poniedziałek, 18 sierpnia 2014

                  Cz.2. Wampirze królestwo

     Nie wiedziałam co robić. Wczoraj tak dobrze rozmawiało mi się z Fabianem. Chciałam zostać z nim dłużej. Dużo dłużej. Ale wiedziałam, że nie powinnam. W ogóle nie powinnam do niego iść, ale poszłam. Nie mogłam się powstrzymać nie wiem co się ze mną dzieję.
A teraz chodziłam po zamku ubrana w krótkie czarne spodenki i czerwoną bokserkę oraz trampki. Oto wampirza księżniczka 21 wieku !  Ojciec był zajęty, tak jak matka. Oboje szykowali mój bal. Zastanawiałam się.... czy nie zaprosić Fabiana. To w końcu moje osiemnaste urodziny. Mam prawo do zaproszenia przyjaciół. Poza tym kolejne urodziny, które będę hucznie obchodzić to 100. A wątpię aby tego dożył.....
 Skoro nikt mnie nie pilnuję to mogę robić co chce.
Wyszłam przez główne drzwi i skierowałam się do muru zamku. Chciałam pójść do lasu. Byłam już prawie pełnoletnia. Jutro miałam stać się dorosła.
Doszłam do muru. Straż stała przy bramie i na wieżyczkach, ale nie zwrócili na mnie uwagi. Nie męczyłam się z wspinaczką. Uklęknęłam i wybiłam się wysoko ponad mur. Przeleciałam kawałek i wylądowałam na klęczkach, pomiędzy drzewami. Rozejrzałam się. Nie byłam tu długo. Zieleń na liściach i trawie była piękna. Widziałam małe pajączki robiące sieć na gałązkach krzewów jagód. Węża schowanego w cieniu. Syczał na mnie, ale jakoś się tym nie przejęłam. Mrówki szły do mrowiska z malutkimi ziarenkami na plecach. W oddali usłyszałam dźwięk łamanej gałęzi. Wciągnęłam zapach chcąc wiedzieć kto idzie. Nie człowiek... Nie to... wilk. Wyłonił się za drzew chwilę potem warcząc i obnażając kły. Tak chce się bawić. Wystawiłam kły i pochyliłam się. Wiedziałam, że moje oczy zmieniły kolor na czerwony. Zwierzę zaskomlało i uciekło za drzewa. Nie chciałam go gonić, choć moja wampirza natura miała na to wielką ochotę. Pohamowałam pragnienie. Moje oczy wróciły do swojej naturalnej postaci czyli niebiesko-fioletowe.  Zawiał wiatr, który moje rozpuszczone włosy zwiał na twarz. Odgarnęłam je. Poczułam czyiś zapach. Tym razem ludzki. Nie wampira, bo pachniemy inaczej. Poznałam go. Uśmiechnęłam się pod nosem i ruszyłam w stronę skąd pochodził...
Był tam. Stał pomiędzy drzewami patrząc gdzieś w dal. Wpatrywałam się tam przez chwilę, ale nic specjalnego nie zobaczyłam. Jego blond włosy były lekko mokre jakby przed chwilą bieg. Mięśnie miał napięte. Był w dżinsach i koszulce.
Podeszłam do niego po cichu nie łamiąc żadnej gałązki. Położyłam dłonie na jego oczach, a on omal nie odskoczył.
- Zgadnij kto cię wytropił ?- spytałam z śmiechem. Złapał moje dłonie swoimi a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Opanowałam się, aby nie zobaczył moich czerwonych oczu od pożądania.Odwrócił się w moją stronę trzymając moje dłonie.
- Skąd się tu wzięłaś ?- zapytał z uśmiechem puszczając moje dłonie.
- Spacerowałam, a ty ?- kącik jego ust zadrgał minimalnie, ale i tak to zobaczyłam.
- Także...
- Nie kłam- przerwałam mu. Spojrzałam ponad jego ramieniem. Wyczułam zapach innego wampira, ale "stary". Czyli nie ma go w pobliżu.
- Nie kłamię. Chcesz się przejść ?- spytał z uśmiechem. Kiwnęłam głową i ruszyliśmy w stronę w, którą się wpatrywał.
- Więc dlaczego odeszłeś z tamtego królestwa ?- spytałam gdy szliśmy ścieżką. Znał ten las lepiej ode mnie. Wzruszył ramionami i zapatrzył się w dal.
- Zamordowano moich rodziców. Wyssano z nich krew. Nie mogłem tego znieść. Znienawidziłem wszystkie wampiry...- zamilkł. Przypatrzyłam mu się. Nie kłamał. Widziałam w jego oczach ból.
- Więc mnie też- powiedziałam cicho spuszczając wzrok na ziemię.  Zatrzymał się gwałtownie i złapał mnie za rękę. Drugą uniósł mój podbródek.Spojrzałam w jego niebieskie oczy. Żyła na jego szyi pulsowała. Poczułam ślinę w ustach. Nie !
- Nie. To dziwne, ale nie. Tamte wampiry są inne od ciebie.- powiedział. Czułam jego zapach. Mięta, pot i... krew. Słodka krew....
- Chcesz się zabawić ?- spytał. Uśmiechnęłam się.
Pociągnął mnie za rękę i ujrzałam piękne jezioro a nad nim wysokie skały i wodospad. Wyglądało to pięknie. Jak z bajki.
- Chodź- powiedział ciągnąc mnie do skały. Wspięliśmy się na górę. Stanęłam na samym krańcu, podziwiając widoki. Piękne jezioro, las a w oddali zamek. Wysoko.  Podeszłam do wodospadu. Woda chlapała moje nogi. Fabian stanął za mną. Czułam ciepło bijące od niego.
- Skaczemy- powiedział. Odwróciłam się. Był bez koszulki w samych bokserkach. Zatkało mnie. Miał idealne ciało. Umięśniony, bez skazy. W ręku trzymał linę przywiązaną do wysokiego drzewa.  Byłam wampirką, ale nie za bardzo lubiłam wysokości. Pokiwałam przecząco głową.
- Nie mów mi, że się boisz wampirko- powiedział z uśmiechem Fabian. -  No chodź nie puszczę cię- powiedział podając mi wolną rękę.Zawahałam się, ale przyjęłam jego dłoń. Przyciągnął mnie do siebie i objął mocno ramieniem. Przytuliłam się do niego. Czułam jego bijące serce i puls na szyi.Podniosłam głowę, a on odepchnął się od skały i polecieliśmy. Latałam nie raz, ale to było o wiele przyjemniejsze. Spojrzałam w dół. Woda była daleko pod nami. Objęłam go nogami w pasie i przylgnęłam do niego całym ciałem.Głowę położyłam przy jego szyi. Jego klatka piersiowa zadrżała, a ja usłyszałam jego śmiech.... Wtedy się puścił. Spadaliśmy przez parę sekund, ale wydawało mi się to dłuższe. Wpadliśmy do wody. Cały czas tuliłam się do Fabiana. On momentalnie wypłynął. Puściłam nogi z jego ciała, ale wciąż tuliłam się do niego. Przepłynął kawałek i stanął na nogach. Śmiał się. Podniosłam wzrok. Jego twarz promieniała.
- Nie myślałem, że tak się boisz- powiedział ze śmiechem. Nie pewna stanęłam na piasku w wodzie. Puściłam się jego. Spuściłam wzrok na przejrzystą wodę.
- Nie boję się. Jestem wampirem- powiedziałam w końcu krzyżując ręce na piersi.
- To co jeszcze raz ?- zapytał.
- Pewnie.- powiedziałam bez zastanowienia.
Stanęłam na górze, a Fabian podał mi linę.
- Sama ?- spytał przyglądając mi się. Pokiwałam głową. Jednak zawahałam się.
- Ty pierwszy- powiedziałam oddając mu linę. Uśmiechnął się. Nie wziął liny. Stanął na krawędzi. Ukląkł i jednym szybkim ruchem wyskoczył do wody. Zrobił w powietrzu salto i wpadł do wody. Patrzyłam oniemiała jak wynurza się z wody.
- Teraz ty !- krzyknął z dołu uśmiechając się. Puściłam linę i stanęłam na krawędzi. Uśmiechnęłam się do niego i odbiłam od skały. Poszybowałam w górę niczym ptak, a potem z zawrotną prędkością wpadłam do wody. Wynurzyłam się i roześmiałam do niego.
- Nie boję się- powiedziałam podpływając do niego.
- Więc, ten pierwszy skok to było dla poderwania mnie ?- spytał z uśmiechem. Objął mnie dłońmi w pasie i przyciągnął bliżej. Nie wiedziałam co robić. Żaden chłopak czy wampir nie działał tak na mnie jak on. Nie potrafiłam przestać o nim myśleć. Przy nim zapominałam o wszystkim. Zapominałam, że jestem księżniczką. Byłam przy nim sobą. Zatopiłam się w jego oczach. Jego oddech przyspieszył. Pochylił się ku mnie. Jego wargi były tuż przy moich. Jego oddech muskał moje usta. Zamknęłam oczy niecierpliwie czekając, aż to zrobi. Musnął moje usta..... I wtedy usłyszałam dźwięki trąbki. Oderwałam się od niego. Szlak ! Durni goście.
- Co to ?- spytał wsłuchując się w dźwięki. Nadal mnie obejmował. Westchnęłam.
- Król Vladmir. - powiedziałam niechętnie. Zapomniałam, że jutro moje urodziny. Oczy Fabiana się rozszerzyły.
- Mam jutro urodziny..... Chciałam abyś przyszedł.- powiedziałam z uśmiechem.
- Nie wiem czy mi pozwolą. Jestem człowiekiem- powiedział smutno. Nie wiem dlaczego ten smutek ?
- Pozwolą o to się nie martw.- powiedziałam z uśmiechem. Także się uśmiechnął. Dotknął mojego policzka. Westchnął.
- Lepiej cię odprowadzę. Król nie będzie zadowolony, że jego córki nie ma z zamku- powiedział. Kiwnęłam głową. Wiedziałam, że ma rację, a marzyłam, aby znów mnie pocałował. Żeby jego wargi zetknęły się z moimi.
Wziął mnie za rękę i ruszyliśmy w drogę powrotną.
          Kiedy stanęliśmy pod moim balkonem stanęłam patrząc na balkon. Pocałowałam go w polik i jednym szybkim ruchem wskoczyłam na balkon. Momentalnie wzięłam z biurka zaproszenie i podbiegłam do balustrady.  Fabian szedł już ogrodami.
- Fabian!- krzyknęłam. Odwrócił się w moją stronę. Podleciałam do niego i włożyłam mu w rękę zaproszenie.
- Do zobaczenia- powiedziałam i odleciałam z powrotem na balkon. Fabian uśmiechnął się do siebie i odszedł. Usłyszałam pukanie do drzwi. Momentalnie wpadłam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Byłam mokra, więc nie obeszłoby się bez tłumaczeń.
- Córko przyjechali Blackwellowie.- powiedział tata z za drzwi.
- Zaraz zejdę. Odświeżę się tylko- odpowiedziałam. Usłyszałam kroki, a potem drzwi się zamknęły. Oparłam się o drzwi i uśmiechnęłam się do siebie. Chyba się zakochałam !!!
    Zeszłam na dół ubrana w czarną suknię z dekoltem i rękawami na ramionach. Była do ziemi, prosta i bez specjalnych ozdób.  Mój ojciec rozmawiał z królem Vladmirem, a obok stał jak zawsze elegancki Kaspian. Ubrany w elegancką koszulę i dżinsy.Widać było, że jest znudzony. Pamiętam go z dawnych lat. Zawsze grzeczny, kulturalny i trochę nudny. Podeszłam do nich i stanęłam obok matki.
- Wasza wysokość- ukłoniłam się przed nim jak nakazywały maniery. Zrobił to samo.
- Książę- powiedziałam do Kaspiana kłaniając się lekko jak na księżniczkę przystało. Zrobił to samo po męsku.
- Wyrosłaś dziecko i wypiękniałaś- zwrócił się do mnie król Vladmir.
- Dziękuję- powiedziałam z uśmiechem, który pojawia się dla gości.
- Córko może zabierzesz Kaspiana na spacer- zaproponował mój ojciec.
- Z chęcią- odpowiedziałam. Kaspian zaoferował swoje ramię. Przyjęłam je i ruszyłam z nim do ogrodów.
- Więc.... Jutro zostaniesz pełnoletnim wampirem- odezwał się Kaspian w ogrodzie.
- Tak. Pamiętam twoją osiemnastkę.- powiedziałam. Pamiętam jak pięć lat temu pojechałam na nią wraz z rodzicami. Było mnóstwo gości, ale on rozmawiał i bawił się tylko z znajomymi, a szczególnie z jedną. Blondynką, wysoką i piękną. Miałam wtedy trzynaście lat. Kaspian zaśmiał się, ale zaraz opanował.
- Nie ma tu rodziców, nie musisz wiecznie być tak poważny- powiedziałam.  Westchnął.
- Łatwo mówić.- skomentował.
- A twoja przyjaciółka.....
- Emma- powiedział za mnie. Usłyszałam w jego głosie ledwo dostrzegalny ból.
- Nadal się ...spotykacie ?-zapytałam. Kaspian usiadł na ławce, a ja obok niego czekając na odpowiedź.
- Nie- powiedział krótko. Nie drążyłam tematu.
- A co słychać u ciebie ?-spytał.
- To co zawsze- zaczęłam spotykać się z człowiekiem. Pocałował mnie i zaprosiłam go na bal- dodałam w myślach.
- Król nadal nie wypuszcza się z zamku ?- spytał Kaspian. Kiwnęłam głową.
- Ty masz dobrze. Możesz robić co chcesz- powiedziałam szturchając go w ramię. Zamyślił się patrząc na krzewy róży.
-Tak. O ile pilnowanie się cały czas, rozmawianie tylko o polityce i wychodzenie tylko z obowiązku,to tak- powiedział Kaspian obojętnie.
- Myślałam....
- Że mogę robić co chce. Niestety nie- powiedział. No tak on także był jednym następcą tronu w swoim królestwie.
- Dobra, bo robi się dołująco. Co powiesz na mały wyścig ?- zapytałam chcąc go rozweselić. Pamiętam, że uwielbiał rywalizować. Uśmiechnął się.
- Dokąd ?- zapytał stając. Stanęłam na równe nogi.
- Do zachodniej bramy- powiedziałam.
- Zgoda.- powiedział.
- Start- krzyknęłam i wystrzeliłam jak proca przed siebie. Kaspian momentalnie mnie dogonił. I tak przeganialiśmy się. Po paru sekundach był już pod bramą uśmiechając się zwycięsko.  Stanęłam przed nim.
- Nie fair. Ja mam sukienkę- powiedziałam puszczając sukienkę, która rozlała się wokół moich nóg.
- Sama się zgodziłaś- powiedział z uśmiechem.
- Spróbuj biegać w sukience to pogadamy. Zemszczę się- wzniósł ręce nad głowę.
- Już się boję. Lepiej wracajmy. Twój ojciec czeka w drzwiach. Nie jest zbyt szczęśliwy-powiedział Kaspian. Odwróciłam się i zobaczyłam ojca w głównych drzwiach zamku. Patrzył na nas... Bosko !
 Kiedy podeszliśmy ubiegł mnie Kaspian.
- Przepraszam Wasza Wysokość. Chcieliśmy tylko zwiedzić posiadłość- ojciec spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko.
- Nic się nie stało synu. Wyszłem, ponieważ podano do stołu- powiedział król.
- Już idziemy.- powiedziałam ciągnąc Kaspiana do środka.- Nie musiałeś- powiedziałam do niego.
-Masz jutro urodziny, to taki mały podarunek. Dodatek- powiedział.
- Dziękuję więc- powiedziałam.
                       Wieczorem siedziałam w pokoju przeglądając gazetę. Nudziło mi się. Moi rodzice dopracowywali szczegóły balu. Wiedziałam, że muszę zachowywać się jak na wampirzą księżniczkę przystało. Najbardziej bałam się, że Fabian nie przyjdzie. Był jedyną osobą z którą mogłam swobodnie rozmawiać i żartować.  Myślałam o tym co powie mój ojciec gdy go zobaczy. Mam prawo na swoje osiemnaste urodziny zaprosić bliskich, a nie tylko tych których znają moi rodzice.  Przez to, że nie mogłam wychodzić z zamku do miasta i dalej, nie poznałam nikogo w swoim wieku. Ani wampira, ani człowieka..... Do teraz.
Odłożyłam gazetę i położyłam się na łóżku wpatrując w sufit. Czułam na ustach muśnięcie ust Fabiana. Tak krótkie, a tak rozkoszne. Jego niebieskie oczy wpatrujące się we mnie. Jego idealne ciało. Bez skazy...
                                                         ****************************
                         Od rana panowało zamieszanie. Pokojówki ustrajały salę balową, balustrady i główny hol. Kucharze i lokaje szykowali stoły. Zespół nastrajał się, a ja szykowałam. Bal zaczynał się o 22.00. Więc miałam jeszcze 3 godziny.  Poszłam do łazienki i przygotowałam sobie gorącą kąpiel z bąbelkami.Usiadłam w gorącej wodzie i zamknęłam oczy. Pojawił mi się obraz Fabiana w jeziorze....
W końcu wyszłam z kąpieli i opatuliłam się w ręcznik. Wyszłam do pokoju i zabrałam się za ubieranie sukienki. Była bez ramiączek w kolorze moich oczu z rozcięciem na plecach. Luźno opadała na ziemię. Była piękna. Założyłam do niej buty na obcasach. Rozczesałam włosy. Zrobiły się lekkie loki. Spięłam niektóre pasma z tyłu spinką,a resztę zostawiłam rozpuszczoną.  Umalowałam się lekko i założyłam diamentowe kolczyki i naszyjnik. Dostałam go od rodziców na jedne urodziny. Obejrzałam się w lustrze. Fioletowa suknia, podkreślała moją talię i biust. Włosy leżały idealnie. Wyglądałam jak księżniczka. Cóż... wampirza księżniczka. Mój zegar wybił godzinę 22...
Wyszłam z pokoju i skierowałam się na główne schody.  Tam czekał na mnie mój tata i matka.
- Wszystkiego najlepszego córko- powiedzieli równocześnie i przytulili mnie. Uśmiechnęłam się. Wtedy rozbrzmiała muzyka. Tata przepuścił mnie na przód. Zaczęłam wolno schodzić po schodach, a oni za mną. Rzadko się zdarzało,że królewska para szła za kimś na balach. Więc to zaszczyt.
Po mnóstwie uścisków i życzeń mogłam chwilę odetchnąć. Nie długo.
- Mamo co jest ?- spytałam stając przed nią. Uśmiechnęła się. Wampiry prawie nigdy nie płaczą. Ale jej oczy mówiły wszystko.
- Moja córeczka dorosła- powiedziała tuląc mnie, tak, że omal nie połamała mi żeber.
- Nie martw się, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo- powiedziałam gdy wypuściła mnie z ramion. Wtedy podszedł do nas tata.
- Córko zatańczysz ze swym ojcem- spytał kłaniając się w pas. Dygnęłam przed tatą i poprowadził mnie na parkiet. Stanął naprzeciw mnie na środku sali. Wtedy rozbrzmiała melodia. Tata objął mnie w pasie i zaczęliśmy tańczyć walca... Patrzyłam na salę wzrokiem szukając blond włosów. Na marne. Nie było go. Poczułam ukłucie żalu w moim niebijącym sercu. Nie przyszedł. Muzyka nadal grała, ale podszedł do nas Kaspian.
- Mogę zatańczysz z tobą pani ?- spytał kłaniając się. Tata podał mu moją dłoń i odszedł uśmiechając się lekko. Kaspian złapał mnie w tali i przyciągnął bliżej, zachowując stosowną odległość. Tańczyliśmy tango. Był dobrym tancerzem.  Omiatałam wzrokiem salę. Mnóstwo gości wampirów, których znam tylko z imienia albo wcale. Moi rodzice rozmawiali z ojcem Kaspiana wpatrując się w nas z zainteresowaniem. O czym oni tak gadają ? I czemu się w nas tak wpatrują ?
- Pięknie wyglądasz- wyszeptał Kaspian.
- Ty także niczego sobie- powiedziałam z uśmiechem. Wyglądał.... maczo. W czarnym smokingu dopasowanym i uczesanymi włosami.
            Po parunastu tańcach z obcymi mężczyznami i nie raz z Kaspianem miałam dość. Tańczyłam właśnie z jakimś wysokim mężczyzną, kiedy coś mignęło mi w oknie wychodzącym na ogrody. Blond włosy....
 Przeprosiłam mężczyznę mówiąc, że muszę zaczerpnąć świeżego powietrza i skierowałam się do drzwi prowadzących do ogrodu. Stanęłam w nich i w odali zobaczyłam blond włosy. Schowane za krzakami róży. Podeszłam powoli nie pewna czy to on. Tak.Stał tam wpatrując się we mnie z uśmiechem. Ręce miał za sobą. Ubrany w czarny smoking. Był seksowny ! Bardzo...
- Myślałam, że nie przyjdziesz- powiedziałam uśmiechając się i podchodząc do niego.
- Wszystkie najlepszego Violet- powiedział podając mi zapakowane pudełko.
- Nie musiałeś- powiedziałam. Uśmiechnął się i podszedł jeszcze bliżej. Ukłonił się
- Uczyni mi pani ten zaszczyt i zatańczy ze mną ?- spytał.Odłożyłam pudełko na ławkę. Przyjęłam dłoń, a on przyciągnął mnie bliżej do siebie. Słychać było muzykę wychodzącą z balu. Przysunęłam się do niego tak blisko, że nasze ciała dzieliły milimetry. Objął mnie w pasie, a ja położyłam mu rękę na ramieniu. Zaczęliśmy tańczyć w rytm muzyki. Był niesłychanie dobrym tancerzem... Uniósł mnie, a ja instynktownie położyłam ręce na jego barkach. Obrócił się ze mną u góry, a potem delikatnie opuścił na ziemie. Przechylił mnie i zbliżył się. Jego usta zderzyły się z moimi w namiętnym pocałunku. Czułam bicie jego serca i pulsującą krew. Zapach mięty... Zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęliśmy się całować. Wyprostował się ze mną w objęciach. Całował mnie tak czule i namiętnie. Obrócił mnie nadal całując a wtedy ujrzałam ojca idącego w naszą stronę. Był zły !!! Oderwałam się od Fabiana i stanęłam jak wryta patrząc jak mój ojciec idzie w naszą stronę z oczami czarnymi jak otchłań.....

3 komentarze:

  1. O, o... Tatuś... To nie przelewki... Biedny Fabian... Kobieto, co ty ze mną zrobiłaś??? Po raz pierwszy mam dylemat. Bo lubię Fabiana, ale lubię też Kaspiana... Którego wybierze???
    Czekam na nn... Oby jak najszybciej :)
    Rozdział cudowny. I bez błędów. Znowu :D

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mogę zdradzić ? Wszystko się niedługo okaże :D Następny powinien być jutro. O ile dam radę go dziś napisać to jutro rano powinien być :D
      Dziękuje za żelki :*

      Usuń
  2. wow super !
    pozdrawiam :D
    zapraszam do mnie
    Serafin's diary

    OdpowiedzUsuń