Opowiadanie 2 Wakacyjna znajomość
Mam słuchawki na uszach i słucham mojego ulubionego zespołu "Skillet". Moi rodzice wymyślili sobie wycieczkę nad jezioro i to na parę dni. Nie pytając mnie o zdanie. Normalka. Nigdy nie robimy tego co ja chce tylko oni. W dodatku zabrali moją denerwującą kuzynkę Rebekę. Naprawdę ? Czy nie wystarczy, że będą tam jacyś znajomi rodziców ze swoimi dziećmi. Mam tylko nadzieje, że będzie ktoś w moim wieku, a nie tylko takie małe jak dziesięcioletnia Rebeka. No proszę was. Mam osiemnaście lat a każą mi się bawić z taką małą smarkulą. Co ja mam z nią robić ? O czym gadać? Ja mam inne zainteresowania. Mogliby wreszcie zrozumieć, że nie jestem dzieckiem !- Tessa jesteśmy- mówi Rebeka szturchając mnie. Wyglądam przez okno. Jest ładnie, ale co ja mam tu robić ? Jest jezioro, więc chociaż coś. Naprzeciwko jezioro stoi duży drewniany dom. Jest tu.... ładnie. Może jakoś wytrzymam. Oby tylko nie było dużo bachorów. Oby!
Wyglądam przez okno z mojego tymczasowego pokoju. Tata wita jakąś parę. To pewnie Andrzej i Alina. Nie trudno się domyślić. Tata mówił, że pan Andrzej ma nadwagę, a jego żona ma krwisto czerwone włosy. Przy nich stoi dziewczyna. Raczej w wieku Rebeki niż moim. Następnie tata śmieje się z niskiego faceta. To Dawid. Na pewno. Tata mówił, że zawsze był karzełkiem. Nie wiele się zmieniło. Na końcu przytula po "męsku" jakiegoś mężczyznę. To na pewno Jacek z żoną Barbarą. Przy nich jest dwójka małych dzieci. Mogą mieć nie więcej jak 6 lat. Bosko ! No i nie ma nikogo w moim wieku. Wychodzę dopiero gdy mama po mnie przychodzi. Niechętnie schodzę i witam się z gośćmi.
*********************************
Siedzę na moście patrząc na wodę. Dzieciaki kąpią się na płytkim kąpielisku. Dorośli robią kolacje. Słońce nieźle mnie parzy i zaczyna mi się nudzić. Co mi szkodzi. Umiem pływać. No i co z tego, że tu się nie powinno. Ja i tak chce. Ściągam sukienkę i staje na krawędzi mostu. No to siup. Woda jest cudowna. Trochę chłodna, ale dla mnie to dobrze. Uwielbiam pływać. W wodzie zapominam o wszystkim i wszystkich.
Po pewnym czasie wdrapuję się na most. Starczy mi. Puki co. Na moim leżaku wyleguje się jakiś blondas. Przystojny nie powiem. Przegląda moją książkę.
-Nie przeszkadzam ?-pyta ironicznie stając w mokrym stroju nad nim. Podnosi wzrok z nad książki i patrzy na mnie swoimi błękitnymi oczami.
- Wolno czytasz- mówi machając mi książką przed nosem.
-Bo ty na pewno jesteś ekspertem w czytaniu- odcinam się. Zabieram mu książkę i odkładam do torby. Nie wygląda mi na czytelnika . Bardziej na sportsmena. Klatę to ma niezłą ! Jest w krótkich spodenkach i bluzce z krótkim, więc łatwo to zauważyć.
- Nie raz się zdarzy, ale większość lasek woli klatę od książek- mówi z uśmiechem. Przewracam oczami. Jest przystojny, ale też denerwujący. Ja nie jestem "większość".
- Widzę, że poznałaś mojego syna Aleksa.- odzywa się Dawid na pomoście.
-Nie jestem twoim synem- mówi ozięble Aleks i strąca jego rękę ze swojego ramienia. Oho, nie za wesoło. Wstaję i odwraca się.
- Miło mi było poznać.......- mówi do mnie .
- Tessa. Mi również-mówię z lekkim uśmiechem. Nie wiem czemu, ale chciałabym z nim spędzić więcej czasu. Jest denerwujący, ale to chyba z powodu ojca. Może gdybym lepiej go poznała. Jego ojciec także znika mi z oczu. Zostaję sama na moście. Aleks. Aleks. Aleks...... Nie mogę wybić sobie go z głowy !!! Co jest ?!
*****************************
Przy grillu wszyscy śmieją się, ale mnie to nie interesuje. Nie mam ochoty słuchać o ich przygodach z dzieciństwa. Ile razy już to słyszałam ? Sama nie zliczę. W dodatku cały czas zaczepia mnie Rebeka. Mam jej dosyć.Nie ma nigdzie Aleksa, a chciałam go poznać. Może jest w pokoju. Jednak martwię się. Wygląda na to, że nie przepada za swoim ojcem. Ciekawe czemu ? Światła jego pokoju są zgaszone. Czyli co poszedł na spacer ? O 11 w nocy ? W sumie jest jasno. Może ja też pójdę ?
- Dołącz do nas- mówi mama
- Nie chce-odpowiadam oschle.
- Nie będziesz tak siedzieć całe dnie.- mówi mama siadając naprzeciwko mnie
- Bo co ???? Nie spytaliście się czy mam ochotę tu przyjechać. Nikt się mnie nie pytał o zdanie-mówię stanowczo. To prawda, a ja mam dość robienia tego czego oni chcą. Chce być sobą, a nie taka jak oni.
- Dlaczego tak mówisz ?- pyta mama
- Bo taka jest prawda. Nigdy się mnie nie pytacie o zdanie. Tylko robicie. A może ja miałam inne plany. Może chciałam robić coś innego. Możesz czasem potrzebuje z wami szczerze porozmawiać, a nie tylko słuchać tego co wy macie do powiedzenia!- wybucham. Czuję pierwsze łzy na policzkach.
- Tesso nie wiedziałam.- mówi mama jąkając się.
- Skąd mieliście wiedzieć? Nigdy się nie pytacie. Zresztą nie ważne. Radze sobie. Idę się przejść. Nie wiem kiedy wrócę. Nie czekajcie-mówię wstając i ocierając łzy. Idę przed siebie w stronę lasu. Wreszcie powiedziałam co mi leży na sercu. Zawsze słucham tylko ich. Prawie nigdy nie mówię o sowich uczuciach. Chyba, że chodzi o naukę. O to to potrafią pytać ! Ale o to jak się czuję. Czy wszystko w porządku. Czy nie mam kłopotów. To już nie !!! A kiedy rozstałam się z Mateuszem powiedzieli tylko "Jesteś za młoda na chłopaka i znajdziesz kiedyś innego" Nie było pocieszeń. Tylko jedno zdanie. Sama musiałam sobie radzić. Zawsze sama !!! Przed sobą mam małą plaże. Pewnie nikt tu nie przychodzi. I dobrze. Mam nadzieje, że nikt za mną nie czeka. Tata pewnie powiedział : " To nastolatka. Samo jej minie". Zawsze to samo. Tylko, że nie raz nie mija samo. Nie raz potrzebuje ich !!!
Nie myśląc długo. Ściągam ciuchy i w suchym kostiumie wchodzę do wody. Pływam w ciepłej wodzie, a oświetla ją jasny księżyc. Nagle przede mną wypływa "ktoś". Krzyczę, a przed upadkiem ratują mnie czyjeś silne i ciepłe ręce. Milknę widząc kto przede mną stoi. Aleks. Trzyma mnie w tali chroniąc przed upadkiem choć już odzyskałam równowagę. Jednak to przyjemne. Jego dotyka na moim nagim ciele.
- Boże wystraszyłeś mnie- mówię z uśmiechem patrząc w jego błękitne oczy. Mogłabym się w nich zatopić.
- Przepraszam. Nie wiedziałem, że ktoś tu będzie- odzywa się Aleks. Blond kosmyki jego włosów opadają mu na czoło. Korci mnie aby je powstrzymać. Przy nim zapomniałam o tych smutkach, o których wcześniej myślałam.
- Co tu robisz ?- pytam. Jego ręce wciąż trzymają mnie. To przyjemne
- Myślę a ty ?- pyta
- To samo- odpowiadam. - Czemu nie byłeś na kolacji?- pytam.
- Nie miałem po co- odpowiada patrząc na księżyc. Puszcza mnie i staję prosto.
- Nie ? Myślałam, że chcesz mnie jeszcze trochę podenerwować.- mówię z uśmiechem. Na jego twarzy widzę lekki uśmiech, który za chwilę znika. Odwraca się i wychodzi z wody na koc.Nie widziałam wcześniej tego koca ? Na prawdę jestem spostrzegawcza !
- Dlaczego tu przyszłaś?- pyta gdy siadam obok niego. Siedzi i wpatruję się w wodę. Kładę się na kocu i opieram na łokciach.
-Nudziło mi się- odpowiadam.
- Przecież widzę, że płakałaś. Co się stało ?- pyta nie ustępując. Nie potrafię kłamać przy nim. Zamykam oczy. Na twarzy czuję leciutki wiaterek.
- Pokłóciłam się z rodzicami. Normalka- odpowiadam z zamkniętymi oczami.
- O co ? Myślałem, że są fajni- mówi Aleks. Mam zamknięte oczy, ale czuję na sobie jego wzrok. Wzdycham i kładę się układając ręce pod głową.
- Zawsze musi być po ich myśli. Ja nie mam prawa się odezwać. Miałam tego dość i wygarnęłam wszystko- mówię.
- Nie są idealni, ale są nie to co mój ojciec- mówi Aleks, a w jego głosie słyszę gorycz.
- Dlaczego tak mówisz ?-pytam. Opieram się na łokciach i patrzę w jego błękitne oczy.
- Zwiał gdy się urodziłem. Gdy moja mama umarła nie chciał mnie widzieć. Dorastałem w rodzinie zastępczej. A teraz kiedy okazało się, że mam na kącie oszczędności po mamie na naukę on nagle udaję doskonałego tatusia, ale to zwykły DUPEK. Nigdy nie był i nie będzie moim ojcem !- mówi Aleks. Szkoda mi go. Co mam powiedzieć ? Nie jestem dobra w takich rzeczach !
-Przykro mi- mówię. Aleks wzrusza ramionami. Spogląda na niebo jakby czegoś szukał.
- Nikt nie jest idealny. Jednak nie potrafię tak po prostu zapomnieć i udawać, że jest okej. Bo nie jest ! Popełniałem mnóstwo błędów, ale staram się być lepszy, ale on mi w tym przeszkadza- dodaje patrząc w gwiazdy. Wiem jak się czuje. Jak to jest mieć rodzica który nie słucha i nie rozumie cię. Dobrze wiem!
- Sorry nie wiem czemu to mówię. Pewnie cię to nudzi- odzywa się po dłuższej chwili ciszy.
- Wcale nie- zaprzeczam momentalnie. Dotyka mojego polika, a mnie przechodzi przyjemny dreszcz. Serce zaczyna mi szybciej walić , a ręce mi drżą. Gładzi delikatnie mój polik patrząc w moje oczy.
- Wiesz jak to jest gdy dla nikogo nic nie znaczysz ?- pyta wciąż gładząc mój polik. Co mam odpowiedzieć???
- Sama nie wiem. Ale ty na pewno jesteś dla kogoś ważny. Na pewno masz dziewczynę. Która by cię nie chciała ?- mówię zanim zdążam ugryźć się w język. Idiotka !!! Ledwo dostrzegam jego lekki uśmiech.
- Nie mam. Nie spotkałem takiej dla której zrobiłbym wszystko....- mówi cicho. Pochyla się bliżej i szepcze mi do ucha- Do teraz- I co teraz ? Co mam zrobić ? Co to ma znaczyć ? Powoli przesuwa głowę. Patrzy w moje oczy, a jego usta są tuż przy moich. Jedną ręką trzyma delikatnie moją szyje. Opieram się na łokciach. Moje serce wali tysiąc razy szybciej niż powinno. Zupełnie jakby chciało wyskoczyć do Aleksa. Delikatnie i niepewnie muska moje wargi. Tak jakby czekał na zgodę lub odrzucenie. Gdy odwzajemniam pocałunek staję się śmielszy i pewniejszy siebie. Pocałunki stają się namiętniejsze, a potem przechodzą na szyję. Jego ręka zahacza o sznurek od mojego kostiumu. Czuję, że się waha, ale ja nie. Jedną dłonią odwiązuje sznurek. Aleks wyrzuca stanik. Wplatam ręce w jego blond włosy. Gdy całuje moją szyję schodząc niżej wędruje rękoma po jego plecach i klacie. Sprawia mi rozkosz Teraz już wszystko wiem. KOCHAM GO !!!
******************************
Budzę się opatulona kocem przytulona do ciała Aleksa. Tak słodko śpi. Opieram rękę na łokciu i patrzę na jego spokojną i szczęśliwą twarz. Przypominają mi się wszystkie cudowne momenty z zeszłej nocy. Mój kochany Aleks.
-Mam coś na twarzy?- pyta Aleks z zamkniętymi oczami i uśmiechem na ustach.
- Uśmiech. I niech tak zostanie- odpowiadam całując go w wargi.
- Twoi rodzice mnie zabiją- mówi z uśmiechem gładząc mój polik, a potem włosy.
- Za co ?-pytam z uśmiechem. Odgarniam kosmyki jego włosów z twarzy.
- Za to, że zakochałem się w ich córeczce- odpowiada wsuwając rękę pod moje włosy i dotykając tyłu mojej szyi.
-Nie pozwolę. Nie zabiorą mi miłości- mówię kładąc dłoń na jego klacie. Uśmiecha się i całuje mnie w czoło.
- Lepiej wracajmy- mówi Aleks. Kiwam głową i powoli podnoszę się opatulona w koc. Trzeba wrócić, ale tym razem wracam z Aleksem. Czuję, że to ten jedyny !!! Nie ważne co rodzice będą mówić. Kocham Aleksa i będę z nim !!! Nawet gdybym musiała odejść lub uciec ! Zrobię to !! Kocham go i będę z nim !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz