piątek, 27 czerwca 2014

                                   Opowiadanie 3.                            Poświęcenie
                             Dziewczyna od paru lat była nie widoma.Straciła wzrok w wypadku. Po tym jak się dowiedziała, że jest niewidoma nie raz próbowała przejść na drugą stronę dopiero gdy poznała pewnego chłopaka. Znów spróbowała. wzięła wszystkie lekki i połknęła je popijając wódką. Kiedy była ledwo świadoma przybył on. Osiemnastoletni chłopak z którym poznała się w technikum. Polubiła go mimo,że nie widziała go. Zakochała się, ale nie myślała,że on może także coś do niej czuć prócz współczucia. A jednak. Uratował ją. Kiedy obudziła się w szpitalu on siedział przy jej łóżku. Nie mogła uwierzyć, że znów ją odratowano. Najpierw była zła, potem smutna. Jednak gdy tylko on ją przytulił poczuła się lepiej. Nie widziała go, ale oczami wyobraźni wiedziała jak wygląda. Brunet o niebieskich oczach. Przystojny i wysoki. Nie liczył się jednak dla niej wygląd lecz jego piękna dusza. Nie mogła uwierzyć gdy powiedział :
- Nie możesz odejść. Nie możesz. Jesteś dla mnie najważniejsza. Zrozum to Viola ja cię KOCHAM.
Nie mogła uwierzyć w to co on jej powiedział. Od tego czasu nie odstępował jej na krok. Był przy niej 24 godziny na dobę. Cały czas powtarzał jak bardzo ją kocha. Przy nim zaczęła tętnić życiem i cieszyć się nim. To on pokazał jej co znaczy miłość. Co znaczy kochać. Kochał ją mimo tego, że była niewidoma. Nauczył się dla niej pisma dla niewidomych. Zrobiłby dla niej wszystko !
           Viola umówiła się ze swoim chłopakiem na wieczór na randkę. Przyszedł do jej domu punktualnie o 19.00. Dziewczyna mieszka z rodzicami, bo ma 18 lat i wciąż się uczy. Jednak jej chłopak ma własne mieszkanie i tam często bywa.
- Hej śliczna ! Gotowa?- powiedział do niej i objął. Przy nim czuła się całkowicie normalna i szczęśliwa. Zapominała, że nie widzi.
- Hej ! Tak.- odpowiedziała i wzięła go za rękę. 
      Cały wieczór był piękny. Cudowna kolacja a potem film. A na sam koniec spacer. Czuła lekki wiatr na twarzy. Na swoich ciuchach miała jego ciepłą skużaną kurtkę. 
- Może chcesz herbaty?- zapytał gdy usiadła na krześle w jego kuchni. Pokiwała głową i wstała. Przeszła przez kuchnię i wyszła do salonu, w którym stało jego łóżko. Znała jego mieszkanie na pamięć. Doskonale wiedziała gdzie leżą jego stosy zeszytów z rysunkami. Bardzo żałowała, że nie może ich zobaczyć. Tak chciała wiedzieć jak piękne one są. Stanęła przy rogu łóżka i zamyśliła się. Od jakiegoś czasu chciała coś zrobić, ale nie wiedziała czy on także chce. Nagle poczuła, że jej ukochany ją przytula od tyłu kładąc głowę w zagłębieniu jej szyi i ramienia. 
-Nad czym myślisz ?- zapytał. Odwróciła się wciąż  w jego ramionach. Nie odpowiedziała. Zarzuciła mu ręce na szyję i zbliżyła swoje usta do jego. Pocałował ją czule i namiętnie, po czym to powtórzył. Zaczęli się całować coraz namiętniej. Kiedy całował jej szyję zaczęła rozpinać guziki jego koszuli. Choć była niewidoma szło jej to bardzo sprawnie. Czuła pożądanie i żar. Jej serce waliło bardzo bardzo za szybko. Kiedy zrzucił swoja koszulę ona ściągnęła z siebie sukienkę i rzuciła ją gdzieś za siebie. Zaczęła wędrować dłońmi po jego klacie i plecach. Nagle podniósł ją nad ziemię. Nogi splotła  na jego biodrach. Położył ją na łóżku i zaczął całować każdy skrawek jej ciała. Sprawiał jej nieopisywalne rozkosze. Kiedy doszedł do jej twarzy spojrzał w jej niewidome oczy i uśmiechnął się.
- Nie musimy jeżeli nie jesteś pewna- powiedział.
- Jestem- odpowiedziała i przyciągnęła go jeszcze bliżej całując. Wplotła ręce w jego miękkie włosy. Całowali się tak jeszcze długo. Kochali się pierwszy raz, a ona chciała aby to trwało wieczność !
                                                    *****************************
                        Viola obudziła się na kanapie przed telewizorem. Wróciła wczoraj  przed południem. Chciała zostać cały dzień ze swoim chłopakiem, ale ten musiał iść do pracy. Wróciła do domu i zasnęła oglądając telewizję.  Nawet przez sen się uśmiechała. Cały czas miała przed oczami żywe wspomnienia zeszłej nocy. Może i nie widziała, ale wszystko widziała w swojej głowie. Ten żar i miłość! Wstała i chciała pójść gdy dostała esmsa od swojego chłopaka. Całe jej szczęście minęło kiedy aplikacja z telefonu przeczytała treść na głos. "Przepraszam. Koniec z nami. Dawid" Nie mogła uwierzyć. Upuściła telefon i poczuła pierwsze łzy na policzkach cieknące na jej bluzkę. Całe szczęście z niej uszło. Nie chciała już żyć. Nie miała dla kogo. Nie miała po co. Ruszyła po omacku do toalety. Wyciągnęła schowany nóż z szafki i zaczęła ciąć swoje ręce. W końcu podcięła sobie żyły jak najgłębiej. Wiedziała, że nie powinna. Ale nie miała już dla kogo żyć ! Osunęła się na podłogę i oparła o ścianę. Czuła jak uchodzi z niej krew i życie! Ale mimo bólu fizycznego gorszym był ten w sercu. W jej połamanym sercu! Zamknęła oczy i czekała.... Czekała aż trafi do Raju !
                            Obudziła się w sali szpitalnej. Nie musiała otwierać oczu aby to wiedzieć. Znała ten okropny zapach na pamięć. Musiała parę razy zamrugać, aby zorientować się co się dzieje. Widziała niebieskie ściany sali. Przezroczyste drzwi za którymi jej rodzice rozmawiali z lekarzem. Widziała fioletową kołdrę którą była okryta. WIDZIAŁA !!!! Nie mogła to uwierzyć. Znów miała wzrok. Uśmiechnęła się sama do siebie. Już tak dawno nic nie widziała. Spojrzała na swoje dłonie. Były zabandażowane do łokci. Rozglądała się po sali. Nigdzie go nie było. Wtedy przypomniała sobie dlaczego próbowała się zabić. Zerwał z nią ! Powodem na pewno było to, że była niewidoma. Ale teraz już widzi. I jedyne czego chce to zobaczyć się z Dawidem!    Wtem do sali weszli jej rodzice. Mężczyzna o blond włosach i kobieta o włosach koloru kory drzewnej. Wiedziała po kim odziedziczyła piękne blond włosy, ale nie chciała o niczym teraz myśleć. Chciała tylko zobaczyć Dawida! Tylko go !!!
 - Córeczko...- powiedziała mama dziewczyny siadając obok na krawędzi łóżka.
- Gdzie Dawid ???- zapytała od razu. Rodzice spojrzeli po sobie i od razu posmutnieli. Wiedziała, że coś jest nie tak.
- Coś się stało? Powiedźcie ! Nie milczcie tak !- powiedziała zdenerwowana.
- Kochanie.... Dawid on..... nie żyje. Operacja usunięcia raka nie udało się. Przykro nam- powiedziała tata. Cały świat dziewczyny legł w gruzach. Nie chciała już widzieć. Chciała wrócić do tamtego czasu. Do tamtych dni gdy jej ukochany żył. Chciała znów przy nim być. Poczuła pierwsze łzy na policzkach. Podsunęła dogi do siebie i schowała w nich twarz.
- To nie prawda. Nie prawda ! On nie może nie żyć ! Nie może!- mówiła do siebie. Czuła, że rodzice ją pocieszają zapewniając, że będzie lepiej, ale ona w to nie wierzyła. Jej miłość odeszła i zostawiła ją ! Nie chciała żyć. Wzrok był nie ważny kiedy nie był obok niej jego.
 Po pewnym czasie rodzice wyszli do gabinetu lekarza a dziewczyna została sama. Spojrzała na łóżko. Leżała na niej torba podpisana " Dla Violi". Wzięła ją i wyjęła zawartość. Były tam kartki związane wstążką i koperta. Otworzyła ją i wyjęła list. Kiedy go przeczyła zaczęła jeszcze bardziej płakać.
  " Kochana Violu ....
                Przepraszam ,że musiałaś prze zemnie cierpieć. Że musiałem z tobą zerwać. Jednak wiem, że dasz sobie radę. Wiedziałem, że umrę. Wiedziałem, że mam raka, ale jedyne czego chciałem to dać ci szczęście. Wiedziałem, że dobrze robię. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Mam nadzieję, że teraz będziesz szczęśliwa.  Mam nadzieję, że moje oczy się sprawdzą. Dbaj o nie i o siebie!!! KOCHAM CIĘ ZAWSZE I NA ZAWSZE !!!!

   Ps. Wiem, że chciałaś zobaczyć moje rysunki. Oto te, które kocham.
                                                                                                             Twój na zawsze Dawid "
                Nie wiedziała co zrobić. Nic już jej nie cieszyło. Zyskała wzrok a straciła ukochanego. Oddał dla niej wzrok i życie !!! Umarł aby ona mogła żyć ! Jednak nie chciała takiego pustego życia bez niego.
  Rozwiązała wstążkę i zaczęła przeglądać rysunki. Przy każdym kolejnym płakała coraz więcej. Na prawie każdym była ONA.  Tu ona śpiąca w jego łóżku z podpisem " Moja śpiąca królewna". Tu ona stojąca przy oknie i zamyślona " Zamyślona anielica". Tu ona opalająca się na kocu na plaży. Ona na spacerze. Jej portret. Ona i on przytuleni do siebie. Wszystkie takie piękne i namalowane z sercem i pasją. Narysowane z miłością. Płakała cały czas. Na niektórych rysunkach była nie tylko ona, ale i jej rodzice czy znajomi. Ostatnią kartką była mozaika z naszymi zdjęciami. Z różnych miejsc. Złożyła wszystkie kartki i związała je wstążką po czym przycisnęła do serca. Szlochała cały czas i nadal nie wierzyła, że to prawda. Miała dość ! Dość tego życia !
                                                              ************************
            Po paru dniach Viola wróciła do domu. A dziś miała pójść na pogrzeb.  Nie chciała. Chciała mieć Dawida przy sobie, a nie widzieć go martwego w trumnie. 
- Wyglądasz ślicznie- powiedziała mama dziewczyny gdy ta stała przed lustrem. Miała oczy zmęczone od płaczu. Wzruszyła ramionami. Miała czarną sukienkę z długim rękawem. Nie mogła uwierzyć, że idzie na pogrzeb swojego chłopaka. Wzięła torebkę i coś do niej włożyła po czym wyszła z domu. 
  Cały pogrzeb patrzyła jak głupia na trumnę. Czuła na sobie wzrok rodziny Dawida. Wiedziała, domyślała się tego, że wiedzą dlaczego ona widzi a Dawid nie żyje. Zdawała sobie z tego sprawę. Gdyby tylko wiedziała. Nie zgodziłaby się aby on oddał wzrok. Kazała by mu walczyć o życie i na pewno by żył ! To wszystko moja wina myślała cały czas. Choć nie miała racji to tak się czuła. Winna. Nie chciała żyć.Nie bez niego.  Po pogrzebie podczas stypy wymknęła się i poszła na grób swojego ukochanego. Uklękła przed nim i zaczęła cicho płakać.
- Nie chcę widzieć ! Nie chcę! Jedyne czego chce to być z tobą. Nie wzrok mi da szczęście tylko ty. TY . Chce być z tobą. A skoro ty nie możesz tu być to ja będę tam- powiedziała i wyciągnęła nóż z torebki. Wycelowała go i wbija w swoje serce. Poczuła piekący ból, ale nie krzyknęła. Wyciągnęła nóż i położyła go obok. Ostatkiem sił wyciągnęła kartkę papieru na której było napisane " Przepraszam was. Nie łamcie się. Bądźcie szczęśliwi. Dziękuje wam za wszystko i przepraszam. Nie obwiniajcie się tylko bądźcie szczęśliwi. Niech moja nie narodzona siostra będzie szczęśliwa. Przekażcie jej aby nigdy nie robiła tego co ja. Tak wiem, że mama jest w ciąży i naprawdę cieszę się. Jednak przepraszam. Przepraszam, ale ja na tym świecie nie będę szczęśliwa. Teraz będę szczęśliwa z Dawidem !!!"  Zamknęła oczy i położyła się na ziemi. 
- Zobaczymy się za chwilę najdroższy- powiedziała ostatkiem sił.  Jej klatka już nie poruszała się. Ona umarła !  Z jej ciała uszło życie, a jej dusza poszła do Nieba ! Do jej jedynego Dawida !!!

wtorek, 24 czerwca 2014

                             Opowiadanie 2                                                      Wakacyjna znajomość 

                 Mam słuchawki na uszach i słucham mojego ulubionego zespołu "Skillet". Moi rodzice wymyślili sobie wycieczkę nad jezioro i to na parę dni. Nie pytając mnie o zdanie. Normalka. Nigdy nie robimy tego co ja chce tylko oni. W dodatku zabrali moją denerwującą kuzynkę Rebekę. Naprawdę ? Czy nie wystarczy, że będą tam jacyś znajomi rodziców ze swoimi dziećmi. Mam tylko nadzieje, że będzie ktoś w moim wieku, a nie tylko takie małe jak dziesięcioletnia Rebeka. No proszę was. Mam osiemnaście lat a każą mi się bawić z taką małą smarkulą. Co ja mam z nią robić ? O czym gadać? Ja mam inne zainteresowania. Mogliby wreszcie zrozumieć, że nie jestem dzieckiem !
- Tessa jesteśmy- mówi Rebeka szturchając mnie. Wyglądam przez okno. Jest ładnie, ale co ja mam tu robić ? Jest jezioro, więc chociaż coś. Naprzeciwko jezioro stoi duży drewniany dom. Jest tu.... ładnie. Może jakoś wytrzymam. Oby tylko nie było dużo bachorów. Oby!
                    Wyglądam przez okno z mojego tymczasowego pokoju. Tata wita jakąś parę. To pewnie Andrzej i Alina. Nie trudno się domyślić. Tata mówił, że pan Andrzej ma nadwagę, a jego żona ma krwisto czerwone włosy. Przy nich stoi dziewczyna. Raczej w wieku Rebeki niż moim. Następnie tata śmieje się z niskiego faceta.  To Dawid. Na pewno. Tata mówił, że zawsze był karzełkiem. Nie wiele się zmieniło. Na końcu przytula po "męsku" jakiegoś mężczyznę. To na pewno Jacek z żoną Barbarą. Przy nich jest dwójka małych dzieci. Mogą mieć nie więcej jak 6 lat. Bosko ! No i nie ma nikogo w moim wieku.  Wychodzę dopiero gdy mama po mnie przychodzi. Niechętnie schodzę i witam się z gośćmi. 
                                                  *********************************
                       Siedzę na moście patrząc na wodę. Dzieciaki kąpią się na płytkim kąpielisku.  Dorośli robią kolacje. Słońce nieźle mnie parzy i zaczyna mi się nudzić.  Co mi szkodzi. Umiem pływać. No i co z tego, że tu się nie powinno. Ja i tak chce. Ściągam sukienkę i staje na krawędzi mostu.  No to siup. Woda jest cudowna. Trochę chłodna, ale dla mnie to dobrze. Uwielbiam pływać. W wodzie zapominam o wszystkim i wszystkich.  
Po pewnym czasie wdrapuję się na most. Starczy mi. Puki co. Na moim leżaku wyleguje się jakiś blondas. Przystojny nie powiem. Przegląda moją książkę. 
-Nie przeszkadzam ?-pyta ironicznie stając w mokrym stroju nad nim. Podnosi wzrok z nad książki i patrzy na mnie swoimi błękitnymi oczami.
- Wolno czytasz- mówi machając mi książką przed nosem. 
-Bo ty na pewno jesteś ekspertem w czytaniu- odcinam się. Zabieram mu książkę i odkładam do torby. Nie wygląda mi na czytelnika . Bardziej na sportsmena. Klatę to ma niezłą !  Jest w krótkich spodenkach i bluzce z krótkim, więc łatwo to zauważyć. 
- Nie raz się zdarzy, ale większość lasek woli klatę od książek- mówi z uśmiechem. Przewracam oczami. Jest przystojny, ale też denerwujący. Ja nie jestem "większość".
- Widzę, że poznałaś mojego syna Aleksa.- odzywa się Dawid na pomoście.
-Nie jestem twoim synem- mówi ozięble Aleks i strąca jego rękę ze swojego ramienia. Oho, nie za wesoło. Wstaję i odwraca się.
- Miło mi było poznać.......- mówi do mnie .
- Tessa. Mi również-mówię z lekkim uśmiechem. Nie wiem czemu, ale chciałabym z nim spędzić więcej czasu. Jest denerwujący, ale to chyba z powodu ojca. Może gdybym lepiej go poznała.  Jego ojciec także znika mi z oczu. Zostaję sama na moście. Aleks. Aleks. Aleks...... Nie mogę wybić sobie go z głowy !!! Co jest ?!
                                                   *****************************
               Przy grillu wszyscy śmieją się, ale mnie to nie interesuje. Nie mam ochoty słuchać o ich przygodach z dzieciństwa. Ile razy już to słyszałam ? Sama nie zliczę. W dodatku cały czas zaczepia mnie Rebeka. Mam jej dosyć.Nie ma nigdzie Aleksa, a chciałam go poznać. Może jest w pokoju. Jednak martwię się. Wygląda na to, że nie przepada za swoim ojcem. Ciekawe czemu ?  Światła jego pokoju są zgaszone. Czyli co poszedł na spacer ? O 11 w nocy ? W sumie jest jasno. Może ja też pójdę ?
- Dołącz do nas- mówi mama
- Nie chce-odpowiadam oschle.
- Nie będziesz tak siedzieć całe dnie.- mówi mama siadając naprzeciwko mnie
- Bo co ???? Nie spytaliście się czy mam ochotę tu przyjechać. Nikt się mnie nie pytał o zdanie-mówię stanowczo. To prawda, a ja mam dość robienia tego czego oni chcą. Chce być sobą, a nie taka jak oni.
- Dlaczego tak mówisz ?- pyta mama
- Bo taka jest prawda. Nigdy się mnie nie pytacie o zdanie. Tylko robicie. A może ja miałam inne plany. Może chciałam robić coś innego. Możesz czasem potrzebuje z wami szczerze porozmawiać, a nie tylko słuchać tego co wy macie do powiedzenia!- wybucham. Czuję pierwsze łzy na policzkach. 
- Tesso nie wiedziałam.- mówi mama jąkając się.
- Skąd mieliście wiedzieć? Nigdy się nie pytacie. Zresztą nie ważne. Radze sobie. Idę się przejść. Nie wiem kiedy wrócę. Nie czekajcie-mówię wstając i ocierając łzy.  Idę przed siebie w stronę lasu. Wreszcie powiedziałam co mi leży na sercu.  Zawsze słucham tylko ich. Prawie nigdy nie mówię o sowich uczuciach. Chyba, że chodzi o naukę. O to to potrafią pytać ! Ale o to jak się czuję. Czy wszystko w porządku. Czy nie mam kłopotów. To już nie !!! A kiedy rozstałam się z Mateuszem powiedzieli tylko "Jesteś za młoda na chłopaka i znajdziesz kiedyś innego" Nie było pocieszeń. Tylko jedno zdanie. Sama musiałam sobie radzić. Zawsze sama !!!       Przed sobą mam małą plaże. Pewnie nikt tu nie przychodzi. I dobrze. Mam nadzieje, że nikt za mną nie czeka. Tata pewnie powiedział : " To nastolatka. Samo jej minie". Zawsze to samo. Tylko, że nie raz nie mija samo. Nie raz potrzebuje ich !!! 
Nie myśląc długo. Ściągam ciuchy i w suchym kostiumie wchodzę do wody. Pływam w ciepłej wodzie, a oświetla ją jasny księżyc. Nagle przede mną wypływa "ktoś". Krzyczę,  a przed upadkiem ratują mnie czyjeś silne i ciepłe ręce. Milknę widząc kto przede mną  stoi. Aleks. Trzyma mnie w tali chroniąc przed upadkiem choć już odzyskałam równowagę. Jednak to przyjemne. Jego dotyka na moim nagim ciele.
- Boże wystraszyłeś mnie- mówię z uśmiechem patrząc w jego błękitne oczy. Mogłabym się w nich zatopić.
- Przepraszam. Nie wiedziałem, że ktoś tu będzie- odzywa się Aleks. Blond kosmyki jego włosów opadają mu na czoło. Korci mnie aby je powstrzymać. Przy nim zapomniałam o tych smutkach, o których wcześniej myślałam.
- Co tu robisz ?- pytam. Jego ręce wciąż trzymają mnie. To przyjemne
- Myślę a ty ?- pyta 
- To samo- odpowiadam. - Czemu nie byłeś na kolacji?- pytam.
- Nie miałem po co- odpowiada patrząc na księżyc. Puszcza mnie i staję prosto.
- Nie ? Myślałam, że chcesz mnie jeszcze trochę podenerwować.- mówię z uśmiechem. Na jego twarzy widzę lekki uśmiech, który za chwilę znika. Odwraca się i wychodzi z wody na koc.Nie widziałam wcześniej tego koca ? Na prawdę jestem spostrzegawcza !
- Dlaczego tu przyszłaś?- pyta gdy siadam obok niego. Siedzi i wpatruję się w wodę. Kładę się na kocu i opieram na łokciach.
-Nudziło mi się- odpowiadam.
- Przecież widzę, że płakałaś. Co się stało ?- pyta  nie ustępując. Nie potrafię kłamać przy nim. Zamykam oczy. Na twarzy czuję leciutki wiaterek.
- Pokłóciłam się z rodzicami. Normalka- odpowiadam z zamkniętymi oczami.
- O co ? Myślałem, że są fajni- mówi Aleks. Mam zamknięte oczy, ale czuję na sobie jego wzrok. Wzdycham i kładę się układając ręce pod głową.
- Zawsze musi być po ich myśli. Ja nie mam prawa się odezwać. Miałam tego dość i wygarnęłam wszystko- mówię. 
- Nie są idealni, ale są nie to co mój ojciec- mówi Aleks, a w jego głosie słyszę gorycz.
- Dlaczego tak mówisz ?-pytam. Opieram się na łokciach i patrzę w jego błękitne oczy.
- Zwiał gdy się urodziłem. Gdy moja mama umarła nie chciał mnie widzieć. Dorastałem w rodzinie zastępczej. A teraz kiedy okazało się, że mam na kącie oszczędności po mamie na naukę on nagle udaję doskonałego tatusia, ale to zwykły DUPEK. Nigdy nie był i nie będzie moim ojcem !- mówi Aleks. Szkoda mi go. Co mam powiedzieć ? Nie jestem dobra w takich rzeczach !
-Przykro mi- mówię. Aleks wzrusza ramionami. Spogląda na niebo jakby czegoś szukał.
- Nikt nie jest idealny. Jednak nie potrafię tak po prostu zapomnieć i udawać, że jest okej. Bo nie jest ! Popełniałem mnóstwo błędów, ale staram się być lepszy, ale on mi w tym przeszkadza- dodaje patrząc w gwiazdy. Wiem jak się czuje. Jak to jest mieć rodzica który nie słucha i nie rozumie cię. Dobrze wiem!
- Sorry nie wiem czemu to mówię. Pewnie cię to nudzi- odzywa się po dłuższej chwili ciszy. 
- Wcale nie- zaprzeczam momentalnie. Dotyka mojego polika, a mnie przechodzi przyjemny dreszcz. Serce zaczyna mi szybciej walić , a ręce mi drżą. Gładzi delikatnie mój polik patrząc w moje oczy. 
- Wiesz jak to jest gdy dla nikogo nic nie znaczysz ?- pyta wciąż gładząc mój polik. Co mam odpowiedzieć???  
- Sama nie wiem. Ale ty na pewno jesteś dla kogoś ważny. Na pewno masz dziewczynę. Która by cię nie chciała ?- mówię zanim zdążam ugryźć się w język. Idiotka !!!   Ledwo dostrzegam jego lekki uśmiech.
- Nie mam. Nie spotkałem takiej dla której zrobiłbym wszystko....- mówi cicho. Pochyla się bliżej i szepcze mi do ucha- Do teraz- I co teraz ? Co mam zrobić ? Co to ma znaczyć ? Powoli przesuwa głowę. Patrzy w moje oczy, a jego usta są tuż przy moich.  Jedną ręką trzyma delikatnie moją szyje. Opieram się na łokciach. Moje serce wali tysiąc razy szybciej niż powinno. Zupełnie jakby chciało wyskoczyć do Aleksa. Delikatnie i niepewnie muska moje wargi. Tak jakby czekał na zgodę lub odrzucenie. Gdy odwzajemniam pocałunek staję się śmielszy i pewniejszy siebie. Pocałunki stają się namiętniejsze, a potem przechodzą na szyję. Jego ręka zahacza o sznurek od mojego kostiumu. Czuję, że się waha, ale ja nie. Jedną dłonią odwiązuje sznurek. Aleks wyrzuca stanik. Wplatam ręce w jego blond włosy. Gdy całuje moją szyję schodząc niżej wędruje rękoma po jego plecach i klacie. Sprawia mi rozkosz Teraz już wszystko wiem. KOCHAM GO !!!
                                                      ******************************
                                      Budzę się opatulona kocem przytulona do ciała Aleksa. Tak słodko śpi. Opieram rękę  na łokciu i patrzę na jego spokojną i szczęśliwą twarz. Przypominają mi się wszystkie cudowne momenty z zeszłej nocy. Mój kochany Aleks.
-Mam coś na twarzy?- pyta Aleks z zamkniętymi oczami i uśmiechem na ustach.
- Uśmiech. I niech tak zostanie- odpowiadam całując go w wargi.
- Twoi rodzice mnie zabiją- mówi z uśmiechem gładząc mój polik, a potem włosy.
- Za co ?-pytam z uśmiechem. Odgarniam kosmyki jego włosów z twarzy.
- Za to, że zakochałem się w ich córeczce- odpowiada wsuwając rękę pod moje włosy i dotykając tyłu mojej szyi.
-Nie pozwolę. Nie zabiorą mi miłości- mówię kładąc dłoń na jego klacie. Uśmiecha się i całuje mnie w czoło.
- Lepiej wracajmy- mówi Aleks. Kiwam głową i powoli podnoszę się opatulona w koc. Trzeba wrócić, ale tym razem wracam z Aleksem. Czuję, że to ten jedyny !!! Nie ważne co rodzice będą mówić.  Kocham Aleksa i będę z nim !!! Nawet gdybym musiała odejść lub uciec ! Zrobię to !! Kocham  go i będę z nim !!!

niedziela, 22 czerwca 2014

                           Opowiadanie 1:                                    Prawdziwe...

            Wychodzę z imprezy po 2 w nocy. Będzie nieźle jak wrócę. Obiecałam, że będę po 12 a tu druga nad ranem no,ale co ? Każdy musi się wyszaleć.  Mam prawie 18 lat a oni traktują mnie jak dziecko.  Nie żałuje, bo było zawodowo! Wera wyrwała jakiegoś gacha. Ciekawe na ile ? Nie no kocham ją, ale co się nauczę imienia jednego to pojawia się drugi. Ostatni był.... chyba Dominik. Ciekawe jaki teraz ? Ciekawe czy kiedyś będzie miała chłopaka dłużej niż tydzień ? Kiedyś może tak. Trzeba mieć nadzieje.          Do domu wchodzę na palcach. Nikogo nie ma. Wszyscy śpią. No i dobrze. Nie chcę się kłócić po nocy. Niestety bez kłótni się nie obejdzie, ale przynajmniej ode śpię. Ale będę miała kaca! Jak stąd do Chin ! Wchodzę po schodach na górę. Ktoś śpi na kanapie. Czyżby tata czekał na mnie ? Aż tak się martwił ?  A może oglądał coś i zasnął. Tylko, że telewizor jest wyłączony.Podchodzę do kanapy i biorę koc z pufy chcąc przykryć tatę, ale upuszczam go widząc twarz śpiącego. To nie tata !!! Na sofie śpi jakiś nastolatek. W moim wieku albo niedużo starszy. Ale co on tu robi ? Brzydki nie jest. Ma czarne włosy jak węgiel i ma mój ulubiony fryz u chłopaków. Normalnie mój ideał ze snów ! Ale co on tu do cholery robi ?!?! Coś mi dzwoni, ale w którym kościele? 
 Coś tata mi mówił przed imprezą, ale nie za bardzo słuchałam byłam myślami na imprezie. Trzeba było słuchać! Co dziwne mamy maj i jest ciepło, a on śpi w bluzce z długim. Ciekawe czemu ? Nie mogę przestać patrzeć na jego śliczną buzię. Jest jak anioł o czarnych włosach. Nie ma co. Nie mogę stać tak do rana i czekać aż się obudzą domownicy, bo i tak pierwsze co to będzie reprymenda i szlaban od rodziców. No to trzeba iść spać. Zarzucam na nieznajomego koc. Bezsensu, bo jest ciepło, ale no cóż niech już będzie. Jeszcze raz patrzę na jego słodką twarz, a potem idę do swojego pokoju.
                          ***********************
      Budzę się jakoś tak po 9. 9 ?!?!?!? No bomba czemu nikt mnie nie budził. Nie mogli wymyślić kary ? Może mi się upiecze. Może.  Zwlekam się z łóżka i ubieram w czyste ciuchy. Muszę wyglądać jak potwór po wczoraj. Idę do łazienki ubrana w zielony top i leginsy. Nie myliłam się. Makijaż cały mi się rozmazał, a włosy całe poplątane.  Zmywam wszystko z siebie i doprowadzam włosy do ładu związując w kitkę. Wychodzę z łazienki. Rodzice rozmawiają o czymś na dole. Nie wołają mnie, więc nie muszę schodzić. Moje wczorajsze przypuszczenia są trafne. Mam kaca, ale nie tak wielkiego. Da się wytrzymać bez jęczenia. Kiedy chcę się położyć na kanapę w ostatnim momencie przypominam sobie, że jest zajęta. Patrzę na chłopaka. Ma zamknięte oczy, więc chyba nadal śpi. Żal budzić takiego ciacha.
-Gapisz się na mnie- odzywa się chłopak otwierając oczy. Są piękne. Takie błękitne jak niebo w upalny dzień. Hipnotyzujące.
-Nie.-odpowiadam. Mam tylko nadzieje, że się nie rumienie tak jak to czuje.
-Jestem Daniel-mówi siadając na kanapie. 
-Agata- mówię uśmiechając się. Daniel przeciąga się jak kot i bluza trochę mu się suwa. Widzę ślady po cięciu się po wewnętrznej stronie ramienia. Są świeże. Zrobione wczoraj lub przedwczoraj. Czemu takie ciacho się tnie ? Mógłby mieć każdą. Może coś z rodziną. Szkoda. Nie lubię jak ktoś jest smutny i ucieka w cięcie się.  To głupota. Sama o tym wiem, bo zrobiłam to kiedyś. Myślisz, że pomoże, a potem te blizny przypominają ci o tym. Nie rozumiem. Jeżeli zostanie to postaram się pomóc. Nie pozwolę mu tego robić! Nie kiedy ja tu mieszkam ! Daniel ściąga szybko rękaw i wydaje się zdezorientowany i zawstydzony.Patrzy na swoje nogi. Chcę się odezwać, ale wtedy pojawia się tata.
-Widzę, że się już znacie. Daniel zostanie u nas. To syn mojego kolegi Roberta, pamiętasz go?- pyta tata. Kiwam głową. Pamiętam. Nie jest za miły. Strasznie chamski i wybuchowy. Ciekawe jaka dziewczyna z nim wytrzymuje.- Mają sprawy do załatwienia, więc Daniel będzie u nas- dodaje tata. Daniel tak jakby zaśmiał się sarkastycznie gdy tata powiedział to o sprawach jego rodziców.-Bądź miła- mówi i znika na schodach. Żadnej reprymendy? Żadnej kary? Podoba mi się to. Punktuje u mnie Daniel. Czarnowłosy chłopak patrzy w sufit, a ja na niego. Z trudem powstrzymuje się aby nie zapytać się go o to. Ale to nie będzie dobre. Ledwie co go poznałam. Nie wiem jakie ma życie, więc nie mogę go oceniać.
-Pójdę się ubrać- odzywa się wreszcie Daniel. Wstaje i znika za drzwiami łazienki.Schodzę na dół gdzie czeka śniadanie. Ciekawe czy oni wiedzą ??? Pewnie nie. Po chwili schodzi niebieskooki w dżinsach i koszulce z napisem " I dead". Normalnie coraz dziwniejszy mi się wydaję, ale przez to bardziej pociągający. Ojoj co się ze mną dzieje ?!?! Miałam sobie zrobić przerwę po Patryku. Dupek zdradził mnie, a potem mówił, że to tylko raz. Nie wybaczyłam mu, a on wtedy na to, że moja wina, bo nie robiliśmy tego jak nastolatkowie. Sukinsyn!!! Miałam dać sobie czas, a tu moje serce znowu szybciej bije. O nie! Nie ma !!!
                Zabrał Daniela na dwór i cały dzień się wygłupialiśmy. Jest zabawny, miły, szczery i jak rzadko który w tym wieku zachowuje się jak dżentelmen.  Tym bardziej mi go szkoda. Nie mówił dużo o rodzinie a jak już to o matce. Z tego co mówił to jest super. Za to o ojcu nic nie mówił. O co może chodzić ?
                                 ************************
                         Po paru tygodniach bardzo polubiłam Daniela. Dzisiaj idziemy razem nad jezioro. Jest w bluzie i długich spodniach. Siedzi na plaży gdy ja się kąpie. Czuje,że mnie obserwuje. Jesteśmy sami. To takie moje tajemnicze miejsce. Wybiegam z wody i klękam obok  niego na kocu.
- Choć pływać- namawiam go.
- Nie. Idź ja tu zostanę- Odpowiada patrząc na mnie z lekkim uśmiechem.
- Chodź proszęęęęę- mówię ze słodkim uśmiechem.
- Idź ja posiedzę tu- mówi patrząc na wodę. Jak nie tak to innaczej. Dopnę swego!  Wpadam do wody w miejscu gdzie jest dziura (o czym doskonale wiem) i insynuuje topienie się. Słysze jak skacze do wody, a potem momentalnie przypływa do mnie. Niechcący potykam się i schodzę na dno. Czyjeś silne ramiona wyciągają mnie i niosą na brzeg. Poudaje jeszcze trochę.  Kiedy słyszę jego przyspieszony oddech otwieram oczy śmiejąc się.
- I co taka zła woda?- pytam wciąż śmiejąc się. Siadam na piasku. Ojejciu jejciu jest bez koszuli. Ma mięśnie. Kolejny atut. Tylko, że na jednym ramieniu widzę ślady po cięciu się. Nie są świeże. Chyba odkąd przyjechał nie próbował tego. To dobrze !
- Myślałem, że się topisz- mówi poważnym tonem klęcząc przede mną. 
- Daj spokój to tylko żart- mówię. Nie uśmiecha się. Chyba naprawdę go nastraszyłam. Z włosów cieknie mu woda. Jego klatka piersiowa wciąż unosi się w szybszym tempie.- Dlaczego to zrobiłeś ?-pytam patrząc na jego ramię. Nie zdążyłam ugryźć się w język. Już za późno. Staje się cały spięty i szybko zakłada bluzę z powrotem.
- Nie twój interes- mówi wstając
- Właśnie, że mój. Mieszkasz ze mną. Lubię cię i chce wiedzieć- mówię łapiąc go za ramię. Jak już spytałam to się nie wycofam.
- Nie znasz mnie tak dobrze. To moja sprawa- mówi plecami do mnie.
- Ale chcę poznać. Daniel to nie jest dobre.- mówię- To nie pomaga lecz pogarsza sprawę- dodaje. Daniel odwraca się do mnie.
- Naczytałaś się się w internecie. Nie wiesz jak to jest naprawdę- mówi patrząc na mnie swoimi niebieskimi oczami. Nie widzę w nich złości.
- Wiem- mówię pokazując mu ramię gdzie są ledwo widoczne blizny. Delikatnie bierze moją dłoń i patrzy na nią. Milczy. 
- To nie pomaga. Daniel tak ci się zdaje, a potem ilekroć patrzysz na blizny przypomina ci się wszystko-mówię.
- Proszę przestań. Porozmawiaj ze mną. Pomogę ci- mówię zbliżając się do niego. Puszcza moją dłoń.
- Nie chce. Nie chce o tym gadać. Wracajmy- mówi odwracając się. Idę za nim. Resztę drogi przechodzimy w ciszy. 
- Dobranoc- mówi gdy wchodzimy do góry. Jest już po 22. Nieźle
- Dobranoc- mówię niechętnie i idę do swojego pokoju.
                Budzi mnie dźwięk zamykanych drzwi.Od małego mam wrażliwy sen. Pewnie Daniel szedł do toalety. Tylko po co ??? Znowu to zrobi??? Nie nie pozwolę.  Wstaję i  na palcach idę do salonu. Na podłodze leży jego komórka. Biorę ją i wkładam do kieszeni od spodenek. Otwieram drzwi od łazienki omal nie krzyczę. Zatykam usta ręką. Daniel siedzi pod umywalką, a z jego ramion cieknie krew. Klękam przy nim i staram się uspokoić. Patrzy na mnie niewidzącym wzrokiem, a po jego poliku cieknie łza.
- Nie chciałem abyś to widziała- mówi ciężko i zamyka oczy. Od razy wyjmuje apteczkę z szafki i oczyszczam jego ręce z krwi, która wciąż wypływa. On sobie podciął żyły !!! Nie pozwolę mu odejść. Bandażuje mu ramiona, a potem dzwonie po pogotowie. 
- Daniel coś ty próbował zrobić. -mówię odgarniając jego włosy z czoło. Ma zamknięte oczy, ale oddycha. Nagle on otwiera oczy i zdziera bandaże z ramion. Krew znów zaczyna lecieć na podłogę. 
- Zostaw mnie !- krzyczy gdy próbuje zabandażować od nowa jego rany.
- Przestań! Nie możesz !- krzyczę.
- daj spokój! Mój ojciec to psychopata a matka go popiera !!! Nic dla nikogo nie znaczę! Daj mi odejść !!!- mówi lekko odpychając mnie. Nie poddam się.
- Daniel to nie nieprawda. Dla mnie znaczysz dużo.- mówię klękając przy nim.
-Proszę cię daj sobie pomóc- mówię ze łzami w oczach.
- Daj spokój mówisz to, bo jest ci mnie żal a ja tego nie chcę!- mówi Daniel.
- Tak jest mi ciebie szkoda. Szkoda mi takiego chłopaka. Nie chcę cię stracić. Nie chcę. Myślałam, że chłopaki to dupki,ale ty taki nie jesteś. Jesteś moim czarnowłosym aniołem- mówię dotykając jego polika. Patrzy na mnie sowimi niebieskimi oczami nic nie mówiąc.- Proszę cię- mówię dotykając jego dłoni. Nie zabiera ich, więc zajmuje się zatamowaniem krwi. Czuję, że przygląda mi się, ale nic nie mówi.      
      Kiedy pojawiają się rodzice. Mówię im co się wydarzyło i proszę, aby odwołali karetkę. Daniel nie będzie chciał rozmawiać z psychologiem a w szpitalu zawsze tak robią. Rodzice niechętnie się zgadzają, ale mówią, że i tak będą musieli z nim porozmawiać. Daniel nic nie mówi tylko patrzy na swoje zabandażowane ręce. Rodzice rozmawiają z nim, ale on nie jest za rozmowny
- Powiedz mu aby się przespał. Jutro zajmiemy się jego ojcem, a teraz niech odpocznie- mówi mama gdy kończą rozmowę. Kiwam głową a oni idą na dół.
- Daniel musisz odpocząć.- mówię stając przed nim. 
- Dobrze- mówi idąc na kanapę. Siadam na pufie. Nie wiem co zrobić. Nie powtórzy tego gdy pójdę spać? Zostanę.
- Będziesz tak siedzieć cała noc ?-pyta siadając na kanapie. 
- Tak. Nie będę ryzykować, że znowu to zrobisz- mówię.
- Nie pozwolę abyś całą noc tak siedziała. Choć jest dość miejsca- mówi przesuwając się pod ścianę. Po chwili wahania wślizguję się pod jego kołdrę. Przysuwa się i obejmuje mnie jedną ręką. Moje plecy przytulają się do jego klaty.
- Nie sądziłem, że jestem dla kogoś aniołem- szepcze mi do ucha. Odwracam się do niego twarzą.
- Dla mnie zawsze będziesz- mówię patrząc mu w oczy.
- Chciałem ci to powiedzieć odkąd cię zobaczyłem. Kocham cię- mówi Daniel a moje serce wali tysiąc razy szybciej.
- Ja ciebie też- mówię. Jego wargi czule i namiętnie całują moje. Po paru minutach odsuwam się lekko od niego.
-Obiecaj mi, że już nigdy tego nie spróbujesz -mówię. Daniel uśmiecha się do mnie tym anielskim uśmiechem.
- Obiecuję- mówi całując mnie w czoło.