwagi. Całował mnie coraz niżej. Wolną dłoń wsunął pod rozerwaną sukienkę odnajdując stanik. Zatrzymał się na chwilę przy nim, a potem szybko rozerwał resztę sukni. Zerwał strzępki ze mnie i rzucił na podłogę. Zaczął pocałunkami schodzić niżej. Po ramieniu aż do dekoltu.
- Kaspianie zatrzymajmy się. Poczekajmy trochę- prosiłam. Nie zwracał na mnie uwagi. Jego wargi całowały poje piersi. Nie rozpiął stanika, więc miałam nadzieję, że przestanie. Jego pocałunki rozpraszały mnie.
 Puścił moje dłonie. Pocałunki schodziły coraz niżej po brzuchu. Niebezpiecznie nisko. Jak w amoku nie wiedziałam co robić. Stałam jak skała z napiętymi mięśniami.
- Odpręż się- powiedział. Nie była to prośba tylko rozkaz. Nie znałam Kaspiana od tej strony i chyba nie chciałam znać. Uklęknął i zaczął całować moje udo. Złapałam za jego włosy. Chciałam go odciągnąć, prosić, aby przestał, ale nie umiałam.Ugryzł mnie zaskoczenie w udo ssąc trochę mojej krwi. Jęknęłam zaskoczona. Podniósł się na równe nogi i znów zmiażdżył mi wargi.Zaczął obmacywać moje ciało. Objął mnie mocno w pasie i nim zdążyłam zareagować rzucił na łóżko. Usiadł na mnie okrakiem uniemożliwiając ucieczkę.
-Kaspian... jestem zmęczona. Nie jestem gotowa- powiedziałam. Przyglądał mi się z rozbawieniem i pożądanie. Jego ręce złapały za moje nadgarstki i pociągnęły do poduszek.
-Kaspian co ty robisz ?- spytałam przestraszona. Poczułam jakieś sznury na rękach. Odchyliłam głowę by spojrzeć. Związł moje dłonie sznurami przyczepionymi do łóżka. Nie były to zwykłe sznury. Sznury z adamsu. Jedynego materiału,który mógł nas unieruchomić. Szarpnęłam rękami chcąc się uwolnić.
- Kaspian !- krzyknęłam. Zszedł ze mnie. Nadal przyglądał mi się z rozbawienie. Odszedł od łóżka. Przyglądałam mu się z przerażeniem. Jakiego potwora mam przed sobą ???
Próbowałam się uwolnić. Na nic. Stanął przed łóżkiem rozpinając koszulę.
- Mój ojciec powiedział, że zrobisz co zechcę.- powiedział rozpinając ostatni guzik koszuli.Zrzucił ją z siebie ukazując umięśniony tors. Moje przerażenie rosło, gdy wpatrywałam się w niego.
- A ja chcę się zabawić- dodał rozpinając pasek spodni. Ściągnął spodnie i został w samych bokserkach.  Wskoczył na mnie i zaczął znów całować. Całował moje uda, brzuch. Wsunął ręce pode mnie.
- Kaspian proszę - błagałam drżącym głosem. Nie przestał. Rozpiął stanik. Rzucił go na ziemię. Zaczął macać moje piersi. Całował je nachalnie. Bolało!
- Kapianie proszę cię. Nie teraz. Nie dziś!- prosiłam na marne.
- Chce żeby moja przyszła żona była mi wierna- powiedział suwając rękę niżej i wkładając ją w bieliznę. Zaczęłam się wiercić próbując uwolnić się spod niego. Naprał na mnie całym ciałem co mnie unieruchomiło. Zaczęłam jęczeć.
- Jęcz ile chcesz to mi pasuję.- powiedział i zaczął obmacywać całe moje ciało.
- Kaspian jestem wierna ! Ale chcę zaczekać- powiedziałam.
- Ale ja nie. Poza tym to świetna zabawa. Wiem, że za pierwszym razem może boleć. Dlatego cię przewiązałem. Spokojnie.... Jeżeli się rozluźnisz i podasz mi ,na pewno ci się spodoba- powiedział i zaczął mnie całować.Ugryzłam go w dolną wargę. Zaśmiał się.
- To mi pasuje- powiedział. Odwróciłam głowę.
- Przestań się opierać- rozkazał. Opuścił głowę i zaczął całować moje ciało. Nie tak jakbym chciała. Jego ręka znów zagłębiła się w moje majtki. Po chwili wyjął ją i Rozdarł moje majtki. Strzępki odrzucił. Spięłam się cała.
- Kaspian proszę- błagałam. Wrócił do moich ust całując się natarczywie.
- Przestań !!!-krzyknęłam. Nie zrobił nic. Jedna jego dłoń opierała się tuż przy mojej głowie, a druga zsunęła się niżej. Poczułam ogromny ból poniżej pasa. Nigdy nie czułam bólu do dziś !!! Zaczęłam krzyczeć. Nie robił sobie nic tego. Nie przerywał. Dawało mu to sporo radości.
- Przestań ! Proszę !!! To boli!!!- krzyczałam. Poczułam łzy na polikach. Nie mogłam ich powstrzymać. Szamotałam się na łóżku, ale on i tak to robił.
- Kaspian przestań!!! Proszę cię !!!! To boli !!! Ja nie chce !!!!- krzyczałam. Ból był nie do opisania. Jakby wbijano mi tam nóż i wyciągano go i znów wkładano. Cały czas!
- Ulegnij ! Odpręż się to przestanie !-krzyknął zły robiąc to mocniej i szybciej. Zaczął całować moje piersi.
- Nie !!!!! Nie chce !!!! Przestań!!!-krzyczałam. Chciałam znów krzyknąć, ale zamknął mi usta pocałunkiem. Wpatrywał się w moje oczy. Moje zapłakane i przerażone oczy z rozbawieniem i zadowoleniem. Robił to nadal.  Nagle wsunął dłoń pode mnie i szybkim ruchem przewrócił na brzuch. Wcisnął moją głowę w poduszkę. Zaczęłam jęczeć i szlochać. Złapał za moją spięta do granic możliwość pupę. Uklęknął rozchylając moje nogi. Zrobił to i zaczął znów.Ruszałam się w przód i w tył szlochając i jęcząc.
- Przestań !!! Błagam. Zrobię wszystko!- powiedziałam. Miałam dość. Chciałam umrzeć.
 Obrócił mnie na plecy. Usiadł na mnie i zaśmiał cicho.
- Po pierwsze nie odezwiesz się ani nie spotkasz z tym podmiotem- powiedział.
- Po drugie jeżeli piśniesz słówko będzie gorzej- powiedział. Zszedł ze mnie i rozwiązał. Nie wiedziałam co zrobić.  Stanął przy oknie nie przejmując się niczym.
- Myślałaś, że się nie dowiem. Maleńka ja wiem więcej niż byś chciała- powiedział spoglądając na mnie.- Pamiętaj, że niedługo zostaniesz moją żoną.- dodał po chwili z chytrym uśmieszkiem. Nie czekając na nic więcej wybiegłam naga z pokoju i jak strzała wpadłam do swojego parę pokoi dalej. Zamknęłam drzwi na klucz. Trzęsłam się.  Poszłam do łazienki i założyłam szlafrok. Miałam dość. Jak on mógł ? Myślałam, że jest inny. Usiadłam pod drzwiami łazienki i podciągnęłam nogi pod kolana. Nie płakałam nigdy. A teraz nie mogłam powstrzymać słonych łez. Jak ja mam z nim żyć ? Udawać zakochaną w nim ? Jak mam patrzeć na niego i nie uciekać ? Nie chcę go już nigdy widzieć, a będę musiała za niego wyjść. I nie mogę nikomu powiedzieć, bo nie uwierzą mi. Co ja mam zrobić??? Czuję się brudna, zhańbiona. Wampiry nie czują bólu, ale ja czułam wszystko. WSZYSTKO.                                                                           Siedziałam ubrana w dżinsy i golf na łóżku. Nogi miałam podciągnięte pod szyję, a głowę opartą o kolana. Nie wiedziałam co robić. Nie chciałam schodzić i udawać, że wszystko jest w porządku. Bo nic nie jest !!! Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich mój ojciec.
- Córko czy coś nie tak ?-spytał przyglądając mi się. Poczułam słone łzy w oczach, ale zatrzymałam je.
- Źle się czuję. Chyba wypiłam nie świeżą krew- skłamałam.- Jak mi się polepszy to zejdę- obiecałam.
- Dobrze, ale gdyby coś to wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim, tak ?-spytał przyglądając mi się.
- Tak ? Chłopak, którego wybrałeś na mojego męża, wczoraj mnie przeleciał, choć tego nie chciałam. - pomyślałam, ale na głos powiedziałam tylko:
- Dobrze. - tata wyszedł,a ja zostałam sama. Nie chciałam wychodzić. Chciałam uciec jak najdalej od Kaspiana !!! Od tego życia ! Od tego co mi zrobił !!! Jednak to było nie wykonalne...
                                                               ***************************************
                                      W tym samym czasie na obrzeżach miasta....
    Fabian siedział na pniu drzewa nie mogąc pozbierać myśli. Nie mógł spać całą noc. Przeczuwał, że z Violet dzieję się coś złego. Po wczorajszej kłótni nie mógł dać sobie spokoju. Wiedział, że książe jest impulsywny.Że może się to źle skończyć. Jednak wrócił do miasta. Nie mógł spać całą noc, bo nawiedzały go koszmary na temat Violet. A tera siedział na pniu i myślał co zrobić.
- Nie zrezygnuję z niej-powiedział sam do siebie.
 Nagle z lasu wyłonił się chłopak. Przystojny, wysoki i dobrze zbudowany. Jego brązowe włosy mierzwił wiatr.
- Książę- powiedział Fabian i wymuszenie się ukłonił.
- Nie powinieneś wczoraj przychodzić  na bal. A już tym bardziej obmacywać moją narzeczoną- powiedział Kaspian stając przed Fabianem.
- Nie obmacywałem jej.- zaprzeczył Fabian.
- Nie kłam ! Zapłacisz, za to co jej zrobiłeś- powiedział i jednym szybkim ruchem wbił się w jego szyję....
                                               **********************************
                         Następnego dnia po południu ogarnęłam się . Emocje ukryłam głęboko w sobie. Ubrałam się i zeszłam do jadalni po krew. Kiedy piłam myślałam o wszystkim tylko nie o Kaspianie w tamtą noc. Musiałam o tym zapomnieć, po prostu musiałam !!!
Wychodząc spotkałam Kaspiana rozmawiającego z moimi rodzicami i swoim ojcem. Podeszłam z uśmiechem i stanęłam obok Kaspiana. Objął mnie jedną ręką w pasie, a mnie przypomniał się ten ból. Zapanowałam nad sobą i pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się.
- Tak więc, myślimy aby wasz ślub odbył się w grudniu- powiedziała mama.
-Ale to za 4 miesiące. Nie za szybko. Przecież przygotowania... Goście, wszystko- zaprzeczyłam. Chciałam jak najbardziej przeciągać wyjście za mąż.
- Kochanie zdążymy, ze wszystkim- mówiła mama z szerokim uśmiechem.
- Kochanie, nie martw się. Wybierzesz jaką tylko chcesz suknię i dodatki. Miejsce także możesz wybrać- powiedział Kaspian całując mnie  czoło. Chciałam się wyrwać. Uciec, ale stałam uśmiechając się, aby nie rozpłakać. Nie ! Nie mogę !!!
- Córko, czy na pewno dobrze się czujesz ?-spytał tata przyglądając mi się. Wzniosłam mury w swojej głowie, aby nikt nie mógł do niej wejść.
- Może lepiej się położysz. Odprowadzę cię najdroższa- powiedział Kaspian. Kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się. Kaspian prowadził mnie na górę milcząc. Zatrzymał się przy moich drzwiach. Otworzył je i wskazał gestem abym weszła. Nie ! Nie znowu ! Nic nie zrobiłam !
Przestraszona weszłam do środka zerkając na Kaspiana. Nie uśmiechał się tylko patrzył na swoje buty. Co jest ? Stanęłam na środku pokoju czekając, aż podejdzie i .......... Drzwi zamknęły się, a ja nie wytrzymałam i odwróciłam się. Stał oparty o drzwi patrząc na swoje buty. Cofnęłam się o krok. Podniósł wzrok i wyprostował się. Spiłam się cała i cofnęłam o kolejny krok. Wpatrywał się we mnie. Nie mogłam niczego wyczytać z jego twarzy.Zrobił krok w moją stronę, a ja cała zesztywniałam. Zbliżał się powoli  wpatrując we mnie z twarzą jak z kamienia. Stanął tuż przede mną i dotknął mojego policzka. Wspomnienia zaczęły napływać, ale starałam się opanować. Nagle przyciągnął mnie do siebie... Przytulił mnie i schował głowę w moje włosy. Oddychał szybko i nierówno.Stałam przytulona do jego ciała nie wiedząc co zrobić.
- Przepraszam- wydusił z głową schowaną w moich włosach. Nie wiedziałam co zrobić. Chciałam go odepchnąć. - Jest szansa, abyś mi wybaczyła ?- spytał stając prosto i puszczając mnie. Cofnęłam się o krok.
- Raczej nie.- powiedziałam i poczułam łzy w oczach. Patrząc na niego przypominałam sobie wszystko. Jęknął cicho i opuścił głowę.
- Prosiłam. Błagałam cię ! Abyś przestał! .... A ty..... i tak to zrobiłeś ! Nawet nie wiesz co ja teraz czuje ! Jak to bolało i boli !!! A teraz mówisz głupie "przepraszam" !?!?!- Wybuchłam. Miałam jedną szansę, aby wyrzucić to z siebie. Przyglądał mi się.
- Ja.... nie wiem co się stało.... Nie wiem co się ze mną działo-powiedział cicho.
- Nie pieprz bzdur ! Dobrze wiesz. Całowałeś mnie, a potem zacząłeś rozbierać. Mówiłam, że nie chce, ale ty brnąłeś dalej !!! Związałeś mnie ! Ale to nie jest najgorsze... Ty mnie zgwałciłeś !!!-krzyknęłam drżącym głosem. Jedna łza poleciała po moim policzku, resztę powstrzymałam.
- Nie chciałem- powiedział robiąc krok do mnie. Cofnęłam się i zatrzymałam go gestem dłoni.
- Przestań łżeć ! Pamiętam wszystko ! Choć wolałabym nie ! Mówiłeś inne rzeczy !!!-powiedziałam.- Czego ty chcesz ?!?! Nie umiem zapomnieć ! Nie potrafię. Nigdy nie czułam bólu, a teraz czuję go cały czas !!! Jak ty chcesz abym ci wybaczyła ?!?!? Myślałam, że jesteś inny. Że mogę ci ufać, ale ty jesteś potworem !!!- krzyknęłam. Chciał coś powiedzieć, ale przerwałam mu- Wyjdź !- wyszedł bez słowa z nisko spuszczoną głową. Co to miało być ? Poczułam łzy w oczach. Nie nie będę beczeć !!! Położyłam się na łóżku i schowałam głowę w poduszkę. Wspomnienia mnie naszły. Pocałunki Kaspiana. Rozdarcie sukienki. Moje prośby. Przywiązanie mnie.... Gwałcenie mnie. Moje błagania i płacz. Odwrócenie na brzuch. Mój szloch. Znów.... Przestanie.
I przez cały czas to jego rozbawienie ! Nienawidzę tego. Nienawidzę go. Tego co zrobił !!!
            Leżałam tak parę godzin starając się opanować. W końcu wstałam. Było coś po północy. Zauważyłam jakiś ruch na balkonie. Chłopak... wampir... Pachniał słodko i miętą. Otworzyłam balkonowe drzwi wychodząc na balkon. Stał tam. Oparty o balustradę wpatrywał się we mnie. Wyglądał tak samo. Blond włosy i niebieskie oczy wpatrujące się we mnie. Jednak było w nim coś innego. Zapach i skóra. Blada jak moja.... Nie!!!
- Violet...-powiedział wyciągając do mnie dłoń. Stałam jak zkamieniała. Jak to możliwe ? Jakim cudem ? Kto go przemienił ?!?!?
- Przepraszam za mój wybuch. Nie chciałem... Ja tak nie myślę...- powiedział robiąc krok w moją stronę.- Po prostu moje serce pękło kiedy powiedziałaś mu "tak"- skończył. Nie wiedziałam co robić. Nie miałam odwagi do niego podejść. Bałam się. Wiem, że to Fabian, ale bałam się ! Nie ufałam chłopakom ! Moja dłoń powędrowała do naszyjnika. Nie zdjęłam go ani razu. Nawet... wtedy!  Fabian uśmiechnął się lekko i zbliżył jeszcze bardziej.
- Wybacz mi- powiedział stając przede mną.
- Nie mam czego. -odezwałam się wreszcie.
- Ale jakim cudem ?-spytałam jąkając się.
- Jestem wampirem ? Przemienił mnie twój narzeczony. Tylko nie wiem dlaczego-powiedział, a we mnie wezbrała złość. Jak on śmiał ! Nie dość, że zrobił mi to ! To jeszcze zrobił z Fabiana wampira !
- Przepraszam. Nie chciałam, aby coś ci się stało- powiedziałam- Wiem, że nienawdzisz naszej rasy. I wiem, że nie chciałeś być wampirem- dodałam.
- Nie chciałem. Ale poznałem ciebie. I chcę być z tobą wieczność, a teraz to jest możliwe- powiedział dotykając moje policzka. Cofnęłam się o krok. To Fabian ! On ci nic nie zrobi ! To nie jest Kaspian!- powtarzałam cały czas.
- Co się stało ?- spytał. Milczałam nie mogłam powiedzieć. Nie umiałam !- Violet powiedz mi co się stało- powiedział twardo acz spokojnie Fabian. Nie udało mi się powstrzymać łez. Słone leciały po moich policzkach. Podszedł do mnie jeszcze bliżej i otarł je kciukiem. Stałam jak posąg. Nie mogłam się ruszyć. Sparaliżował mnie strach. Fabian nachylił się. Przed oczami stanął mi Kaspian rozbierający mnie.
- Proszę nie- powiedziałam. Fabian podniósł głowę i przyjrzał się moim załzawionym oczom.
- Zabiję go- powiedział ruszając do pokoju. Złapałam go za nadgarstek.
- Nie. Proszę cię.-powiedziałam. Odwrócił się do mnie twarzą. Nie wytrzymałam. To mój Fabian ! Nie Kaspian ! Wpadłam mu w ramiona i wtuliłam w jego twardą klatę. Objął mnie rękoma i zaczął masować po plecach. Chwyciłam się jego jak najmocniej i wtuliłam w niego.
- Zabiję go, za to, że cię tknął- powiedział tuląc mnie. Podniosłam głowę. Uśmiechnęłam się lekko.
 - Nie. Fabian to nic nie da. Król każe cię zabić, a ja nie chcę cię stracić. Nie mogę- powiedziałam z powrotem się w niego wtulając.
- Musi za to zapłacić. Nie możesz za niego wyjść. Powiedz mi czy ty go kochasz ?- spytał spokojnie.
- Nie. Oczywiście, że nie. Tylko ciebie kocham, ale jeżeli za niego nie wyjdę będzie wojna- powiedziałam wpatrując się w jego niebieskie oczy.
- Nie możesz za niego wyjść. Co jeżeli znów to zrobi ? Nie pozwolę- powiedział tuląc mnie jeszcze mocniej.- Nie pozwolę ci z nim zostać samą- dodał.
- To co mamy zrobić ?-spytałam. Schowałam twarz w jego klatę. Oddychał szybciej.
- Ucieknijmy- powiedział Fabian ............
                                                   Przepraszam za błędy. Czekam na wasze komentarze. Mam nadzieję, że udał się rozdział. Następny dodam do piątku, a potem się zobaczy. No niestety. Trzeba będzie wrócić do szkoły. :/ Ale postaram się dodać choć dwa razy w tygodniu :D  
                                         

3 komentarze:

  1. Świetne! Czytałam z zapartym tchem!
    Wierze jednak w niewinność Kaspiana, może jestem dziwna, ale skoro Violet może czuć, choć jest wampirem i nie powinna, to może i z Kaspianem się coś dzieje :D Ten kamień w naszyjniku mnie nurtuje :D
    Super to jest :D
    Czekam na więcej :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,że się podoba. Następny powinnam dodać do weekendu :D

      Usuń
    2. super :D czekam z niecierpliwością :D

      Usuń