piątek, 22 sierpnia 2014

                              Cz.4. Wampirze królestwo

        Biegłam na oślep dwa razy wpadając na służących. Wleciałam do ogrodu i niczym strzała pognałam w najdalszy zakątek. Usiadłam pod płaczącą wierzbą, której gałęzie sięgały do ziemi i zasłaniały środek . Podciągnęłam nogi do szyi i otępiała patrzyłam na swoje trampki teraz ubrudzone trawą i ziemią. Chcą abym wyszła za Kaspiana.... Ja go nie kocham, a poza tym nie myślałam o ślubie. Jestem wampirem co znaczy, że jak wyjdę za mąż to już na wieczność. Nie ma czegoś takiego jak rozwód. Uwolniłaby mnie tylko śmierć !  Ja nie kocham Kaspiana. Lubię go, ale nie w ten sposób ! To w ludzkim chłopcu się zakochałam ! Ale czy to z wojną to na poważnie ? Tata nie brzmiał jakby przesadzał. Poza tym wiem, że nie jest pomiędzy królestwami dobrze. Wampiry buntują się i zabijają ludzi. Najczęściej tamtejsze wampiry zabijają ludzi z naszego królestwa. Ale czy jest, aż tak źle, że grozi nam wojna ??? Wampiry są świetne w walce i łatwo im się zwycięża, ale gdy przeciwnikami są także wampiry sprawa jest gorsza. Obydwaj przeciwnicy są szybcy, zdolni, bezskrupułów i.... nieśmiertelni. A wątpię, aby jakiś wampir dałby tak po prostu wbić sobie kołek w serce. Byłaby masakra. Pełno krwi, części ciała. Śmierć niewinnych. Najwięcej zginęłoby dzieci.Niewinnych dzieci.... Przed oczami stanął mi obraz. Dwór z wampirami. Dorośli walczą. Wampiry padają z kołkami w sercu.Nie wiadomo, kto od którego króla. Matki uciekają chroniąc swoje pociechy. Małe wampirki walczą i patrzą jak ich rodzice giną lub zabijają... Potem wampiry w mieście. Spalają domy, stragany i sklepy. Na ulicach mnóstwo krwi, części ciała. Słychać krzyki, błagalne jęki, ssanie i płacz dzieci. Dzieci, które patrzą jak giną ich rodzice, a potem one same przerażone umierają. Wampiry nie zważając na błagania i krzyki, zabijają. Wyrywają kończyny delektując się bólem. Inne skręcają kark i piją z umarłego krew, a jeszcze inne piją ją słuchając okrzyków bólu, jęków i płaczu. Dzieci biegają uciekając, na marne. Kobiety usiłujące własnym ciałem uratować potomstwo.  Ich krzyki i błagania. Krzyki zawodzące i sprawiające, że pęka mi serce. Błagania, o oszczędzenie dzieci. I ... gwałty. Wampiry bez skrupułów wywlekają córki i na oczach rodziców gwałcą je,a potem zabijają. Brudne, ciała, niektóre w częściach...Wszędzie ogień i krew !!!
        Przebiegły mnie dreszcze i otrząsnęłam się z wizji. Potrząsnęłam głową, chcąc pozbyć się obrazu przerażonych matek i dzieci. Gwałcone dziewczyny w moim wieku. Pozabijani ludzie. Krew.... Zaczęłam mocniej trząść głową. Wiedziałam, że to nie żarty. Jeżeli czegoś nie zrobię dojdzie do wojny. A ona będzie wyglądała mniej więcej tak. Tylko nie wiadomo,która strona wygra.... Nie mogę do tego dopuścić. Jestem wampirzą księżniczką i moim obowiązkiem jest dbać o dobro królestwa, jako przyszła królowa muszę to zrobić !!!
                                        ****************************************
             Szłam spięta do gabinetu ojca. Wczoraj nie miałam siły mu o tym powiedzieć. Biegałam po lesie starając się zapomnieć o wszystkim związanym z Fabianem. Na marne. Wiem, że powinnam pozbyć się naszyjnika od niego, ale nie umiałam. Ukryłam go pod moim topem. Na prawym nadgarstku miałam bransoletkę od Kaspiana. Może z czasem pokocham go.Z resztą nie mam wyjścia. Inaczej zginą wampiry i ludzie. Zginie Fabian ! Przez całą noc śniły mi się koszmary o wojnie wampirów.  Wiem,że to dziwne,bo chyba jeszcze nigdy nie miałam snu. Były takie realne, że bałam się, że zaraz zobaczę martwego Fabiana....
 Zobaczyłam. Walczył z jednym z wampirów z królestwa Blackwellów. Prawie udało mu się go zabić, ale wtedy drugi wampir złapał jego kuzynkę Wiktorię i zaczął pić jej krew. Obmacywał małą dziewczynkę, a ta krzyczała, płakała i wołała Fabiana. Próbował do niej dojść, ale wtedy inny wampir zagrodził mu drogę.Wiktoria przestała krzyczeć. Jej ciało zwiotczało. Umarła. Fabian zaczął krzyczeć, a wtedy wampir brutalnie skręcił mu kark.  
Obudziłam się wtedy cała mokra i przerażona. Jak to możliwe, że śniłam ?! Wampiry nie śnią! Nie potrafimy tak głęboko zasnąć. A jednak.... ja śniłam, choć wolałabym nie. Te obrazy cały czas mi się przypominały. Wiedziałam, że dobrze robię. Inaczej zginą niewinni.
Niepewna stanęłam przed drzwiami gabinetu. Słyszałam ojca rozmowę z kimś. Nie mogę się wycofać. Byłabym egoistką, gdybym powiedziała, że nie zrobię tego. Taka moja rola. Muszę robić wszystko,aby nie ginęli niewinni....
Pchnęłam drzwi i zobaczyłam ojca siedzącego za biurkiem. Naprzeciw niego siedział... Kaspian. Na mój widok książę uśmiechnął się i wstał ukłaniając się. Ojciec przyglądał mi się jakby bał się, że zaraz wybuchnę. Miałam ochotę, bo byłam zła. O to, że prawie zabił Fabiana. O to, że nic nie powiedział mi o tym, że mam wyjść za mąż. Ale złość zdusiłam w sobie. Uśmiechnęłam się i dygnęłam. Kaspian ustąpił mi krzesła, a sam przysunął sobie jedno i opadł na nim obok mnie.
- Czemu zaszczyciłaś nas swoją obecnością córko ?- zapytał tata przyglądając mi się uważnie.
- Przemyślałam wszystko, o czym wczoraj rozmawialiśmy i masz rację- powiedziałam, nie wiedząc jak się zachować przy Kaspianie.
- Jeżeli nie chcesz to nie musisz - powiedział od razu Kaspian. Czyli on także wiedział, że mamy być małżeństwem. Muszę kłamać. Muszę ! Inaczej nie uwierzy mi i dojdzie do wojny.
- Czy książę wie coś o dziewczynach ?-zapytałam chcąc zrobić trochę luźniejszą atmosferę- Bo my, dziewczyny raczej nie mówimy otwarcie chłopakom, że szalejemy za nimi- powiedziałam. Miałam nadzieję, że zrozumie i uwierzy. Uśmiechnął się do mnie i ucałował moją dłoń. Ojciec także odetchnął z ulgą.
- Świetnie. Na prawdę pasujecie do siebie- powiedział król przyglądając nam się. Spuściłam wzrok i zaczęłam bawić się bransoletką. Uśmiechnęłam się zażenowana. Kaspian splótł swoją dłoń z moją.
- Zawiadomię twego ojca i mą żonę. Na pewno się ucieszą. Zorganizujemy bal z okazji waszych zaręczyn- postanowił ojciec.
- Wasza wysokość czy mogę odejść z.... moją partnerką ?-zapytał Kaspian. Łatwo mu to przyszło. Mój ojciec cały czas mówił, że nie mam się spieszyć, a teraz chce mnie wydać za mąż w wieku osiemnastu lat ? Bardzo mądre....
- Tak. Bawcie się dobrze- powiedział tata. Kapian wstał,a ja za nim. Wyszliśmy trzymając się za rękę. Co ja wyprawiam ? To nie jest Fabian ! Ale nie mogę się wycofać. Nie mogę.
Przywołałam na twarz uśmiech i pozwoliłam mu się prowadzić przez ogród. W końcu zatrzymał się i przyciągnął mnie do siebie. Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej. Objął mnie w tali i przypatrywał mi się. Chciałam się wyrwać, ale wiedziałam, że nie mogę. Wtedy od razu zrozumiałby, że to ściema. Musiałam udawać zakochaną w nim...
Pochylił się i nasze wargi się zatchnęły. Pachniał metalem, solą i wodą kolońską. Całował mnie rozchylając wargi,a jego język błagał abym wpuściła go do środka. Nie chciałam tego, ale zrobiłam. Zaczął językiem jeździć po moim, a potem po mych kłach. Czułam się winna. Że go okłamuję. Że udaję. Że całuję się z nim choć to Fabiana kocham. Jednak musiałam słuchać rozumu. To jest dobre. Będąc z człowiekiem doprowadziłabym do wojny....
Odsunęłam głowę. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy. Wtuliłam twarz w jego umięśniony tors,a on zaczął masować moje plecy. Nie mogę być tak krucha. Jestem wampirem i jestem twarda jak głaz !!! Przywołałam na twarz nie śmiały uśmiech i podniosłam głowę patrząc w jego oczy.
- Nie wiesz ile o tym marzyłam- skłamałam bez zająknięcia. Wziął moją twarz w dłonie i pocałował z czubek głowy.
- Marzenia się spełniają- szepnął.- Muszę iść porozmawiać z ojcem, ale przyjdę do ciebie potem, okej?- spytał.
- W sensie do pokoju ? Co chcesz zrobić?- pomyślałam, ale nie powiedziałam tego. Kiwnęłam głową z szerszym uśmiechem. Pocałował mnie w polik po czym zniknął. Stałam przez chwilę otępiała tym co się stało. Tak łatwo przyszło mi go nabrać ? Uwierzył ? Tak łatwo przyszło mi kłamanie ?! Ludzie co się ze mną dzieje?! Nigdy nie kłamałam, a na pewno nie z taką łatwością.
Ruszyłam się i poszłam do zamku. Nie ma co. Tak teraz będzie wyglądać moje życie. Będę mężatką z kimś kogo nie kocham. Będę kłamała i oszukiwała swoje serce. Będę.... wiecznie kłamać ! Nic innego mi nie zostało. Może z czasem pokocham go ? Może po ślubie ? A może gdy.... Chwila czy ja mam to z nim zrobić ??? Nie myślałam, o tym. Ale będę musiała. Nie mogę po ślubie być dziewicą. Tak czy siak to zrobimy. Czy tego chce czy nie ! Muszę !!! Nie mogę wiecznie myśleć o Fabianie. On jest człowiekiem i umrze ze starości. Koniec muszę przestać !!! Od teraz jestem dziewczyną Kaspiana, a już wkrótce jego narzeczoną i żoną.
Nawet nie zdałam sobie sprawy, że doszłam do drzwi swojego pokoju. Spojrzałam na półkę z książkami. Ja muszę wychodzić za mąż, a on ma jakieś sekrety!? Mam prawo wiedzieć !
Stanęłam przed półką i pociągnęłam za książkę w zielonej oprawie....
Półka odsunęła się i ukazała kamienne schody. Oświetlały je tylko pochodnie w ścianie. Raz kozie śmierć....
Ruszyłam schodami do góry, starając się nie fantazjować co tam zobaczę. Co takiego może ukrywać mój ojciec ? Jakieś potwory ? A może ma jakieś laboratorium ?
 Schody się skończyły i ujrzałam duże dębowe drzwi.  Otworzyłam je i rozejrzałam. Duży pokój z kamiennymi ścianami i podłogami. Na środku stał duży stół, a na nim mnóstwo różnych broni i innych sprzętów. Pod ścianą stały półki z książkami, Były jeszcze dwa inne przejścia zamknięte drzwiami. Zaczęłam przechadzać się po pokoju gdy jedne drzwi otworzyły się i stanął w nich wysoki czarnowłosy mężczyzna. Miał na sobie pelerynę,a we włosach widziałam trochę brokatu. Jego paznokcie miały czerwony kolor, a na oczach także był.... brokat. Co to ma być ?
Mężczyzna oparł się o framugę drzwi i przyglądał mi się z głupim uśmieszkiem.
- Kim jesteś ?- spytałam. To go ojciec ukrywał ? Po co ???
- Magnus Bane. - powiedział kłaniając się.
- Co tu robisz ?
- Właściwie, to ja powinienem cię o to pytać -odpowiedział Magnus.
-  Jesteś.... czarownikiem- stwierdziłam. Klasnął w dłonie z których posypało się trochę brokatu.
- Brawo. Zgadujemy dalej. Lubię zgadywanki.- powiedział czarownik.- Co to jest duże, białe i okragłe ?- spytał.
- Nie gram z tobą. Chce wiedzieć czemu tu jesteś- powiedziałam krzyżując ręce na piersi.
- To bardzo proste. Wynajął mnie twój ojciec- powiedział z chytrym uśmieszkiem.
- Mój ojciec nie jest gejem !- krzyknęłam zła.
- Ja nic takiego nie powiedziałem. - wzniósł ręce w obronnym geście.- Wynajął mnie abym odnalazł jednego demona. Trochę mnie to nudzi, bo nie potrafi go opisać- powiedział znudzony ziewając.
- Kłamiesz. Po co mój ojciec miałby szukać demona ?-spytałam oschłym tonem. Nie chce mi się wierzyć, że mój ojciec wynajmowałby czarownika aby przywoływać demona. Po co ?! To nie ma sensu.
-  Bo chce aby zdjął klątwę- odpowiedział wzruszając ramionami i opadł na sofę pod ścianą. Nie było jej tu wcześniej.
- Niby jaką ?- spytałam podchodząc bliżej.
- Nudzi mi się tu samemu. I nie chce gadać o pracy. Może porobimy coś innego ?- odezwał się zakładając ręce za głowę i przyglądając mi się z rozbawieniem.
- Jaką klątwę ?- nalegałam. Nie odpuszczę.
- Zarzuconą przez demona.- odpowiedział krótko.- Nie mogę ci zdradzić jaka i na kogo jest rzucona, bo zabronił mi tego twój ojciec.Więc wybacz, cukiereczku- powiedział uśmiechając się.
- Nie jestem cukiereczkiem. I i tak się dowiem!- zapowiedziałam i obróciłam się na pięcie. Myśląc, że krzyknie za mną i powie prawdę ruszyłam do drzwi. On jednak milczał. Czułam, że mi się przygląda z rozbawieniem. Doszłam do drzwi. Nic nie powiedział. Nie mogę się odwrócić ! Wyszłam i zaczęłam schodzić po schodach. Nic ! Zeszłam i wyszłam na korytarz. Co za cham z tego Magnusa ! Co za klątwa ?! I ja kto rzucona przez demona ?! To bez sensu!!!
            Usiadłam na łóżku i podciągnęłam nogi pod szyję. Nie wiem co myśleć. Ten czarownik.... nie kłamał. Mówił tak swobodnie. Poza tym ojciec faktycznie ukrywał go .Dlaczego nie powiedział nic o Magnusie czy kątwie ?!?!? Nie rozumiem...
                                                      ***************************************
                     Następne dni mijały na przygotowaniach do balu zaręczynowego.  Nie poszłam do Magnusa. Moja duma mi na to nie pozwoliła. Całe dnie spędzałam na udawaniu zachwyconej z powodu zaręczyn. Spacerowałam z Kaspianem gdzie więcej było pocałunków niż słów. Wiedziałam, że muszę to robić. Coraz łatwiej mi się to robiło. Już prawie nie czułam żalu.  Kaspian wydawał się zadowolony, że może się całować choć nie raz chciałby pójść dalej.Zawsze miałam tą samą wymówkę "- Nie chcę się spieszyć". Działało.
               Teraz siedziałam na łóżku w samej czarnej, koronkowej bieliźnie. Obok leżała piękna czerwona sukienka na bal. Miałam jeszcze ostatnie chwile wolności, a potem przyjdzie Kaspian i bal się rozpocznie.Westchnęłam i wstałam. Założyłam czerwoną kreacje bez ramiączek.  Założyłam czerwone pantofle i uczesałam włosy.  Zapięłam bransoletkę od Kaspiana. Naszyjnik od Fabiana cały czas spoczywał na moim dekolcie. Nie rozstawałam się z nim od urodzin.Na szyi zapięłam jeszcze diamentowy naszyjnik od rodziców, który zasłonił ten od Fabiana. Przejrzałam się w lustrze.
- Za parę chwil będziesz narzeczoną Kaspiana Blackwella.-powiedziałam do siebie w lustrze- Powinnaś się cieszyć. Uśmiech- rozkazałam samej sobie. Przywołałam na twarz szeroki uśmiech. Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
Kaspian miał na sobie dopasowany czarny garnitur i spodnie. Uśmiechnął się na mój widok.
- Pięknie wyglądasz- powiedział podając mi dłoń. Przyjęłam ją i poprowadził mnie korytarzem. Na schodach czekali moi rodzice i ojciec Kaspiana. Uśmiechnął się do mnie.
Pierwsi ruszyli moi rodzice,a potem król Vladmir ze swoją blond włosą partnerką. A następnie.... Ja i Kaspian.  Stanęliśmy na podium dla rodziny królewskiej i słuchaliśmy jak przemawia mój ojciec.
- Miło mi was wszystkich gościć. Mamy nadzieję, że wam wszystko pasuję. - rzekł król...
 Bal rozpoczął taniec moich rodziców, wraz z królem Vladmirem i jego partnerką. Także ja i Kaspian tańczyliśmy.  Trzymał dłoń na mojej tali, a ja na jego ramieniu.
      -Jestem z ciebie dumny- rzekł mój ojciec gdy tańczyłam z nim walca.
- Zawsze powtarzasz, że muszę myśleć o królestwie. I tak robię. Byłabym egoistką gdybym zadawała się z człowiekiem. Poza tym zapomniałam o nim- powiedziałam. Skłamałam mu w żywe oczy bez zająknięcia. Robię się w tym coraz lepsza. Tylko nie wiem czy powinnam się z tego powodu cieszyć czy płakać ?
- Nie chciałem. Gdyby było inne wyjście, na pewno nie kazałbym ci tego robić. Obiecuję nie mieć już przed tobą sekretów- rzekł ojciec.
- Tak ? A co z Magnusem ? Klątwą ??? Powiesz o co chodzi ?- spytałam w myślach. Nie powiedziałam tego. Nie czas na to. Kiedy będzie spokojniej wtedy wygarnę mu wszystko. Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
- Mam nadzieję, że zawsze będziesz ze mnie dumny...
Po tańcu z moim ojcem przyszedł czas na króla Vladmira. Objął mnie  tali i prowadził w rytm muzyki. Rozglądałam się po sali nie wiedząc czemu.
- Podoba ci się bal ?-spytał król Vladmir. Spojrzałam na niego. Wszyscy wiedzieli, że Kaspian ma mi się oświadczyć, a ja miałam udawać, że nic nie wiem.
- Jest piękny- powiedziałam z uśmiechem. W tłumie wypatrzyłam blond włosy. To niemożliwe ! A jednak ! Stał pod ścianą w jednym kącie. Ubrany w garnitur ten sam co na moich urodzinach. Przyglądał mi się ukrycie. W jego oczach widziałam zaskoczenie, ból, żal, smutek i... miłość. Czy on musi tu być ? Nie jest mi łatwiej. Kto go zaprosił ?!
- Mam nadzieję, że zachowasz się rozsądnie-rzekł król. A wtedy muzyka zmieniła się,a ja wróciłam do tańczenia z Kapianem. Przyciągnął mnie bliżej. Wpatrywałam się w niego, ale nie raz zerkałam na chłopaka w kącie. W pewnym momencie muzyka ucichła, a Kaspian uklęknął przede mną na jedno kolano. Wszyscy goście ucichli i stanęli.
- Violet Varnon czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie ?-spytał Kaspian trzymając w ręce pudełko z pierścionkiem. Wszyscy wstrzymali oddech czekając na moją odpowiedź. Uśmiechnęłam się szeroko. Czułam, że Fabian przygląda mi się i także czeka na odpowiedź. "Przepraszam" powiedziałam w myślach chcąc aby to usłyszał. Wpatrzyłam się w Kaspiana.
- Tak- skłamałam bez wahania i z szerokim uśmiechem. Włożył mi na palec pierścionek z diamentem, a potem złapał w pasie i podniósł nad ziemię. Obrócił się wirując ze mną, a potem delikatnie opuszczając na ziemie. Położyłam dłonie na jego szyi, a on pochylił się.... i pocałował mnie. Usłyszałam westchnienia i ciche wiwaty, które stawały się głośniejsze. Kątem oka dostrzegłam, że Fabian wychodzi. Całowałam się z Kaspianem w duszy płacząc i krzycząc. W końcu odsunął  się, ale nadal obejmował mnie. Wyszukałam ojca, który uśmiechał się. Nadal we mnie nie wierzył. Myślał, że nie sprostam zadaniu. Powinnam. Robię wszystko dla królestwa, a on ukrywa przede mną czarownika i jakąś klątwę !!!
 Po burzy oklasków i gratulacji miałam dość. Kłamstwo zżerało mnie od środka. Musiałam odpocząć.
- Przejdę się na dwór. Zaraz wracam- szepnęłam do Kaspiana gdy staliśmy przy naszych rodzicach. Pocałowałam go w polik i ruszyłam do drzwi.
Kiedy wiedziałam, że mnie nikt nie widzi usiadłam na ławce i spojrzałam na pierścionek. Co ja wyprawiam ??? To nie jego kocham ? Ale nie mogę teraz się wycofać ! Moja dłoń mechanicznie zawędrowała do serca na moim dekolcie. Westchnęłam... Wiem jak go ranię. Jak siebie ranię. Jak oszukuję wszystkich, a już na pewno siebie. Podniosłam się i zobaczyłam Go. Szedł do muru. Co on miał zamiar zrobić? Ruszyłam w jego stronę. Stanął przed murem i ze złością walnął w niego pięścią. Zrobił to jeszcze dwa razy, aż dobiegłam i złapałam za jego rękę. Była podrapana i krwawiła.
- Co ty robisz ?-spytałam przyglądając mu się,
- Ty mi powiedz !  Myślałem, że coś między nami jest ! A ty z tym księciem!- krzyknął wyrywając dłoń i cofając się o krok.
- Fabian... Ja.... nie zrozumiesz....- jąkałam się. Przyglądał mi się z bólem i zimnem, którego nigdy nie widziałam. Zero miłości, którą zawsze w nim widziałam.
- Powiedz mi czy ty go kochasz !?!-krzyknął zły. Jego ton był zimny jak lód. Nie umiałam odpowiedzieć. Nie mogłam !
- Zresztą nieważne- powiedział wzruszając ramionami- Głupi myślałem, że jesteś inna. Moje gratulacje pani! Życzę szczęścia na tej drodze!- powiedział i ukłonił się. Obszedł mnie i ruszył do bramy. Jak on mógł !?!?.....
                                                 Czekam na wasze komentarze. Mam nadzieję, że się podoba. Kolejny będzie jakoś do środy, czwartku :D Bardzo was proszę komentujcie :) Naprawdę wasze komentarze mnie motywują, więc proszę komentujcie :)

5 komentarzy:

  1. to jest boskie :D
    nie mogłam się oderwać i czekam na więcej :D
    weny życzę :D
    zdradzisz z kim będzie Violet?
    Błagam!
    mówiłam już że świetnie piszesz?
    zapraszam do mnie :D
    Serafin's diary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdradzę ! Wszystko się wyjaśni w następnych częściach :D
      Dziękuje :P

      Usuń
  2. OMG *-* Nie wierzę.
    Ok, wreszcie dostałam się do internetu na komputerze ;) Mogę więc skomentować.
    Jak już mówiłam nie lubię klimatów wampirycznych, klątw itd. ale czytam i... nie wierzę :) Cudowna historia. Spokojnie możesz się wziąć za napisanie czegoś większego [czyt. książki] :)
    Dlaczego czuję, że Kaspian okaże się brutalem, którego zabiją kołkiem w serce??? Daj jej połączyć się z Fabianem ;)
    Czekam na nn ;)

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Nie wiem nie wiem. :D Dziękuje. Myślę nad napisaniem czegoś dłuższego, ale puki co mam jeden rozdział i troszkę, więc narazie odpada :) Kaspia, brutalem ? Może :P Zobaczymy. Wszystko okaże się w następnych częściach :*
      Dziękuje, żelki dam siostrze :* <3

      Usuń